Nowe pytania o rosyjskiego drona na polskiej plaży. Nie zadziałał kluczowy system

Nowe pytania o rosyjskiego drona na polskiej plaży. Nie zadziałał kluczowy system

Zdjęcie rosyjskiego drona na polskiej plaży udostępnione przez Władysława Kosiniaka-Kamysza
Zdjęcie rosyjskiego drona na polskiej plaży udostępnione przez Władysława Kosiniaka-Kamysza Źródło: X / Władysław Kosiniak-Kamysz
Rosjanie mogli stracić znacznie więcej niż jednego drona. Jeśli znaleziona w Bałtyku maszyna to nowa Gerbera, Polska dostała wyjątkową okazję, by zajrzeć do środka rosyjskiej technologii.

Na pierwszy rzut oka historia brzmi niemal przypadkowo. Dron znaleziony w rejonie plaży w Rusinowie koło Jarosławca. Maszyna wyłowiona z Bałtyku. Wojsko zabezpiecza obiekt, zaczynają się analizy. Można byłoby potraktować to jako kolejny incydent związany z wojną toczącą się niedaleko naszych granic. Ja patrzę na to inaczej.

Z perspektywy człowieka, zajmującego od wielu lat się bezpieczeństwem państwa, powiedziałbym, że czasami największą wartość wywiadowczą ma sprzęt przeciwnika, który trafił w nasze ręce przez przypadek. A wszystko wskazuje na to, że właśnie z takim przypadkiem możemy mieć do czynienia.

Minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował, że coraz więcej danych wskazuje, iż Rosjanie prawdopodobnie utracili nowy model drona typu Gerbera. Jednocześnie zaapelował o wyjątkową ostrożność w komentarzach i analizach. To rozsądne, bo dokładne pochodzenie maszyny, sposób jej użycia oraz droga, którą znalazła się w Bałtyku, nadal wymagają sprawdzenia.

I właśnie od tego powinniśmy zacząć. Nie od sensacji. Od analizy.

Dron może powiedzieć więcej niż jego operator

Artykuł został opublikowany w 38/2026 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App Store i Google Play.