Handlarze ciał w areszcie (aktl.)

Handlarze ciał w areszcie (aktl.)

W związku z aferą w łódzkim pogotowiu aresztowano dwie osoby, które w artykule "Gazety Wyborczej" pojawiają się jako "dr Mengele" i "Anioł śmierci".
"Aresztowani to dwaj lekarze, którym postawiono zarzut przyjmowania korzyści majątkowych. Lekarze ci nie pracują już w  pogotowiu" - powiedziała rzeczniczka Prokuratury Apelacyjnej w  Łodzi Jolanta Badziak.

Grozi im za to kara pozbawienia wolności do lat ośmiu. Żadnemu z nich - w tej fazie śledztwa - nie będzie postawiony zarzut zabójstwa, informuje prokuratura.

W środę dziennikarze "Gazety Wyborczej" i Radia Łódź ujawnili aferę handlu informacjami o zgonach, a być może również celowego zabijania pacjentów w łódzkim pogotowiu. Media podały, że niektórym chorym podawano pavulon - lek silnie zwiotczający mięśnie, stosowany przy operacjach, kiedy pacjent podłączony jest do respiratora i oddycha za niego aparatura. Stosowany bez niej powoduje śmierć pacjentów w męczarniach: pacjent dusi się.

Handel zwłokami potwierdził były dyrektor łódzkiego pogotowia ratunkowego Ryszard Lewandowski oraz obecny szef Bogusław Tyka. Mówił także o wykryciu zadziwiająco dużego zużycia pavulonu, który w zasadzie w stacjach pogotowia nie powinien być stosowany.

W związku z tą sprawą od soboty policjanci z Centralnego Biura Śledczego zatrzymali siedem osób.

Minister sprawiedliwości Barbara Piwnik powiedziała, że dysponuje informacjami, iż podobne zdarzenia jak w łódzkim pogotowiu ratunkowym miały miejsce w Olsztynie, Rzeszowie i Bielsku Podlaskim. Nie powiedziała jednak, czy dochodziło tam tylko do procederu handlowania informacjami o zgonach, czy też świadomego uśmiercania pacjentów.

Tymczasem mimo tych faktów, Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy uważa, że to co zrobili dziennikarze "GW" i Radia Łódź było "skrajnie" "nieodpowiedzialne". Chodzi im o upowszechnianie w mediach opinii o celowym uśmiercaniu pacjentów przez pracowników pogotowia ratunkowego. "Obawiamy się, że przemożna chęć wywołania zainteresowania tematem przesłoniła dziennikarzom poczucie rzeczywistości. Spowodowała również ogromną krzywdę pracownikom pogotowia ratunkowego i ich pacjentom" - czytamy w oświadczeniu przewodniczącego OZZL Krzysztofa Bukiela.

Związek protestuje przeciw "obciążaniu lekarzy i innych pracowników pogotowia ratunkowego winą za nieetyczne działania firm pogrzebowych". Według związkowca, winę ponoszą "kolejne rządy RP", bowiem ich polityka nie zezwoliła publicznym zakładom opieki zdrowotnej na zarabianie na leczeniu.

O szczegółach czytaj: Aresztowania handlarzy zwłokami

nat, pap

Czytaj także

 0