Sejm odrzucił projekt ws. święta Trzech Króli

Sejm odrzucił projekt ws. święta Trzech Króli

Sejm odrzucił obywatelski projekt ustawy ustanawiającej święto Trzech Króli - 6 stycznia - dniem wolnym od pracy. Wniosek o odrzucenie złożyli posłowie PO.

Za przyjęciem wniosku o dorzucenie projektu opowiedziało się 207 posłów, przeciw było 186, od głosu wstrzymało się 2.

Wnioskodawcą obywatelskiego projektu w sprawie ustanowienia święta Trzech Króli dniem wolnym od pracy jest prezydent Łodzi Jerzy Kropiwnicki. O poparcie tej inicjatywy zwróciło się do marszałka Sejmu prezydium Konferencji Episkopatu Polski.

Uzasadniając wniosek o odrzucenie projektu posłowie PO podkreślali, że  ustanowienie kolejnego dnia wolnego od pracy przyniosłoby negatywne skutki finansowe dla gospodarki.

W czwartek prezydium klubu PO zdecydowało, że w głosowaniu za odrzuceniem projektu posłów Platformy obowiązywać będzie dyscyplina partyjna.

Sprawa ustanowienia święta Trzech Króli dniem wolnym od pracy wywoływała w  Sejmie spore emocje. Przed głosowaniem na mównicę sejmową wszedł poseł PiS Stanisław Pięta zawiadamiając, że chce złożyć wniosek formalny o zarządzenie przerwy.

Następnie jednak oświadczył, że wnioskuje o przerwę dla klubu PO, bo - jak mówił - "może warto jeszcze się porozmawiać", że jest przecież 30. rocznica rozpoczęcia pontyfikatu Jana Pawła II. "Nie róbcie tego" - apelował do posłów PO, których obowiązywała dyscyplina głosowania za odrzuceniem projektu.

Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski upominał posła PiS, że łamie zasady, bo  wniosek o przerwę można zgłosić tylko w imieniu własnego klubu. Pouczył go też, żeby pod pozorem wniosku formalnego, nie uprawiał osobistej "partyzantki" i nie próbował zadawać pytań.

Wcześniej pytania wnioskodawcy zadali inni posłowie PiS, którzy jednak byli zapisani na liście do zadania pytania. Elżbieta Rafalska (PiS) stwierdziła, że w  czasie debaty nad projektem padało "wiele przekłamanych informacji", m.in, że  Polska jest krajem, który nadmiernie świętuje, że Polacy lubią świętować, że nie potrafią dobrze pracować.

"Tymczasem Polska jest na 12 miejscu wśród krajów UE jeśli chodzi o  świętowanie, a w 9 krajach UE jest obchodzone święto Trzech Króli. 700 tys. Polaków poparło tę inicjatywę, a PO chce ją odrzucić, bez omówienia w komisji" -  mówiła Rafalska.

Poseł PiS Stanisław Szwed podkreślał z kolei, że dzień ten jest szczególny i  dla kościołów katolickiego i prawosławnego, ten drugi obchodzi 6 stycznia wigilię Bożego Narodzenia. Natomiast posłanka PiS Anna Sobecka zwracała uwagę, że święto Trzech Króli ma "znaczenie ekumeniczne".

Jerzy Kropiwnicki powiedział z mównicy sejmowej m.in., że argumenty i  wyliczenia, że państwa nie stać na ustanowienie kolejnego dnia wolnego od pracy były przytaczane, gdy decydowano o wolnych sobotach, tymczasem dochód narodowy mimo wprowadzenia wszystkich sobót wolnych wzrósł.

Podkreślił także, że Episkopat popiera tę inicjatywę, dlatego głosowanie w  tej sprawie powinno być sprawą sumienia.

Po odrzuceniu przez Sejm projektu Kropiwnicki powiedział dziennikarzom, że  nie odpuszcza tej sprawy. "Jestem zdumiony. Szczerze mówiąc nie liczyłem na to, żeby nastąpiło tutaj odrzucenie w pierwszym czytaniu" - powiedział Kropiwnicki. Dodał, że ma wrażenie, iż "nastąpiło jakieś zablokowanie się ze strony klubu PO".

