Jerzy Stępień komentował pismo szefa Kancelarii Prezydenta do marszałka Sejmu dotyczące „gigantycznych wątpliwości” w sprawie Macieja Berka. Chodzi o kwestię 10-letniego stażu radcy prawnego, czyli jednego w warunków, aby zostać sędzią TK. Były prezes Trybunału Konstytucyjnego powołując się na ustawę o dostępie do informacji publicznej stwierdził, że niedopuszczalne było odmówienie Karolowi Nawrockiemu informacji o procesie sprawdzania kwalifikacji Berka.
Stępień w mediach społecznościowych przestawił nowe informacje. Były szef TK relacjonował, że „kilka godzin po rozmowie z dziennikarką zadzwonił do niego Włodzimierz Czarzasty”. Marszałek Sejmu wyjaśnił Stępniowi, że Kancelaria Prezydenta nie wystąpiła do niego w trybie dostępu do informacji publicznej, ale „w trybie nadzoru prezydenckiego nad działalnością Sejmu”.
Maciej Berek sędzią Trybunału Konstytucyjnego. Jerzy Stępień zmienił zdanie o Kancelarii Prezydenta
„To oczywiście zmienia postać rzeczy, bo mnie nawet do głowy nie przyszło, że mogło chodzić o jakiś inny tryb niż dopuszczony, czy raczej nakazany wspomnianą ustawą. Prezydent, oczywiście, nie jest żadnym nadzorcą Sejmu. Kreując takie rzekome uprawnienie w istocie, poprzez fakty dokonane, usiłuje budować pozycję organu, któremu wszystkie inne są mu podległe. Jest to całkowicie sprzeczne z zasadą trójpodziału władzy” – napisał były prezes Trybunału Konstytucyjnego.
„Organy państwa mają zgodnie ze sobą współpracować, szanując przydzielone im konstytucją zadania i kompetencje. Postępowanie inne wiedzie donikąd – generuje jedynie konflikty, rozsadzające od wewnątrz nasze państwo. O informację w trybie dostępu do informacji publicznej może ubiegać się każdy obywatel i Prezydent potrzebne mu dane też by mógł otrzymać, gdyby szanował obowiązujące procedury, a demokracja to zawsze procedury, procedury i jeszcze raz procedury” – dodał Stępień.
Dariusz Joński o piśmie Zbigniewa Boguckiego. „Czy w tej bajce były smoki?”
Były szef TK ocenił, że „dyktatorom i amatorom takiej pozycji prezydenta bardzo one przeszkadzają”. „Gdyby w Sejmie znajdowała się większość sprzyjająca prezydentowi, droga do dyktatury byłaby usłana różami” – podsumował Stępień. Do sprawy odniósł się także w sieci Dariusz Joński. Europoseł KO skomentował kwestię „prezydenckiego trybu nadzoru nad Sejmem”. „Niech ktoś zapyta Boguckiego czy w tej bajce były smoki” – zakończył polityk Koalicji Obywatelskiej.
Czytaj też:
Nawrocki za nic miał apele sędziów, a sąd im odmówił. Teraz idą szczebel wyżej Czytaj też:
Polityczne transfery do Trybunału Konstytucyjnego. Nie tylko Berek, Pawłowicz czy Święczkowski
