Kradzież w Auschwitz: zleceniodawca powiązany ze szwedzką organizacją neonazistowską

Kradzież w Auschwitz: zleceniodawca powiązany ze szwedzką organizacją neonazistowską

Polska policja zna nazwisko osoby, która zleciła kradzież napisu "Arbeit macht frei", oraz kolekcjonera, który miał go kupić - dowiedziały się "Wiadomości". Obaj to obywatele Szwecji. Zleceniodawca jest związany ze szwedzką organizacją neonazistowską, która potrzebowała pieniędzy do przygotowania zamachu na parlament w Sztokholmie. Strona polska zwróciła się już do władz Szwecji o pomoc w pojmaniu tych osób.
Minister Sprawiedliwości w rozmowie z "Wiadomościami" powiedział, że "zakres czynności śledztwa, które prowadzi strona szwedzka jest szerszy niż się początkowo wydawało". - Czynności te mają doprowadzić do zatrzymania zleceniodawcy tej kradzieży – powiedział minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski.

Zamawiający kradzież tablicy "Arbeit macht frei" cudzoziemiec był wcześniej w muzeum w Auschwitz-Birkenau na rekonesansie z co najmniej jednym podejrzanym - wynika z ustaleń śledztwa, prowadzonego przez krakowską prokuraturę w sprawie kradzieży. Jak dowiedziała się PAP z wiarygodnego źródła, zbliżonego do śledztwa, zleceniodawca kradzieży z zagranicy był wcześniej w muzeum Auschwitz-Birkenau z co najmniej jednym z podejrzanych o udział w kradzieży. Dokonał rekonesansu i wskazał, co ma zostać skradzione. Prokuratura gromadzi materiał, weryfikuje fakty. Z różnych względów nie zdradza jednak szczegółów, głównie z uwagi na dobro postępowania i taktykę.

Szybka akcja policji

Tablica z historycznym napisem "Arbeit macht frei" znad obozowej bramy została skradziona w piątek 18 grudnia nad ranem. Napis odnaleziono późnym wieczorem w niedzielę 20 grudnia we wsi Czernikowo koło Torunia. Przestępcy rozcięli go na trzy części. Również w niedzielę policjanci zatrzymali pięciu mężczyzn podejrzanych o kradzież. Prokuratura Okręgowa w Krakowie czterem z nich postawiła zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, kradzieży napisu "Arbeit macht frei" oraz uszkodzenia tego napisu, będącego zabytkiem i dobrem o szczególnym znaczeniu dla kultury. Podobny zarzut - udziału w grupie oraz nakłaniania do kradzieży i zniszczenia napisu - usłyszał w poniedziałek wieczorem piąty podejrzany.

Wszyscy podejrzani trafili do aresztu na trzy miesiące. Według prokuratury, kradzieży dokonano na polecenie osoby z zagranicy, a teren b. obozu zagłady nie był należycie chroniony. Wnioski te potwierdziła wizja lokalna, przeprowadzona tydzień temu na terenie byłego obozu Auschwitz-Birkenau z udziałem trzech podejrzanych, którzy przyznali się do zarzucanych im czynów. Czterej mężczyźni dostali się na teren obozu bez trudu i niezauważeni. Przyjechali ok. godz. 18, po raz pierwszy usiłowali dokonać kradzieży ok. godz. 20.30 - 21. Nie dysponowali nawet podstawowym sprzętem, np. drabiną, aby móc wspiąć się i odkręcić tablicę. Poszli po narzędzia do sklepu, potem wrócili, wspięli się po siatce i dokonali kradzieży. Z jednej strony urwali tablicę i zgubili literę "i". Było to ok. godz. 24 - 1 w nocy. Teoretycznie brak napisu powinna zauważyć ochrona, dokonując obchodu terenu. Kradzież zauważono dopiero po godz. 5 rano.

Zleceniodawca pochodzi ze Szwecji?

Jak przyznała prokuratura, "materiał procesowy i wiedza operacyjna pozwala na przyjęcie, że głównym zleceniodawcą była osoba zamieszkała poza granicami naszego kraju i nie posiadająca polskiego obywatelstwa". Nie zdementowała informacji medialnych, że chodzi o osobę ze Szwecji. We wtorek potwierdziła, ze zamierza wystąpić z wnioskiem o pomoc prawną do Królestwa Szwecji. Z materiałów śledztwa wynika, że czterej sprawcy kradzieży mieli otrzymać 20 tys. zł do podziału i że nie zdawali sobie sprawy ze znaczenia kradzieży. Dopiero "szum medialny" uświadomił im, jaki wydźwięk ma ich czyn.