Kropiwnicki zapewnił, że nie zamierza porzucić sprawy ustanowienia święta Trzech Króli dniem wolnym od pracy. "Także w tej chwili siądę i zastanowię się co robimy dalej. Z całą pewnością dzisiaj mogę powiedzieć jedno - że tego nie  odpuszczam" - podkreślił.

W jego opinii, projekt został odrzucony, bo "zostały wykopane zbyt głębokie rowy, między formacjami, które są ideowo bardzo sobie bliskie".

Na pytanie, czy jest jakieś inne wyjście, aby święto Trzech Króli stało się dniem wolnym, odpowiedział, że są możliwe dwa rozstrzygnięcia.

"Albo sprawę zostawić tak jak ona w tej chwili jest, a wtedy na pewno stanie się jednym z ważnych elementów odpytywania kandydatów na posłów przy najbliższym wyborach, albo spróbować wrócić do Sejmu z milionem podpisów, przy podobnie sformułowanej inicjatywie" - powiedział Kropiwnicki.

Jego zdaniem, Polacy stracili szansę, aby w 30. rocznicę wyboru Karola Wojtyły na papieża, "przywrócić to co zabrał im Gomułka".

10 posłów PO, mimo zarządzonej w tym klubie dyscypliny, głosowało przeciw odrzuceniu projektu ustawy. 30 posłów PO nie wzięło udziału w tym głosowaniu.

Za przyjęciem wniosku PO o odrzucenie projektu opowiedziało się w piątek 207 posłów, przeciw było 186, od głosu wstrzymało się 2.

W klubie PO spośród 179 posłów, którzy wzięli udział w głosowaniu, za  odrzuceniem projektu opowiedziało się 169 posłów, w tym m.in. premier Donald Tusk, wicepremier Grzegorz Schetyna, szef MSZ Radosław Sikorski i szef klubu PO Zbigniew Chlebowski.

Wśród 10 posłów, którzy zagłosowali przeciw, byli m.in. Jarosław Wałęsa, Marek BiernackiMirosław Sekuła.

Natomiast pośród 30 posłów Platformy, którzy nie wzięli udziału w głosowaniu byli m.in. marszałek Sejmu Bronisław Komorowski, minister kultury Bogdan Zdrojewski, sekretarz stanu w kancelarii premiera Julia Pitera, Jarosław GowinIreneusz Raś.

145 posłów PiS - wszyscy którzy wzięli udział w głosowaniu - opowiedziało się przeciw odrzuceniu projektu. Nie głosowało 13 posłów tej partii, m.in. prezes PiS Jarosław Kaczyński, Jacek Kurski, Lena Dąbkowska-Cichocka.

W klubie Lewicy na 31 głosujących, 28 posłów poparło wniosek o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu, trzech było przeciw. Nikt nie wstrzymał się od  głosu. 11 posłów Lewicy nie wzięło udziału w głosowaniu.

W klubie PSL tylko wiceminister skarbu Jan Bury głosował za wnioskiem PO. 23 posłów było przeciw, a siedmiu nie wzięło udziału w głosowaniu, w tym wicepremier Waldemar Pawlak, wicemarszałek Sejmu Jarosław Kalinowski, minister rolnictwa Marek Sawicki i szef klubu ludowców Stanisław Żelichowski.

W 8-osobowym kole SdPl-NL sześciu posłów głosowało za wnioskiem, a dwóch wstrzymało się od głosu. W kole DKP trzech posłów poparło wniosek PO.

Przeciw wnioskowi klubu Platformy głosowało także pięciu posłów niezrzeszonych.

Jako "nieuszanowanie woli i oczekiwań wiernych" ocenił metropolita gdański abp Sławoj Leszek Głódź decyzję o odrzuceniu przez Sejm w piątek obywatelskiego projektu ustawy ustanawiającej święto Trzech Króli dniem wolnym od pracy.

W komentarzu udzielonym KAI, hierarcha podkreślił, że decyzja ta świadczy również o tym, że "wola wiernych została zlekceważona". Abp Głódź pytał jednocześnie, jak decyzja posłów ma się do czwartkowej uchwały Sejmu, przyjętej z okazji 30. rocznicy wyboru Jana Pawła II na Stolicę Piotrową. "To nie jest laurka na 30. rocznicę Ojcu Świętemu zadedykowana" - zaznaczył metropolita gdański.

