Komisja Weryfikacyjna ds. WSI kończy działalność

Komisja Weryfikacyjna ds. WSI kończy działalność

Komisja Weryfikacyjna ds. byłych żołnierzy WSI kończy w poniedziałek działalność po dwóch latach pracy. Zbadała połowę z dwóch tysięcy oświadczeń złożonych przez b. żołnierzy WSI. Od wtorku zastąpi ją komisja kwalifikacyjna przy MON.

Komisja Weryfikacyjna, kierowana przez Antoniego Macierewicza, a potem Jana Olszewskiego, od początku swego istnienia (lato 2006 r.) wzbudzała ożywione dyskusje. Powstała, by weryfikować żołnierzy b. Wojskowych Służb Informacyjnych, którzy chcieli pracować w nowych służbach - Służbie Kontrwywiadu Wojskowego i Służbie Wywiadu Wojskowego.

W komisji zasiadały 24 osoby: 12 z nominacji premiera i 12 - prezydenta. Z początku nie ujawniano składu, bo Macierewicz, gdy kierował pracami Komisji, apelował o pozostawienie w tajemnicy listy weryfikatorów argumentując to zagrożeniem dla nich, mimo że żadne przepisy nie przewidywały utajnienia nazwisk.

W końcu potwierdzono nieoficjalne doniesienia, że w komisji zasiadają z nominacji premiera: Jan Olszewski, Bogusław Nizieński, Krzysztof Łączyński, Marek Utracki, Artur Rojek, Joanna Celińska, Marcin Gugulski, Aneta Tatiana Gontarczyk, Jacek Przybysz, Beata Joanna Modrzejewska i Tomasz Szatkowski. Marcin Szczęsny Rosołowski zasiadał w niej, ale w marcu złożył rezygnację - podało też biuro prasowe prezydenta.

12 osób powołanych przez premiera Jarosława Kaczyńskiego to: Piotr Naimski, Piotr Woyciechowski, Tadeusz Witkowski, Bartosz Kownacki, Maciej Lew-Mirski, Piotr Bączek, Michał Bichniewicz, Artur Górecki, Jarosław Karwowski, Mariusz Marasek, Józef Wierzbowski i Leszek Pietrzak. W listopadzie 2007 r. urzędujący jeszcze premier Kaczyński usunął ze składu komisji powołanych w 2006 r. Martina Bożka, Wojciecha Frazika, Macieja Korkucia, Henryka Szulejewskiego i Adama Tarachę. Nowy premier Donald Tusk nie dokonywał zmian w składzie komisji.

Weryfikatorzy zbierali od b. ludzi WSI oświadczenia na temat ich pracy w likwidowanych służbach - mieli w nich informować o znanych im nieprawidłowościach w działalności starych służb, także przestępstwach, w których sami mieliby uczestniczyć. Jeśli się przyznali, nie ponieśliby kary, co gwarantowała im ustawa. Komisja w sprawie takiej osoby wydawała "stanowisko", które stawało się podstawą przyjęcia do nowych służb.

Oficjalnie komisja nie ujawniła dotąd wyników swej pracy. Wiadomo zaś - bo mówił o tym w piątek przed Trybunałem Konstytucyjnym poseł Janusz Zemke (Lewica) z sejmowej komisji ds. służb specjalnych, że do weryfikacji stanęło 2100 b. żołnierzy WSI, a do czwartku zweryfikowano nieco ponad tysiąc osób; około 1100 pozostaje do dziś bez decyzji komisji. W rezerwie kadrowej jest ponad 600 osób, z czego 360 to osoby mające mniej niż 35 lat - a więc nawet bez wojskowych uprawnień emerytalnych.

Na początku działalności głównym zadaniem komisji było sporządzenie raportu z weryfikacji WSI, na podstawie zebranych oświadczeń i analizy dokumentacji starej służby. Raport, sygnowany przez Macierewicza - pierwszego szefa komisji - zgodnie z ustawą opublikował w lutym zeszłego roku prezydent Lech Kaczyński.

Dokument wskazywał na odpowiedzialność prezydentów Lecha Wałęsy i Aleksandra Kwaśniewskiego za nieprawidłowości w WSI oraz nadzorujących służby wszystkich ministrów obrony - poza Janem Parysem i wszystkich szefów WSI - poza gen. Tadeuszem Rusakiem. Na podstawie raportu wszczęto kilka nowych śledztw w sprawie przestępstw WSI. Toczy się też kilkanaście procesów wytoczonych za raport MON lub Antoniemu Macierewiczowi (ówczesnemu szefowi komisji weryfikacyjnej) przez osoby wymienione w raporcie. Są już wyroki sądów nakazujące resortowi przeprosiny - ministerstwo wyroki wykonuje. Pozwy przeciwko Macierewiczowi są zaś oddalane.

