Na terenie Ukrainy, kilkaset metrów od granicy z RP – w Jagodzinie – dron uderzył w stację benzynową. Inny bezzałogowiec trafił natomiast wagon pociągu relacji Kijów–Warszawa.
Minister obrony – Władysław Kosiniak-Kamysz – informował, że polskie systemy wykryły kilkanaście odrzutowych dronów nad zachodnią Ukrainą. Jeden z nich uderzył kilometr od granicy z Polską, a kolejny – pięć kilometrów od niej. Nad ranem wojsko rozpoczęło operowanie lotnictwa – w powietrzu znalazły się myśliwce, śmigłowce, a także samolot rozpoznania powietrznego. Dowództwo Operacyjne przekazywało, że nie doszło do naruszenia przestrzeni powietrznej.
Niepokojąca sytuacja zmusiła rząd Donalda Tuska do reakcji. Premier zwołał spotkanie z ministrami, a także generałami czy przedstawicielami służb. Co padło w jego trakcie? Szczegóły w rozmowie z TVN24 ujawnił Radosław Sikorski.
Radosław Sikorski: Rosja wyobraża sobie, że nas zastraszy. Popełniają błąd
Szef resortu spraw zagranicznych zapewnił, że „było to bardzo solidne, poważne spotkanie”. – Widzimy, że Rosja eskaluje i państwo polskie będzie miało na to nieprowokującą, ale poważną odpowiedź, która wzmocni nasze bezpieczeństwo – zaznaczył.
Wicepremier podkreślił, że rozmowy skupiały się na temacie ochrony ludności, a także potrzebnych zmian w prawie. – Jesteśmy w szarej strefie sytuacji kryzysu, potrzebujemy to doprecyzować. Umówiliśmy się, że szybko nastąpią plany działań wszelakich – stwierdził.
Czy możliwe jest, że rosyjskie ataki blisko granicy z RP powtórzą się? Zdaniem Sikorskiego – jest to możliwe. – Obawiam się, że tak, bo Rosja wyobraża sobie, że nas w ten sposób zastraszy. I oczywiście, gdy znajduje posłuch, to jest wzmocniona w tym przekonaniu. Ale popełniają błąd – ocenił.
Czytaj też:
Nocne ataki Rosji na Ukrainę. Alert przerwany w trakcie wysyłki, RCB wyjaśnia Czytaj też:
Sikorski nie wytrzymał po ruchu Nawrockiego. „Nie ma prawa wybrzydzać”
