Sąd Okręgowy w Warszawie 30 września uwzględnił wniosek Marcina Romanowskiego o wydanie listu żelaznego, Podejrzany ma stawić się w wyznaczonym terminie na każde wezwanie sądu, a w postępowaniu przygotowawczym – także na każde wezwanie prokuratora. Wydano również zakaz opuszczania kraju oraz uchylono wobec byłego ministra sprawiedliwości tymczasowy areszt, ale w tym zakresie stanie się to po uprawomocnieniu postanowienia.
Waldemar Żurek zapowiedział, że prokuratura złoży zażalenie na tę decyzję. Zwrócił uwagę, że orzeczenie wydał jednoosobowo neosędzia Konrad Mielcarek, którego nazwał „komisarzem wyborczym z nadania ekipy Zbigniewa Ziobry”. Prokurator generalny wskazał, że złamano wprowadzone przez PiS prawo, zgodnie z którym list żelazny w śledztwie nie może zostać wydany bez zgody prokuratora. Do sprawy odniósł się w TVN24 Prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”.
Konrad Mielcarek zdecydował o liście żelaznym dla Marcina Romanowskiego. Prezes Iustitii zabrał głos
– Kontrowersje budzi to, że wskutek zabetonowania wymiaru sprawiedliwości rozstrzygnięcie to wydawał tak zwany neosędzia, czyli osoba powołana wadliwie przez upolitycznioną Krajową Radę Sądownictwa – wyjaśniał sędzia Bartłomiej Przymusiński. Szef Iustitii zauważył, że „jednocześnie prokuratura w ogóle tej okoliczności przed sądem nie podniosła i nie próbowała doprowadzić do prawidłowego składu sądu”.
– Późniejsze rozkładanie rąk, że to był niewłaściwie powołany sędzia, jest zdecydowanie po czasie – przekonywał Przymusiński. Prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia zaznaczył, że w przypadku uprawomocnienia postępowania potencjalna ucieczka Romanowskiego do innego kraju „nie będzie taka prosta”. Przymusiński podsumował, że wydanie normalnej zajęłoby kilka miesięcy, ale sąd w stolicy jest „de facto niemal niedziałający z uwagi na znaczną liczbę osób wadliwie powołanych”.
Czytaj też:
Prokuratura powiadomiona. Organizacja, która zatrudniała Marcina Romanowskiego, może mieć kłopoty Czytaj też:
„Prawo jest z gumy”. List żelazny dla Romanowskiego obnażył problem polskich sądów