Macierewicz był szefem komisji weryfikacyjnej łącząc tę funkcję przez pewien czas ze stanowiskiem wiceministra obrony, a potem - do zeszłorocznych wyborów - z funkcją szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego. W listopadzie 2007 r. odchodzący premier Kaczyński powołał na szefa komisji Jana Olszewskiego - b. premiera, będącego też doradcą prezydenta Lecha Kaczyńskiego ds. politycznych.

Gdy władzę przejęła koalicja PO-PSL, Olszewski przeniósł siedzibę komisji z SKR do prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Prasa informowała, że weryfikacja utknęła i faktycznie się jej nie prowadzi. W odpowiedzi na to Olszewski informował w marcu, że do weryfikacji pozostało 400 osób. 900 innych czeka na wydanie pozytywnej decyzji. Tłumaczył, że komisja nie może ich wydać, bo uniemożliwia się jej prace m.in. przez to, iż osobom, które wcześniej z ramienia SKW obsługiwały kancelarię tajną komisji, cofnięto ten przydział.

Zaczęły się też w mediach pojawiać doniesienia, iż ktoś oferuje "załatwienie" pozytywnej weryfikacji w komisji w zamian za pieniądze. Olszewski uznawał takie wiadomości za skandaliczne i znieważające członków komisji, aż w maju tego roku prokuratura z ABW przeprowadziła przeszukania w mieszkaniach dwóch członków komisji Pietrzaka i Bączka.

Wówczas ujawniono, że Prokuratura Krajowa od grudnia 2007 r. prowadzi śledztwo w sprawie "powoływania się na wpływy w komisji weryfikacyjnej". Zarzuty w tym śledztwie usłyszał były oficer WSI płk Aleksander L. i dziennikarz Wojciech S. Pietrzak i Bączek nie usłyszeli żadnych zarzutów - przeszukiwane są dokumenty znalezione w ich mieszkaniach; cofnięto im też uprawnienia dostępu do tajemnic. Obaj zaprzeczają, by mieli cokolwiek wspólnego z całą sprawą.

Od listopada zeszłego roku prezydent Kaczyński ma też aneks do raportu z weryfikacji WSI. Dotąd nie zdecydował się na opublikowanie go i obecnie nie wiadomo jak i kiedy mógłby to zrobić. W piątek Trybunał Konstytucyjny orzekł bowiem, że w ustawie pozwalającej na publikację raportu nie było wystarczających gwarancji praw osób w nim wymienionych, które zostały napiętnowane w opinii publicznej, a nie wysłuchano ich przed publikacją i pozbawiono odwoławczej drogi sądowej. Zarazem Trybunał wskazał, że do czasu odpowiedniej nowelizacji ustawy, prezydent powinien się wstrzymać z publikacją aneksu. Trybunał uznał zarazem za konstytucyjny sam tryb weryfikacji żołnierzy b. WSI przez komisję.

Od wtorku zadania Komisji Weryfikacyjnej ds. WSI ma przejąć komisja kwalifikacyjna w MON. Minister Bogdan Klich - zaprzeczając ocenom opozycji, która uważa to za powrót WSI - oświadczył, że do nowych służb nie mają wstępu ci, którzy odmówili poddania się weryfikacji na poprzednich zasadach.

Większość żołnierzy pełniących służbę w WSI złożyło wnioski o wyznaczenie na stanowiska służbowe, jednak nie zostały one do chwili obecnej rozpatrzone.

23 maja rząd przyjął projekt zmian przepisów, zakładający, że żołnierze zlikwidowanych WSI, którzy dobrowolnie poddali się weryfikacji, będą mieli "otwartą drogę" do służby niezależnie od tego, czy Komisja Weryfikacyjna wyda, czy nie, stanowiska w ich sprawie. Tymczasem żołnierzom b. WSI przed weryfikacją - będącym w rezerwie kadrowej MON przedłużono ten okres, który kończyłby się we wrześniu.

nd, pap

Czytaj także

 1
  • kobieta   IP
    cytat\"\"Tymczasem żołnierzom b. WSI przed weryfikacją - będącym w rezerwie kadrowej MON przedłużono ten okres, który kończyłby się we wrześniu\"\"
    Ciekawe ile lat będą w tej rezerwie kadrowej. Paranoja. Każdy dba tylko o własną d... i nie zwraca uwagi na ludzkie tragedie. Chyba Ci \"na górze \" nie wiedzą jaki los gotują rodzinom tych żołnierzy.
    Nie dziwię się że \"wszyscy\" uciekają z Polski. Ludzie wykształceni, oddani ojczyźnie, a traktowani jak śmiecie z niepewnym jutrem. Więc po co się kształcić, wystarczy skończyć budowlankę i wyjechać za granicę.