Klich w Afganistanie: zależy mi, by jak najwięcej żołnierzy sprawdziło się w boju

Klich w Afganistanie: zależy mi, by jak najwięcej żołnierzy sprawdziło się w boju

(fot. MON)
Minister obrony Bogdan Klich poleciał do Afganistanu, gdzie odwiedził polskich żołnierzy i spotkał się z dowódcą Regionalnego Dowództwa Wschód gen. dyw. Johnem Campbellem. Z amerykańskim dowódcą Klich rozmawiał m.in. o artykule "Time'a" kwestionującym przydatność Polaków w misji ISAF.
Jak powiedział Klich, spotkanie z Campbellem dotyczyło sytuacji w Afganistanie i prowincji Ghazni, za którą odpowiadają Polacy, a także relacji polsko-amerykańskich, w tym między polskim kontyngentem i  przydzielonym do niego amerykańskim batalionem. - Tematem był też nieszczęsny artykuł w tygodniku "Time" -  powiedział Klich. Dodał, że z satysfakcją przyjął reakcje gen. Campbella oraz naczelnego dowódcy sił NATO w Europie adm. Jamesa Stavridisa i dowódcy ISAF gen. Davida Petraeusa, którzy po publikacji z uznaniem wypowiadali się o polskich żołnierzach.  - Podkreśliłem, że to, co przeczytałem w "Time" nie odzwierciedla opinii i pozostałych dowódców o Polakach - powiedział Campbell. Wyraził uznanie dla wszystkich państw uczestniczących w misji afgańskiej.

Dowodzący ósmą zmianą polskiego kontyngentu gen. bryg. Andrzej Reudowicz zapewnił, że  przychylnie o współpracy z Polakami wypowiadają się zarówno podporządkowani mu żołnierze amerykańskiego batalionu, jak i wysocy amerykańscy dowódcy. - Rozmawiałem z moimi amerykańskimi podwładnymi, oni również byli niezadowoleni czy wręcz oburzeni. Otrzymujemy też zupełnie inne sygnały od naszych przełożonych amerykańskich - mówił. Dodał, że jego żołnierze "czują się urażeni". Klich przypomniał, że kontyngent dysponuje 130 wozami Rosomak oraz pożyczonymi od Amerykanów pojazdami typu MRAP o zwiększonej odporności na  miny. - Przeciwnik został odepchnięty od naszych baz, także przez żołnierzy sił specjalnych - ocenił Klich.

Komentując zarzut amerykańskiego pisma, że zmiany polskiego kontyngentu są zbyt krótkie, towarzyszący Klichowi dowódca operacyjny gen. broni Edward Gruszka przypomniał, że nie wszyscy żołnierze przebywają na misji pół roku. - Siły specjalne rotują się w trochę innym cyklu, oficerowie wywiadu i  kontrwywiadu też nie rotują się z resztą kontyngentu - powiedział Gruszka. Zdaniem Klicha zasada półrocznych zmian sprzyja temu, by przez misję przewijało się jak najwięcej żołnierzy. - Ponieważ misja afgańska jest najlepszą szkołą walki, zależy mi, by jak najwięcej żołnierzy z jak największej liczby jednostek sprawdziło się w boju.

Klich rozmawiał z gubernatorem prowincji Ghazni, która w 2013 roku ma być centrum kultury islamskiej. - Mam nadzieję, że do 2013 roku będziemy mieli zupełny spokój w całym Afganistanie - powiedział Mohammad Musa Khan. Chwalił Ghazni jako prowincję wyjątkowo spokojną jak na warunki afgańskie. Gubernator rozmawiał z Klichem także o perspektywach pojednania i procesu pokojowego.

zew, PAP

Czytaj także

 2
  • SAM SIĘ SPRAWDZAJ PSYCHOPATYCZNY TUSKOMATOLE !!!   IP
    SAM SIĘ SPRAWDZAJ PSYCHOPATYCZNY TUSKOMATOLE !!! - 

    TEN ŻYDOWSKI CZUBEK ZROBIŁ SOBIE WYCIECZKĘ NA

    KOSZT POLSKICH PODATNIKÓW, BO ZAŁAMAŁ SIĘ PSYCHICZNIE

    PO ARTYKULE W TIME OPISUJACYM PRAWDĘ, I DOPÓKI GO

    MYSZKI MIKI W AFGANISTANIE NIE PO-GŁASZCZĄ PO JEGO

    MUMIJNYM ŁBIE NIE BĘDZIE MÓGŁ SPAĆ.
    • rozumny   IP
      gen. Petelicki ma jednak rację, Klich jest nie bardzo