Premier: W polityce wschodniej bazujemy na kadrach naszych poprzedników

Premier: W polityce wschodniej bazujemy na kadrach naszych poprzedników

Dedykuję prezydentowi przegląd kadr MSZ za czasów, kiedy Jarosław Kaczyński był szefem rządu - powiedział premier Donald Tusk. Dodał, że jeśli chodzi o politykę wschodnią, to rząd w dużej mierze bazuje na kadrach odziedziczonych po poprzednikach.

Tusk odniósł się w ten sposób do słów prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który w piątek w wywiadzie do Polsat News zaapelował do szefa MSZ Radosława Sikorskiego, by odsunął absolwentów Moskiewskiego Państwowego Instytutu Stosunków Międzynarodowych (MGIMO) od spraw polityki wschodniej. "Panie ministrze, Radku, zrezygnuj z ludzi z MGIMO jako tych, którzy wyznaczają politykę wschodnią, bo to droga donikąd" - powiedział Lech Kaczyński.

"Dedykuję panu prezydentowi przegląd kadr za czasów kiedy jego brat odpowiadał za politykę wschodnią. Zorientują się obaj - i pan prezydent i były premier - że tam nie zaszły jakieś radykalne zmiany. Generalnie jeśli chodzi o politykę wschodnią w dużej mierze bazujemy na kadrach odziedziczonych po poprzednikach" - powiedział premier w piątek dziennikarzom w Sejmie.

Przyznał jednocześnie, że w polskiej dyplomacji jest "dużo do zmiany"

"W ogóle w polskiej dyplomacji, jak w wielu polskich służbach, jest dużo rzeczy do zmiany i będziemy to zmieniać, ale ktoś, kto nam to dzisiaj zarzuca, a tolerował przez dwa lata, nie powinien w ogóle zabierać głosu" - podkreślił szef rządu.

Tusk zapewnił jednocześnie, że nie ma żadnych zastrzeżeń do Sikorskiego jeśli chodzi o jego politykę wobec Białorusi. "Wszystkie kluczowe kwestie ustalamy wspólnie" - podkreślił.

"Wysoko oceniam te łagodne, bardzo przemyślane próby pewnej normalizacji stosunków z Białorusią. To leży w interesie Polski, UE i Białorusi, ale oczywiście wyłącznie w porozumieniu i z akceptacją środowisk polskich, jak i środowisk demokratycznej opozycji na Białorusi" - powiedział premier.

Jak dodał, wszystkie próby normalizacji stosunków z Białorusią mają na celu m.in. poprawienie kondycji i warunków działania środowisk niezależnych od rządu Białorusi.

"Rzeczpospolita" napisała niedawno, że przed wrześniowym spotkaniem szefów dyplomacji Polski i Białorusi, Andżelika Borys - szefowa nieuznawanego przez białoruskie władze Związku Polaków na Białorusi - miała usłyszeć w polskim MSZ, że "w imię racji geopolitycznych" i poprawy stosunków polsko-białoruskich powinna ustąpić ze stanowiska prezesa ZPB.

Szef MSZ Radosław Sikorski określił te informacje jako "wyssane z palca". Sama Borys powiedziała, że w żadne personalia nikt nie wchodził, a podczas rozmowy był tylko temat legalizacji organizacji.

Z kolei prezydent Lech Kaczyński w wywiadzie dla Polsat News skrytykował politykę "ocieplania" stosunków z Białorusią. Pytany jakie powinny być następne kroki Polski i Unii Europejskiej wobec Białorusi, Lech Kaczyński powiedział, że stawia odwrotne pytanie: jakie powinny być realne kroki Białorusi, żeby Polska i UE zareagowały pozytywnie. "Muszą być takie, które nie polegają na tym, żeby zmienić coś lub nawet wszystko w ten sposób, żeby nie zmieniło się nic" - powiedział prezydent.

Lech Kaczyński podkreślił, że cieszy się, iż sytuacja Polonii na Białorusi poprawiła się, że "ta czy inna osoba wyszła na wolność". "Ale negocjacje w sprawie pani Borys są całkowicie nieuprawnione. To jest filozofia, która jest błędna z samej swojej istoty" - powiedział prezydent.

pap, keb

Czytaj także

 0