Według informacji uzyskanych ze źródła zbliżonego do śledztwa, sprawcy i polski organizator kradzieży mieli otrzymać ok. 120-125 tys. koron szwedzkich, a do Oświęcimia przyjechali samochodem dostarczonym z zagranicy. Niedokładna kwota wynagrodzenia w koronach szwedzkich wynika z tego, że miała być przeliczana z innej waluty. Nie oznacza to jednak, że zleceniodawca kradzieży jest obywatelem Szwecji. Ta kwestia nadal jest badana, podobnie jak to, czy osoba nr 6 w sprawie - poza pięcioma polskimi podejrzanymi - była zleceniodawcą, czy tylko pośrednikiem między złodziejami a prawdziwym zleceniodawcą - zastrzega źródło PAP. Istnienie osoby nr 7 jest niewykluczone - dowiedziała się PAP.

Kradzież ujawniła także braki w ochronie b. obozu. "Nie ulega wątpliwości, iż teren obozu nie był należycie chroniony" - powiedział prokurator okręgowy w Krakowie Artur Wrona podczas ubiegłotygodniowej konferencji prasowej i zapowiedział wszczęcie postępowania w sprawie niedopełnienia obowiązków przez dyrekcję Muzeum Auschwitz-Birkenau.

PAP, dar

Czytaj także

 11
  • Lafin IP
    Do takich komentarzy wstyd się dopisywać.
    • mały żuczek IP
      Palenie \"przypadkowe\" architektury sakralnej...Agnes Trawny..i inne wrogie/ gospodarka/ działania Niemców są ewidentne...choćby \"gazrura\"
      • hz IP
        jest to oczywiste zaniedbanie ze strony dyrektora oświęcimskiego muzeum, ale ma on żydowskie korzenie więc boją się postawić mu taki zarzut
        • Ja wol IP
          Wszystko to sprawa Nazii i nazistow, gdyby tylko mosad poinformowal gdzie lezy ta Nazia.
          • janikowskki IP
            Jako mieszkaniec Szwecji zaczytuje sie od paru dni w doniesieniach o Auschwitz i kradziezy, jakie wypelniaja miejscowa prase swiateczna.
            Zglosil sie do \"Aftonbladet\" Szwed, ktory kradzierz u polaczkow polamatorow zaprenumerowal. Chce on teraz szczeroscia w sprawie nieudanego przeciez przestepstwa zaskarbic sobie przychylnosc policji i sadow tutejszych.
            Twierdzi, w artykule na cztery strony, ze sprzedalby za miliony ten skradziony fant zainteresowanemu z USA, a pieniadze wykorzystal by do kupienia amunicji i do ostrzelania z lozy gosci poslow szwedzkiego parlamentu, mieszkania premiera i siedziby miejscowego MSZ. Nie mam dobrego gadania, mowi on o sobie, raczej ducha przedsiebiorczego, jak ci z grupy Baader-Meinhoff. Jego idea jest, na rowni z Izraelem, walka przeciwko islamowi.

            Nie wiadomo, mimo latwowiernosci dziennikarzy, czy to czlowiek zdrowy.

            Ciekawsze sa wynurzenia niejakiego dr. Schulmana z Lund, co wykorzystuje te kradziez, aby (w \"Sydsvenskan\", juznastepnego dnia po kradziezy) wieszac psy na mieszkancach Europy Wschodniej.
            Pisze on (a to podobno ichniejszy autorytet, dostal druga strone na swoj tekst), ze nieslychane zupelnie zrownanie zbrodni nazistowskich i komunistycznych doprowadzilo do tego, ze policje przesladuja dzis byle partyzantki (kobiety) stalinowskich oddzialow za ich przedsiebiorcza walke z kulakami na tylach niemieckich, kiedy palily one cale wioski polskie czy litewskie dla ugrillowania sobie skradzionej kielbasy..Sprytny Stalin dawal tylko bron...Patrz historia braci Bielskich....
            - \"A co innego mogly robic w tych czasach zaglady?\"- pyta potem dr. Schulman retorycznie. - \"Moj glod albo zycie twoich dzieci\".
            Zydzi jako tygrysy pana Boga ??? Czy to taka religia stalinistow, co zamieniaja sie w sekunde z powrotem na
            etnicznych i pokojowych Zydow ??? Transformersi ???

            To nie mniejsza i nie mniej przemyslana antypolska wypowiedz rasistowska (tu tez antylitewska, o mniejszej wartosci czlowieka tego niz tamtego) niz w pismie \"Nigdy Wiecej\" (zima-wiosna 2009) twierdzenie p. A. Nitki, ze 47,9 % straznikow w Auschwitz bylo polskimi obywatelami a ich \"niemieckosc\" to tylko wymysl tego rasisty Hitlera; i ze Polacy by wyrzneli sie nawzajem, gdyby tylko im Hitler pozwolil na to.
            I ze marzenie o bialym orzelku na rogatywce zamiast czerwonej gwiazdy na papasze to jest to samo, co chec sluzenia Hitlerowi. To sa moze lacinskie literki ale slowa juz wcale nie polskie. A cale zdania antypolskie.
            Jak moze \"polski\" historyk nie wiedziec, co to \"rogatywka\" i mylic \"orzelki\" niemieckie z polskimi??

            Czytaj także