Znane są przyczyny tragedii w kopalni "Wesoła"

Znane są przyczyny tragedii w kopalni "Wesoła"

Dodano:   /  Zmieniono: 
Zaniechanie odpowiedniej profilaktyki, niewłaściwe monitorowanie zagrożenia oraz błędy w sztuce górniczej były wśród przyczyn wybuchu metanu i pyłu węglowego w kopalni "Wesoła" w Mysłowicach, gdzie w styczniu zginęło dwóch górników - ustaliła komisja, badająca przyczyny tragedii.

Za naruszenie przepisów bezpieczeństwa oraz prawa geologicznego i górniczego odpowie 11 osób z kierownictwa i dozoru kopalni, w tym dyrektor zakładu i  naczelny inżynier.

Wyniki prac komisji przedstawił jej szef, wiceprezes Wyższego Urzędu Górniczego (WUG) w Katowicach, Piotr Litwa. Prace trwały ponad osiem miesięcy, bo dopiero na początku sierpnia eksperci mogli wejść do otamowanego wcześniej wyrobiska 665 metrów pod ziemią, aby przeprowadzić tam wizję lokalną.

Eksperci ustalili, że w kopalni wiedziano o narastającym zagrożeniu, jednak nie  podjęto działań, które mogłyby je skutecznie zlikwidować.

Zaniechano odpowiedniej profilaktyki. Pozwolono na to, by postawiona pół roku wcześniej tama izolacyjna była nieszczelna, a to podsyciło pożar i w konsekwencji doprowadziło do wybuchów. Górników zabiły silny podmuch ognia, wysoka temperatura i niezdatna do oddychania atmosfera.

Górników (mieli 27 i 49 lat) zabiły silny podmuch ognia, wysoka temperatura (nawet tysiąc stopni) i niezdatna do oddychania atmosfera. Wybuch metanu pociągnął za sobą wybuch pyłu węglowego, który nie był należycie neutralizowany. Eksperci ustalili też, że wyrobisko w tym rejonie było nieprawidłowo wentylowane. Źle wyznaczono też strefy zabezpieczające w zagrożonym rejonie; stwierdzono również uchybienia w technologii robót.

Do wypadku w kopalni "Wesoła", będącej częścią kopalni "Mysłowice- Wesoła", doszło 13 stycznia rano. Pojawił się tam pożar, spowodowany samozagrzaniem się węgla za nieszczelną tamą; potem doszło też do zapalenia i wybuchu metanu oraz  pyłu węglowego.

Trzej górnicy zdołali uciec o własnych siłach, czwarty trafił do  szpitala z objawami zatrucia tlenkiem węgla. Ratownicy rozpoczęli poszukiwania dwóch pozostałych. Jednego odnaleźli żywego (zmarł potem w szpitalu), drugi zginął na miejscu.

Od początku tego roku w polskim górnictwie zginęło 25 osób, w tym 19 w  kopalniach węgla kamiennego. To więcej niż w całym ubiegłym roku, kiedy praca górnicza pochłonęła 24 ofiary śmiertelne, z czego 16 w górnictwie węgla kamiennego. Ogółem do końca sierpnia w kopalniach doszło do 1638 różnych wypadków.

ND, PAP