Macierewicz nie musi przepraszać osoby opisanej w raporcie

Macierewicz nie musi przepraszać osoby opisanej w raporcie

Były szef komisji weryfikacyjnej WSI Antoni Macierewicz nie musi przepraszać byłego pracownika LOT, Tomasza Romaniuka opisanego w raporcie z weryfikacji Wojskowych Służb Informacyjnych jako ich współpracownika - orzekł warszawski sąd okręgowy.

Romaniuk, do 2007 roku pracownik LOT, domagał się od Macierewicza opublikowania przeprosin w głównych dziennikach oraz wpłacenia na cel społeczny 10 tys. zł.

Oddalając powództwo sąd argumentował, że "nie doszło do naruszenia procedur przewidzianych w ustawie, a działanie pozwanego jako funkcjonariusza publicznego nie było bezprawne". "Droga do dochodzenia praw będzie otwarta, jeśli pozew będzie skierowany przeciw Skarbowi Państwa, a nie Macierewiczowi osobiście" - zastrzegła jednak sędzia Małgorzata Borkowska.

W ocenie sądu choć powód "nie kwestionował prawdziwości podanej informacji", to "poprzez samo ujawnienie można mówić o naruszeniu dóbr osobistych", tym bardziej, że wymieniony w raporcie nie pełnił żadnej funkcji publicznej. Jednak, jak zaznaczyła Borkowska, do ujawnienia doszło w "warunkach wyłączających bezprawność", a działanie Macierewicza "miało umocowanie w obowiązujących przepisach".

Romaniuk w raporcie o WSI autorstwa Macierewicza wymieniony jest w jednym zdaniu załącznika "Zidentyfikowane osoby współpracujące niejawnie z żołnierzami WSI w zakresie działań wykraczających poza sprawy obronności państwa i bezpieczeństwa Sił Zbrojnych RP": "Tomasz Romaniuk pracując w LOT przekazywał informacje dotyczące prywatyzacji spółki, a także zestawienia personelu zatrudnionego w placówkach zagranicznych" - stwierdza raport.

Pełnomocnik Macierewicza, mec. Marek Kurkowski, po wyjściu z sali sądowej powiedział PAP, że "orzeczenie odpowiada prawu, a sąd podzielił argumenty strony pozwanej".

Z kolei Romaniuk zaznaczył, iż nie podjął jeszcze decyzji, czy będzie składał apelację od ogłoszonego wyroku, czy też skieruje nowy pozew przeciw Skarbowi Państwa.

Wcześniej podobne wyroki zapadły w kilku sprawach m.in. z powództwa Edwarda Ochnio i Marcina Krzyszychy. W sprawie Krzyszychy, dziennikarza i pracownika Kancelarii Senatu, w wyroku z lutego 2008 r. sąd pierwszej instancji zwracał uwagę, że Macierewicz nie podpisał raportu jako osoba prywatna, lecz jako przewodniczący Komisji Weryfikacyjnej.

Podobnie orzekł sąd w pierwszej takiej sprawie z powództwa Ochnio, wymienionego w raporcie jako agent WSI, zamieszany w nielegalny handel bronią. Sąd również uznał, że Ochnio błędnie pozwał Macierewicza jako osobę prywatną, bo raport był dokumentem urzędowym, a wtedy pozwać można tylko organ państwa, a nie osobę fizyczną.

Na podstawie raportu wszczęto kilka śledztw wobec domniemanych przestępstw WSI. Od października 2007 r. Prokuratura Okręgowa w Warszawie prowadzi zaś z doniesienia osób z raportu śledztwo w sprawie domniemanego niedopełnienia obowiązków przy jego tworzeniu - grozi za to do trzech lat więzienia.

pap, keb

Czytaj także

 0