Zakończyło się odczytywanie aktu oskarżenia w procesie Stella Maris

Zakończyło się odczytywanie aktu oskarżenia w procesie Stella Maris

Prokurator zakończył przed Sądem Okręgowym w Gdańsku odczytywanie aktu oskarżenia w procesie głównego oskarżonego w aferze finansowej w wydawnictwie archidiecezji gdańskiej Stella Maris - b. kapelana abp. Tadeusza Gocłowskiego.

Tylko przedstawienie uzasadnienia aktu oskarżenia zajęło prokuratorowi Przemysławowi Strzeleckiemu 3,5 godziny. Obejmujący tysiąc stron akt oskarżenia oskarżyciel rozpoczął odczytywać na pierwszej rozprawie w ubiegły czwartek.

Wraz z b. kapelanem abp. Gocłowskiego i szefem wydawnictwa Stella Maris na  ławie oskarżonych zasiadają jeszcze cztery osoby - b. pełnomocnik Stella Maris -  45-letni T.W., dwóch właścicieli firm konsultingowych - b. pracownik PRL-owskiej cenzury - 62-letni J.B. i 53-letni K.K. oraz przedstawiciel spółki, która współpracowała z firmami konsultingowymi - 57-letni S.D. (sąd pozwolił jedynie na podawanie inicjałów imion i nazwisk oskarżonych).

Wszyscy oni odpowiadają przed sądem za współudział w przywłaszczeniu mienia ponad 20 spółek handlowych na kwotę ponad 67 mln zł, pranie pieniędzy oraz  uszczuplenia podatkowe na szkodę Skarbu Państwa w wysokości kilkunastu milionów złotych. Grozi im do 10 lat więzienia.

Z uzasadnienia aktu oskarżenia wynika, że zarówno oskarżony duchowny, jak i  b. pełnomocnik Stella Maris W. podczas śledztwa wyjaśnili szczegółowo mechanizm przestępstwa. Polegało ono na tym, że firmy konsultingowe J.B. i K.K. zawierały z różnymi spółkami kontrakty na doradztwo, których wykonanie powierzali z kolei wydawnictwu Stella Maris. W rzeczywistości usługi te były całkowicie fikcyjne i  zlecenia nigdy nie zostały wykonane.

Pieniądze ze spółek, które zlecały fikcyjne usługi B. i K., przelewane były najpierw na konta ich firm, a później, po odjęciu kilku procent, do Stella Maris. Wydawnictwo pobierało kolejne kilka procent prowizji i na końcu większość pieniędzy wracała do osób zarządzających spółkami.

Stella Maris, działając jako podmiot gospodarczy w ramach archidiecezji gdańskiej, była zwolniona z podatku dochodowego od osób prawnych w części przeznaczonej na cele statutowe Kościoła. Transfery pieniędzy miały miejsce w  latach 1997-2001.

Oskarżony ksiądz B. swoje wyjaśnienia ma składać na następnej rozprawie 2 października.

Ksiądz Z.B. i b. pełnomocnik Stella Maris T.W. chcieli kilka miesięcy temu poddać się dobrowolnie karze, uznając swoją winę. Duchowny proponował dla siebie karę czterech lat więzienia w zawieszeniu na dziewięć lat oraz 100 tys. zł grzywny, a b. pełnomocnik wydawnictwa wnioskował o cztery lata więzienia w  zawieszeniu na osiem lat i 150 tys. zł grzywny.

W czerwcu gdański sąd odrzucił jednak te wnioski z powodu braku zgody na  samoukaranie ze strony firmy z Koszalina występującej w sprawie jako oskarżyciel posiłkowy. Uzależniła ona zgodę na dobrowolne poddanie się karze przez oskarżonych od wyrównania przez nich strat spółki wycenionych na ponad 16 mln zł.

Łącznie w aferze Stella Maris oskarżonych jest ponad 40 osób - w kilkunastu odrębnie prowadzonych śledztwach. Przed gdańskim sądem toczy się już kilka procesów ws. afery w Stella Maris. W jednym z nich występuje m.in. b. lider pomorskiego SLD, Jerzy J., oskarżony o wyprowadzenie wraz z innymi osobami prawie 31 mln zł z firmy Energobudowa oraz "wypranie" ok. 14 mln zł.

ND, PAP

Czytaj także

 0