Wyrok ws. afery starachowickiej - w poniedziałek

Wyrok ws. afery starachowickiej - w poniedziałek

W poniedziałek Sąd Okręgowy w Kielcach ogłosi wyrok w procesie apelacyjnym b. komendanta głównego policji gen. Antoniego Kowalczyka, skazanego na rok i dwa miesiące pozbawienia wolności w związku z tzw. aferą starachowicką.

Sąd rozpatrywał apelację oskarżonego i jego obrońców od wyroku Sądu Rejonowego w Kielcach. Rozprawa odbywała się z wyłączeniem jawności, gdyż część materiałów tej sprawy jest objęta klauzulą tajności. Sąd odroczył wydanie wyroku ze względu na zawiłość sprawy.

Jeden z adwokatów Kowalczyka Wojciech Czech powiedział po rozprawie, że  obrona domaga się uniewinnienia oskarżonego. "Przedstawiliśmy cały szereg argumentów. Niestety te zarzuty i argumenty objęte są klauzulą tajności" -  oznajmił mecenas. Dodał, że oskarżony poprosił o uniewinnienie.

Prokurator Anna Habało mówiła z kolei, że prosiła sąd o uznanie apelacji za  bezzasadną i utrzymanie w mocy wyroku sądu pierwszej instancji.

Historia procesu
W grudniu 2007 roku w ponownym procesie w tej sprawie sąd skazał b. komendanta głównego policji, oskarżonego o niedopełnienie obowiązku służbowego oraz składanie fałszywych zeznań i zatajanie prawdy w związku z tzw. aferą starachowicką. Oprócz kary bezwzględnego więzienia orzekł wobec niego także trzyletni zakaz zajmowania stanowisk w administracji publicznej.

Według sądu oskarżony, jako komendant główny policji, miał obowiązek zawiadomić właściwą prokuraturę o przestępstwie "przecieku" informacji. Niewystarczające było telefoniczne powiadomienie prokuratury, którego celem było uprzedzenie, że może dojść do "klęski" operacji specjalnej. Sąd uznał także, że  treści składanych przez komendanta zeznań wskazują na to, że oskarżony zatajał przed przesłuchującymi go prokuratorami informacje ważne dla toczącego się postępowania karnego.

W marcu 2006 r. w pierwszym procesie w tej sprawie Sąd Rejonowy w Kielcach uniewinnił Kowalczyka uznając, że nie informując prokuratury o "przecieku" informacji o planowanej akcji CBŚ w Starachowicach i składając fałszywe zeznania, realizował on swoje prawo do obrony.

Apelację prokuratury od tego wyroku miał badać Sąd Okręgowy w Kielcach, ale  zadał pytanie prawne Sądowi Najwyższemu, który - badając apelację w wyjątkowym trybie - uchylił wyrok i zwrócił sprawę do ponownego rozpatrzenia.

Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie zarzuciła generałowi niedopełnienie obowiązku służbowego oraz składanie fałszywych zeznań podczas śledztwa dotyczącego tzw. przecieku starachowickiego.

Według śledczych Kowalczyk, jako szef policji, nie poinformował prokuratury o  popełnieniu przestępstwa ściganego z urzędu. Chodzi o wyciek tajnych informacji z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji o planowanej akcji policji przeciw grupie przestępczej w Starachowicach. Drugi z zarzutów dotyczy wielokrotnego składania fałszywych zeznań i zatajania prawdy w Prokuraturze Okręgowej w Kielcach.

Sprawa "przecieku" dotyczy wydarzeń z marca 2003 roku. Według ustaleń sądów w  Kielcach i Krakowie, ówczesny wiceminister MSWiA Zbigniew Sobotka uzyskał od gen. Kowalczyka informacje o tajnej akcji CBŚ przeciw starachowickim przestępcom. Przekazał je następnie posłowi SLD Henrykowi Długoszowi, a ten posłowi Andrzejowi Jagielle. Informacja o zamiarach policji dotarła do dwóch samorządowców starachowickich, a następnie do osoby podejrzewanej o kierowanie rozpracowywaną grupą przestępczą - Leszka S.

W 2005 r. w procesie dotyczącym wycieku tajnych informacji o planowanej policyjnej akcji zostali skazani byli posłowie Jagiełło i Długosz - odpowiednio na rok i półtora roku więzienia - oraz były wiceszef MSWiA Zbigniew Sobotka - na  trzy i pół roku więzienia. Sobotkę w grudniu 2005 r. ułaskawił odchodzący prezydent Aleksander Kwaśniewski, który złagodził mu karę do roku więzienia w  zawieszeniu na dwa lata. Jagiełło w październiku 2006 roku, a Długosz we  wrześniu 2007 roku - warunkowo opuścili więzienie przedterminowo po odbyciu połowy kary.

ND, PAP

Czytaj także

 0