Zdaniem arcybiskupa Głódzia, w sercach ludzi wierzących pozostanie wielki żal. Przyznał też, ze dyskusja o przywróceniu dnia wolnego w uroczystość Objawienia Pańskiego, tzw. święta Trzech Króli, została zdominowana politycznie. "Tym gorzej dla takiej polityki" - powiedział. Dodał, że pasterze Kościoła mają prawo oczekiwać od swoich wiernych postaw jasnych i czytelnych. "Każdy wierzący, niezależnie kim jest, powinien robić to, co do niego należy" - podkreślił.

Wniosek o odrzucenie obywatelskiego projektu ustawy w sprawie święta Trzech Króli złożyli posłowie PO. Za przyjęciem wniosku o dorzucenie projektu opowiedziało się 207 posłów, przeciw było 186, od głosu wstrzymało się 2.

Wnioskodawcą obywatelskiego projektu w sprawie ustanowienia święta Trzech Króli dniem wolnym od pracy jest prezydent Łodzi Jerzy Kropiwnicki. O poparcie tej inicjatywy zwróciło się do marszałka Sejmu prezydium Konferencji Episkopatu Polski.

Prezydium klubu PO zdecyduje o konsekwencjach wobec 10 posłów, którzy - mimo dyscypliny klubowej -  głosowali przeciw odrzuceniu obywatelskiego projektu ustawy ustanawiającej święto Trzech Króli dniem wolnym od pracy - poinformował wiceszef klubu PO Grzegorz Dolniak.

Wśród 10 posłów, którzy zagłosowali przeciw, byli m.in. Jarosław Wałęsa, Marek Biernacki i Mirosław Sekuła.

W klubie PO spośród 179 posłów, którzy wzięli udział w głosowaniu, za odrzuceniem projektu opowiedziało się 169 posłów, w tym m.in. premier Donald Tusk, wicepremier Grzegorz Schetyna, szef MSZ Radosław Sikorski i szef klubu PO Zbigniew Chlebowski.

30 posłów PO nie wzięło udziału w tym głosowaniu. Wśród nich byli m.in. marszałek Sejmu Bronisław Komorowski, minister kultury Bogdan Zdrojewski, sekretarz stanu w kancelarii premiera Julia Pitera, Jarosław Gowin i Ireneusz Raś.

Dolniak zapowiedział, że nie będzie żadnych konsekwencji wobec posłów, którzy nie przyszli na głosowanie. "Przypominam, że nie było twardej dyscypliny, nie upieraliśmy się żeby była dyscyplina obecności podczas głosowania" - zaznaczył.

Jarosław Wałęsa - jeden z posłów, którzy złamali dyscyplinę partyjną - powiedział, że zdaje sobie sprawę z tego, że złamał regulamin klubu, więc spodziewa się konsekwencji. "Ale podjąłem taką, a nie inną decyzję, ponieważ uważałem ją za słuszną" - wyjaśnił.

ND, PAP, keb

Czytaj także

 3
  • majka   IP
    Taką decyzję podjął demokratycznie wybrany sejm. Miał prawo, niezależnie od tego co jeszcze pamieta Janusz T.@ i o jakie dewiacje psychiczne posądza Polaków.
    • Janusz T.   IP
      POczekamy jeszcze troche to nas te komuchy beda pedzic
      jak bydlo,za komuny na manifestacje pierwszo majowe.
      Ich sprawy narodu i Swieta Trzech Kroli nie interesuja
      bo sa ateistami.Pamietacje za komuny jak na religie
      chodzilismy po lekcjach,oni nigdy tylko sie wysmiewali
      bo rodzicow w PZPR mieli.Najwiecej z nas chodzilo ze
      szkol srednich.Dobrze ze nam jeszcze nie zabieraja 3 maja.Tak, komuchy nam narod przerobili ze zrobili niemyslacych.Niedecydujacych o swoim statucie i bycie.Rzad mysli i rzadzi oglupialymi prostymi Ludzmi.
      • Andrzej   IP
        PO-paprane komuchy ! Zwróćcie nam jedno z najważniejszych świąt w roku !