Rosja przesłała dokumenty ws. podejrzanego Czeczena

Rosja przesłała dokumenty ws. podejrzanego Czeczena

W styczniu 2009 r. warszawski sąd zbada wniosek Rosji o wydanie jej Czeczena Borisa A., który według strony rosyjskiej jest Alikhanem M. - uczestnikiem zamachu na wicemera Moskwy w 2002 r. Sąd dostał już z Moskwy dodatkowe dokumenty, których wcześniej zażądał.
Obrona i działacze Komitetu Polska-Czeczenia podważają zasadność zarzutów Rosji i mówią, że Polska nie powinna jej wydawać Czeczena.

Jak dowiedziała się w źródłach sądowych, w tle całej sprawy przewijają się polskie służby specjalne.

W październiku stołeczny sąd aresztował na 40 dni Borisa A., uwzględniając wniosek Prokuratury Okręgowej w Warszawie (która reprezentuje stronę rosyjską) o zastosowanie wobec niego aresztu ekstradycyjnego. Sąd uznał, że posługiwał się on w Polsce podrobionymi dokumentami. Zarazem sąd wystąpił do Rosji o nadesłanie dodatkowych dowodów potwierdzających tożsamość zatrzymanego.

"Sąd w styczniu zdecyduje, czy nadesłane przez stronę rosyjską dokumenty ostatecznie potwierdzają tożsamość" - powiedział PAP sędzia Wojciech Małek, rzecznik Sądu Okręgowego w Warszawie. Nie ujawnił szczegółów dokumentów z Rosji.

W listopadzie Sąd Apelacyjny w Warszawie odmówił uchylenia aresztu. We wniosku do SA obrona powoływała się na argument, że strona rosyjska "w żaden sposób nie uprawdopodobniła", by A. brał udział w zamachu. Podkreślała, że powoływanie się przez stronę oskarżającą na zdjęcia domniemanego zamachowcca nie może być "miarodajnym środkiem dowodowym" - tym bardziej, że nie przedstawiono ich polskiemu sądowi. Obrona kwestionowała też fakt posługiwania się podrobionymi dokumentami.

SA uznał zarzuty obrony za bezpodstawne. "Dostarczone dowody wystarczająco uprawdopodobniły popełnienie przestępstwa" - mówiła rzeczniczka SA sędzia Barbara Trębska. Dodała, że nieprawdziwy jest zarzut, by zatrzymany nie posługiwał się fałszywymi dokumentami.

"Polska nie powinna go wydawać Rosji; nie wyszedłby z tego żywy" -  uważa Anna Kuehn, szefowa stowarzyszenia "Komitet Polska- Czeczenia". "On był czeczeńskim bojownikiem, co dla Rosji wystarcza, by uznać go za przestępcę; Rosjanie robią terrorystę z każdego Czeczena" - dodaje. Powołuje się na przykład mieszkającego w Londynie Ahmeda Zakajewa - b. ministra spraw zagranicznych w separatystycznym rządzie prezydenta Czeczenii Asłana Maschadowa - którego ekstradycji żąda Moskwa, oskarżając o terroryzm. Boris A. walczył pod komendą Zakajewa, był w czasie wojny torturowany.

Boris A. pochodzi z rodziny, która straciła wielu członków podczas wojny w Czeczenii. Przebywa on w Polsce od 2004 r.; ma kartę pobytu. Złożył wniosek o przyznanie azylu politycznego - procedura trwa. Był w Polsce karany za udział w bójce z użyciem niebezpiecznego przedmiotu.

W czerwcu 2002 r. w Moskwie ostrzelano samochód, którym jechał Josif Ordżonikidze, odpowiedzialny m.in. za miejskie hotele i kasyna. Zginął jego kierowca, a ochroniarz został ciężko ranny; wicemerowi nic się nie stało. Od marca 2003 r. Alikhan M. był poszukiwany międzynarodowym listem gończym przez Rosję. Zarzucono mu m.in. usiłowanie zabójstwa, nielegalne posiadanie broni i działanie w grupie przestępczej.

W październiku Boris A. został zatrzymany przez policję w Warszawie. Uwzględniając wniosek prokuratury okręgowej o zastosowanie wobec niego aresztu ekstradycyjnego, sąd uznał, że jest to niezbędne dla zapewnienia właściwego toku postępowania.

Zgodnie z prawem, wydanie zatrzymanego obcemu państwu jest niedopuszczalne jeśli m.in.: korzysta on w Polsce z prawa azylu, zachodzi "uzasadniona obawa, że w państwie żądającym wydania, wobec osoby wydanej może zostać orzeczona lub wykonana kara śmierci", lub że może tam dojść do "naruszenia wolności i praw osoby wydanej" lub też, gdy osoba jest ścigana za "popełnienie bez użycia przemocy przestępstwa z przyczyn politycznych".

pap, keb

Czytaj także

 8
  • WILKOWYJ1   IP
    pracowałem z czeczenami przez 2 lata pomagałem załawiałem prace nikt niema pojęcia co do nas do polski tat
    k naprawdę przyjechało bo to tylko ludzi wszystko przypomina i nic dziwnego ze rosja tak postępoje jakby ci ludzie pokazali u nas wszystkim jacy są naprawdę ruskie przy nich to pestka
    • w.mazur@chello.pl   IP
      Dokumenty zbadac jezeli prawdziwe wydac badziora rosjanom.
      • ELA   IP
        Napisali taką samą prawdę jak to że Sakaszfili sprowokowal strzelanie na granicy-której w Gruzji w tym miejscu nie powinno być -a tym bardziej ruskich.
        • zeb   IP
          już same posługiwanie sie podrobionymi dokumentami na inne nazwisko świadczy, że to terrorysta
          • M8   IP
            Tę sprawę należy powiązać z Katyniem.
            Coś za coś.