Burza po materiałach TV Republika. „Sprawa jest oczywiście znacznie poważniejsza”

Burza po materiałach TV Republika. „Sprawa jest oczywiście znacznie poważniejsza”

Reporter Telewizji Republika, zdjęcie ilustracyjne
Reporter Telewizji Republika, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Shutterstock / Longfin Media
TV Republika w związku z aferą Zondacrypto uderzyła w Donalda Tuska serią filmów AI. Ekspertki zaczęły wymieniać, jakie przepisy mogła naruszyć stacja.

TV Republika zaprezentowała na swojej antenie serię krótkich filmów dotyczących afery Zondacrypto, które zostały wygenerowane przez sztuczną inteligencję. – W mojej ocenie, jeśli chodzi o treść, większym problemem jest tu agresywna narracja, przemoc, aktualizowanie stereotypów, ośmieszanie konkretnych osób – skomentowała dla Wirtualnej Polski medioznawczyni z Uniwersytetu SWPS prof. Karina Stasiuk-Krajewska.

Ekspertka zwróciła uwagę, że „filmy są emitowane w kontekście programów informacyjnych”. – Część widzów może mieć wrażenie, że opowiadają prawdziwą historię, że są szczególnie ważne – oceniła Stasiuk-Krajewska. W kontekście widzów Telewizji Republika tłumaczyła, że „jeśli wizja świata przedstawiona w satyrze potwierdza ich wizję świata, wtedy jest większe prawdopodobieństwo, że uznają ją za prawdziwą oraz że wzmocni ona ich uprzedzenia i stereotypy”.

TV Republika uderza w Donalda Tuska serią filmów AI z afery Zondacrypto. Ekspertki komentują

– Z punktu widzenia osób przedstawionych w tego typu materiałach bez dwóch zdań można tu mówić o naruszeniu dóbr osobistych w postaci prawa do wizerunku. Przecież są oni w tych materiałach przedstawieni w bardzo niekorzystny sposób – oceniła specjalistka od prawa mediów z Uniwersytetu Jagiellońskiego prof. Ewa Nowińska. Zdaniem ekspertki materiały naruszają dobre obyczaje i wprowadzają w błąd. Problemem jest także brak oznaczenia AI.

Filmiki według prof. Nowińskiej mogę też naruszać zakaz propagowania „działań sprzecznych z prawem, z polską racją stanu oraz postaw i poglądów sprzecznych z moralnością i dobrem społecznym”. Ekspertka wymienia też kwestię „zachowania szczególnej staranności i rzetelności” przy przekazywaniu treści. – Sprawa jest oczywiście znacznie poważniejsza. Tu chodzi bowiem o publikowanie w przestrzeni publicznej dezinformujących treści – mówiła prof. Nowińska.

Czytaj też:
Dziennikarz TV Republika pomówił szefa warszawskiej policji? Jest pozew
Czytaj też:
Ciemne chmury nad Sakiewiczem. Prokuratura prowadzi jeszcze jedno śledztwo

Źródło: Wirtualna Polska