Komorowski o konflikcie o gaz

Komorowski o konflikcie o gaz

Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski (PO) uważa, że w kwestii gazowego konfliktu pomiędzy Rosją a Ukrainą trzeba oddzielić aspekty gospodarcze od politycznych. Zdaniem Komorowskiego konflikt dotyczy także interesów Polski i całej Unii Europejskiej.

W poniedziałkowych "Sygnałach Dnia" Komorowski podkreślił, że "nie ulega wątpliwości, że to, co się dzieje w relacjach ukraińsko-rosyjskich (...) dotyczy polskich interesów, polskich potrzeb, ale także i całej Unii Europejskiej, bo to jest kwestia bezpieczeństwa energetycznego i dostaw surowca, czy gazu."

Marszałek uważa, że należy starać się przynajmniej oddzielić dwie sprawy. Z jednej strony "kwestię konfliktu interesów firm i gospodarek rosyjskiej i ukraińskiej". "Jak się kłócą o cenę, to jest normalne w każdym handlu" - zaznaczył polityk PO. Z drugiej - nie mogą się pojawić "elementy świadczące o tym, że Rosja np. chce (...) rozgrywać sytuację wewnętrzną na Ukrainie w celu destabilizowania tego kraju".

W opinii Komorowskiego, Polska i UE mają tu obszar "na pewne działania polityczne, stabilizujące ukraińską scenę polityczną". "Tak rozumiem także zamysł wyjazdu polskiego ministra spraw zagranicznych do Kijowa w najbliższym czasie, aby wpływać na to, co się dzieje wewnątrz Ukrainy, bo to może ułatwić rozwiązanie także konfliktu gazowego z Rosją" - podkreślił.

Jednak - zdaniem Komorowskiego - Polska nie powinna wtrącać się w debatę o cenie gazu pomiędzy Ukrainą a Rosją. "To jest przedmiot sporu interesów ekonomicznych. Jeden chce sprzedać, drugi chce kupić, zawsze kupić chce się jak najtaniej, a sprzedać jak najdrożej. To jest normalna rzecz" - podkreślił marszałek.

Pytany, czy jego zdaniem Rosja nie szantażuje Ukrainy, Komorowski powiedział, że "szantaż w handlu też jest dopuszczalny, byle nie przenosił się na sferę polityczną". "Według mnie na terenie Ukrainy mamy do czynienia z rosyjskimi działaniami, które traktują problem gazu jako element nacisku politycznego i to już jest nie w porządku, to już stanowi zagrożenie, bo to oznacza, że metody pozahandlowe, czy może używania broni energetycznej, pojawiają się w bezpośrednim sąsiedztwie Polski" - podkreślił Komorowski.

Zdaniem polityka Platformy, konflikt gazowy z Rosją powinien być dla Ukraińców sygnałem, że warto być w Unii Europejskiej, "bo wtedy stanowi się cząstkę większej całości, która się broni także przed ewentualnym szantażem rosyjskim". Marszałek zaznaczył, że "niewyobrażalne jest zaszantażowanie całej Unii Europejskiej przez Rosję". Podkreślił też, że akces do UE oznaczałby dla Ukrainy "wykonanie gigantycznego programu oszczędności energetycznych, zbudowania mechanizmów energooszczędnej gospodarki, budownictwa itd. itd.".

Rosyjsko-ukraiński spór o cenę gazu doprowadził do wstrzymania przez Gazprom od 1 stycznia dostaw gazu na Ukrainę. Rosyjski koncern chce za styczniowe dostawy gazu na Ukrainę 450 USD za 1000 m sześciennych. Kijów uważa warunki Gazpromu za szantaż. Spadek ilości gazu przesyłanego do krajów europejskich odczuły m.in. Polska, Węgry, Rumunia, Czechy i Bułgaria. Gospodarka tej ostatniej jest w 95 proc. uzależniona od rosyjskiego gazu, a paliwo z Bułgarii płynie dalej do Macedonii, Grecji i Turcji.

ab, pap

Czytaj także

 1
  • Silveraxe@wp.pl   IP
    Już kacapie sprzedales narod mowiac ze powystrzelasz kaczki kiedy ochronny okres sie skonczy.
    Raz wystarczy a ty skonczysz w kanale. Gaz tez juz sprzedales!! Amerykanie go wydobeda dla siebie ty szujo!!