Na pierwszy rzut oka historia brzmi niemal przypadkowo. Dron znaleziony w rejonie plaży w Rusinowie koło Jarosławca. Maszyna wyłowiona z Bałtyku. Wojsko zabezpiecza obiekt, zaczynają się analizy. Można byłoby potraktować to jako kolejny incydent związany z wojną toczącą się niedaleko naszych granic. Ja patrzę na to inaczej.
Z perspektywy człowieka, zajmującego od wielu lat się bezpieczeństwem państwa, powiedziałbym, że czasami największą wartość wywiadowczą ma sprzęt przeciwnika, który trafił w nasze ręce przez przypadek. A wszystko wskazuje na to, że właśnie z takim przypadkiem możemy mieć do czynienia.
Minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował, że coraz więcej danych wskazuje, iż Rosjanie prawdopodobnie utracili nowy model drona typu Gerbera. Jednocześnie zaapelował o wyjątkową ostrożność w komentarzach i analizach. To rozsądne, bo dokładne pochodzenie maszyny, sposób jej użycia oraz droga, którą znalazła się w Bałtyku, nadal wymagają sprawdzenia.
I właśnie od tego powinniśmy zacząć. Nie od sensacji. Od analizy.
Dron może powiedzieć więcej niż jego operator
Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App Store i Google Play.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Wprost.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
