Europoseł Tomczak nie stawił się w sądzie; proces odroczony

Europoseł Tomczak nie stawił się w sądzie; proces odroczony

Z powodu choroby eurodeputowany Witold Tomczak nie stawił się przed sądem w Ostrowie Wlkp., gdzie trwa jego proces o znieważenie policjantów. Sąd usprawiedliwił jego nieobecność i odroczył rozprawę.

Tym razem stawili się wezwani dwaj jego synowie, świadkowie wydarzeń z 1999 r. Sąd, z uwagi na nieobecność oskarżonego, odroczył proces do lutego. "Sąd chce umożliwić oskarżonemu obecność na rozprawie" - podkreśliła prowadząca proces Małgorzata Zimorska-Abdullaev.

Do tej pory obrońcy Tomczaka wnosili m.in. o sprecyzowanie aktu oskarżenia, wyłączenie sądu w Ostrowie z prowadzenia tej sprawy, ponowne przesłuchanie świadków. W poniedziałek mecenas Michał Król złożył wniosek o zwrócenie się sądu do językoznawcy, który miałby ocenić znaczenie słowa "palant", którego Tomczak miał użyć wobec policjantów podczas zatrzymania go w 1999 r.

Według obrońcy, chodzi o opinię, czy słowo palant ma charakter zniewagi i  uwłacza godności funkcjonariusza publicznego na służbie. "Żeby mówić o  odpowiedzialności karnej, trzeba mieć pewność, że to słowo oznacza zniewagę. Jeśli okazałoby się, że nie, funkcjonariusz może dochodzić swoich praw na drodze cywilnej" - dowodził Król.

Mimo sprzeciwu oskarżenia, sąd przyjął wniosek o zbadanie sprawy przez biegłego językoznawcę. Zaznaczył jednak, że opinia ma dotyczyć nie tylko samego słowa palant, ale całego kontekstu, w jakim zostało ono wypowiedziane. Według świadków oskarżenia, słowo to zostało poprzedzone przez Tomczaka niecenzuralnymi wyrażeniami. Biegły ma określić, czy w kontekście całej wypowiedzi oskarżonego, słowo palant miało charakter zniewagi - podkreśliła sędzia.

Trudności w ustaleniu terminu kolejnej rozprawy z powodu zaplanowanego wcześniej urlopu obrońcy i jego wyjazdu z dziećmi na wczasy stały się przyczynkiem do wydania przez sąd opinii co do przewlekłości całego procesu. "Sprawa za 5 miesięcy ulegnie przedawnieniu. Kilkunastokrotnie rozprawy były odraczane z powodu nieobecności świadków, oskarżonego i złożonych wniosków obrony. Rozprawy były przeciągane i sprawa może ulec przedawnieniu" - mówiła Zimorska-Abdullaev.

W czerwcu 1999 r. Tomczak został zatrzymany w nocy przez policjantów, którzy zauważyli, że auto, którym kierował, jedzie "pod prąd" jednokierunkową ulicą w  Ostrowie Wlkp. Według oskarżenia miało wtedy dojść do znieważenia funkcjonariuszy. Europoseł przyznaje się do złamania przepisów o ruchu drogowym, ale od początku zapewnia, że nikogo nie znieważył.

Tomczak, z zawodu lekarz medycyny, kandydował do PE z okręgu kalisko-leszczyńskiego. Wcześniej był posłem z tego okręgu, z ramienia Porozumienia Polskiego, a później z LPR. Od 2005 r. należy do frakcji "Niepodległość i Demokracja". Rozpoczęcie procesu europosła stało się możliwe po  odebraniu mu rok temu przez Parlament Europejski ochrony immunitetowej.

ND, PAP

Czytaj także

 0