Prokuratura poznała szczegóły ostrzelania Nangar Khel

Prokuratura poznała szczegóły ostrzelania Nangar Khel

Prokuratura, prowadząca sprawę tragicznego ostrzelania wioski Nangar Khel, zna dokument opisujący spotkanie mieszkańców z władzami tej afgańskiej prowincji.
Prokuratura, prowadząca sprawę tragicznego ostrzelania wioski Nangar Khel, zna dokument opisujący spotkanie mieszkańców z władzami tej afgańskiej prowincji.

 

"W naszych aktach znajduje się dokument opisujący spotkanie, zwane szurą, w którym z władzami cywilnymi po ostrzelaniu Nangar Khel brał udział dowódca Polskiej Grupy Bojowej płk Adam Stręk i został na tę okoliczność przesłuchany"- powiedział  płk Jakub Mytych z Naczelnej Prokuratury Wojskowej w Poznaniu.

Prokurator nie jest w stanie powiedzieć czy to jest ten sam dokument, na który powołuje się gazeta. "Zawsze, nawet w amerykańskich dokumentach, ostrzelana wioska była określana jako Nangar Khel. Dlatego trudno mi się ustosunkowywać do tego materiału prasowego" - powiedział Mytych.

Wtorkowa "Gazeta Wyborcza" napisała, że dotarła do amerykańskiego raportu w sprawie ostrzelania przez Polaków wioski Sza Mardan w rejonie Nangar Khel. Wynika z niego, że w wiosce bywali talibowie, a mieszkańcy tej wioski i okolicznych to "ludzie biedni i nieszczęśni, którzy nie mają dość siły, by oprzeć się obecności talibów".

Autorzy raportu przytaczanego przez gazetę nie krytykują wprost polskich żołnierzy za sposób prowadzenia operacji w Sza Mardan. Ale cytują gubernatora Chapalwaka, który po wyjeździe z wioski spotkał się z dowódcami sił koalicyjnych i powiedział im, że "wolałby, żeby talibowie zostali najpierw ostrzelali bezpośrednim ogniem z karabinów, niż od razu ostrzelali ogniem z moździerzy, co stworzyło zagrożenie dla mieszkańców wioski.

Po trwającym osiem miesięcy śledztwie prokuratura oskarżyła siedmiu żołnierzy. Sześciu z nich - chorążego Andrzeja O., plutonowego Tomasza B., kapitana Olgierda C., podporucznika Łukasza B., starszego szeregowego Jacka J. i starszego szeregowego Roberta B. - oskarżono o zabójstwo ludności cywilnej, za co grozi kara dożywotniego więzienia.

Siódmego - starszego szeregowego Damiana L. - oskarżono o ostrzelanie niebronionego obiektu, za co grozi kara od 5 do 15 lat pozbawienia wolności i - w wyjątkowych przypadkach - kara 25 lat pozbawienia wolności.

Z powodu opinii biegłych psychiatrów wobec czterech żołnierzy -  trzech szeregowców: Jacka J., Roberta B. i Damiana L. oraz ppor. Łukasza B. - prokuratura zmodyfikowała zarzuty o zapis, że działali w stanie ograniczonej poczytalności co może, ale nie musi stanowić okoliczności łagodzącej.

Akt oskarżenia w tej sprawie trafił do Wojskowego Sądu Okręgowego w Warszawie.

Do tragicznego zdarzenia doszło 16 sierpnia 2007 roku. W wyniku ostrzału śmierć poniosło sześciu Afgańczyków, a wśród rannych były też dzieci i kobiety - trzy z nich zostały trwale okaleczone.

Według prawników proces żołnierzy będzie pierwszym w powojennej historii polskiego wojska, w którym oskarżeni będą odpowiadać za złamanie konwencji haskiej i zabójstwo cywilów nie biorących udziału w działaniach wojennych.

pap, keb

Czytaj także

 1
  • adsenior IP
    To bez poznania prawdy tyle czasu trzymała ich w \"pierdlu\"?