Za tydzień wyrok ws. Fundacji Polsko-Niemieckie Pojednanie

Za tydzień wyrok ws. Fundacji Polsko-Niemieckie Pojednanie

13 listopada Sąd Rejonowy dla Warszawy Śródmieścia ogłosi wyrok w procesie Jana Parysa i innych b. członków zarządu Fundacji Polsko-Niemieckie Pojednanie, oskarżonych o bezprawne wypłacanie sobie premii.

Sąd zakończył ten proces i poinformował, że wobec zawiłości sprawy odracza o tydzień wydanie orzeczenia. Wcześniej prawie dwie godziny swoje ostatnie słowo wygłaszał b. prezes zarządu fundacji Jacek Turczyński (późniejszy dyrektor generalny Poczty Polskiej).

Tak jak pozostali oskarżeni, Turczyński wniósł o uniewinnienie podkreślając, że nie popełnił przestępstwa, działał w dobrej wierze, zaś wypłacone premie były merytorycznie uzasadnione, bo właśnie temu zarządowi jako jedynemu z wszystkich udało się pozyskać środki dla fundacji - i to w kwocie miliarda euro.

Turczyński dodał, że podobne nagrody wypłacały sobie także kolejne władze fundacji z rekomendowanym przez SLD Jerzym Sułkiem, ale nikt im z tego nie  uczynił prokuratorskiego zarzutu.

Mowy końcowe w tym procesie trwały z przerwami kilka miesięcy. Jeszcze w  czerwcu prokurator wniósł o wymierzenie oskarżonym kary dwóch lat więzienia w  zawieszeniu na pięcioletni okres próbny, żądając przy tym nałożenia na nich obowiązku naprawienia szkody.

Wnioski prokuratury popiera też pełnomocnik Fundacji, który przekonywał, że  nagrody dla zarządu uszczupliły środki przeznaczone dla beneficjentów. Mówił, że  oskarżeni "z nonszalancją" podchodzili do powierzonych im środków.

W lipcu sąd oddał głos obronie i na następnych rozprawach wystąpienia wygłaszali obrońcy, a po nich - sami oskarżeni. Wszyscy wnosili o uniewinnienie.

Według prokuratury, wiceprezes zarządu Jan Parys, członek zarządu Jacek Pająk i sekretarz Andrzej Tłomacki bezprawnie pobrali po ponad 100 tys. zł, a b. prezes Fundacji Jacek Turczyński - ponad 80 tys. zł.

Prokuratura oskarżyła ich, jako zobowiązanych do zajmowania się sprawami majątkowymi, o wyrządzenie znacznej szkody majątkowej w Fundacji dla osiągnięcia własnej korzyści, za co grozi kara od 6 miesięcy do 8 lat więzienia.

Nieprawidłowości w działalności Fundacji wykazała w 2003 r. Najwyższa Izba Kontroli, która ustaliła, że członkowie zarządu pobrali niezgodnie z prawem ponad 400 tys. zł tytułem premii kwartalnych. Izba zaleciła, by pieniądze oddano. Ok. 30 tys. zł zwrócił dotychczas tylko Tłomacki. Cała sprawa wywołała protesty kombatantów.

Sądy w procesach cywilnych orzekały w przeszłości, m.in. w stosunku do Parysa zwrot Fundacji nienależnych premii.

ND, PAP

Czytaj także

 0