Chodzi o Fundację Potrafisz Polsko, której prezesem jest Zbigniew Oborski, zaś członkiem rady m.in. Paweł Kukiz czy kolejny poseł – Jarosław Sachajko. W 2023 roku PP otrzymała dotację z rezerwy ogólnej budżetu państwa w wys. ok. 4,3 mln PLN na realizację projektu „Instytut Demokracji Bezpośredniej”.
– Projekt, na który Fundacja otrzymała państwową dotację celową, miał służyć promocji demokracji bezpośredniej. Wydaliśmy tysiące książek i broszur, które zostały przesłane do wszystkich szkół w Polsce oraz do bibliotek. Wyprodukowaliśmy edukacyjne filmy animowane wyjaśniające zawiłości demokracji bezpośredniej, które miały dziesiątki tysięcy odsłon. Zatrudnieni przez nas naukowcy i specjaliści prowadzili prelekcje, w tym między innymi na Campusie Rafała Trzaskowskiego! – wskazał Kukiz (cytat za
„Faktem”).
Finalnie na cel ten przeznaczono niecałe 3 mln, więc na początku 2024 r. fundacja resztę pieniędzy zwróciła do budżetu – mowa o ok. 1,3 mln zł. Z ustaleń dziennika „Fakt” wynika, że Kancelaria Prezesa Rady Ministrów, na czele której stoi obecnie Donald Tusk, zwróciła się o zwrot kolejnych środków. Wniosek ws. został skierowany do skarbówki, a wkrótce konto organizacji zostało zablokowane.
„Nie dopatrzyli się uchybień, ale zażądali zwrotu 1 000 000 PLN”
Zdaniem Kukiza „w sprawie PP zapadło szereg skandalicznych decyzji ze strony rządu”. – W praktyce uniemożliwiono nam normalne funkcjonowanie i realizację zaplanowanych działań – w tym pomocy, której wcześniej udzielaliśmy między innymi Ukrainie i Polakom na Wschodzie. Zablokowano konto fundacji i znajdujące się na nim nasze fundacyjne środki niepochodzące z dotacji celowej KPRM, a także zajęto samochody służące do transportu darów. Nie było żadnego dialogu ani próby wyjaśnienia sytuacji. Państwo Tuska uderzyło we mnie i Fundację z całą mocą. I to bez decyzji sądu. Podobno też tak mogą – wskazał.
Spór między organizacją a KPRM dot. platformy do głosowania, która – jak ujawnił polityk – oparta została na nowej technologii cyfrowego, rozproszonego rejestru. – Zbudowaliśmy serwis do głosowań internetowych oparty na blockchainie, czyli systemie, który ma uniemożliwiać ingerencję w system i fałszowanie wyników. Gdy tylko zakończyliśmy budowę serwisu, tuż po wyborach w 2023 r. poinformowaliśmy ministerstwa, że oddajemy go do bezpłatnego użytku i że jest kompatybilny z mObywatelem. Żadne z ministerstw nam nie odpowiedziało. (...) Później Kancelaria Premiera rozpoczęła bardzo szczegółową kontrolę. Nie dopatrzyła się żadnych uchybień, ale zażądała od nas zwrotu miliona złotych, czyli środków wydanych właśnie na platformę blockchain – powiedział (za „Faktem”).
Czytaj też:
Zaskakujące wieści ws. Kukiza i stowarzyszenia Morawieckiego. Chodzi o JOW-y Czytaj też:
Morawiecki zrezygnował z ważnego stanowiska. Kaczyński ma następcę
