Ustawa radiowa (aktl.)

Ustawa radiowa (aktl.)

Posłowie przesłali projekt noweli ustawy o radiofonii i telewizji do dalszych prac w  komisji kultury i środków przekazu.
W Sejmie głosowany był wniosek Prawa i Sprawiedliwości i Platformy Obywatelskiej, które chciały odrzucenia projektu w pierwszym czytaniu. Poparło go jednak 116 posłów, przeciw było 270, a 26 wstrzymało się od głosu. Tym samym Sejm zdecydował, że  projekt trafi do dalszych prac w komisji.

Sejm zobowiązał dodatkowo komisję kultury i środków przekazu, aby przy rozpatrywaniu projektu zasięgnęła opinii komisji gospodarki. Większość posłów nie zgodziła się natomiast, by proponowaną nowelą zajęła się też komisja ustawodawcza.

Proponowane przez rząd zmiany w ustawie miały utrudnić koncentrację mediów i wzmocnić pozycję TVP, zmienić też sposób pobierania abonamentu. Przeciwko nim gorąco protestowała opozycja.

Projekt zakłada m.in., że nie będzie można mieć dwóch koncesji ogólnopolskich (zasięgiem obejmujących powyżej 80 proc. ludności) na nadawanie programu telewizyjnego lub radiowego. O koncesję nie będzie mógł się też ubiegać właściciel dziennika lub czasopisma, obejmującego swoim zasięgiem cały kraj.

Nadawcy posiadający ogólnopolskie koncesje, nie mogą uzyskać koncesji obejmującej zasięgiem miasto powyżej 100 tys. mieszkańców. Ten sam nadawca nie może mieć dwóch koncesji w mieście do 200 tys. mieszkańców, a powyżej 200 tys. nie więcej niż dwie stacje. Inny zapis mówi, że jeden nadawca nie może mieć zezwolenia na nadawanie dwóch programów o tym samym charakterze i na tym samym terenie.
To przede wszystkim przeciw tym regulacjom protestują nadawcy komercyjni, według których dekoncentracja mediów jest niezgodna ze światowymi tendencjami, grozi ograniczeniem wolności mediów i zachwianiem równowagi na rynku. Nadawcy uważają, że przepisy osłabią podmioty działające na polskim rynku i w konsekwencji ułatwią wejście kapitału zagranicznego. Wielokrotnie formułowano opinie, że celem tych regulacji jest osłabienie spółki "Agora" (wydawcy "gazety Wyborczej") i uniemożliwienie jej wykupienia ogólnopolskiej telewizji.
Nowością w projekcie ustawy jest też wprowadzenie licencji programowych dla poszczególnych programów publicznego radia i telewizji. Licencje takie wydawano by na 4 lata na wniosek nadawcy. W ich ramach w zamian za środki przyznane z abonamentu media publiczne byłyby zobowiązane do nadawania określonej liczby poszczególnych audycji, np. edukacyjnych itp.

Zaproponowano również zmianę struktury mediów publicznych, tj. wydzielenie programu trzeciego TVP w odrębną spółkę córkę o nazwie "Polska Telewizja Regionalna", w której wszystkie udziały będzie mieć TVP. Na walnym zgromadzeniu PTR właściciel reprezentowany byłby przez zarząd TVP SA, który jednak nie miałby prawa do rozporządzania akcjami lub prawami z akcji PTR, ani do ustanowienia obciążeń na tych akcjach.
Projekt przewiduje z dniem wejścia w życie ustawy przyznanie TVP i PR praw własności do archiwów, którymi do tej pory zarządzały. Rada w drodze rozporządzenia ma określić, na jakich zasadach media publiczne miałyby je udostępniać nadawcom komercyjnym.
Przygotowywane zmiany - w zamiarze autorów nowelizacji - mają też poprawić ściągalność abonamentu. W tym celu zaproponowano przyjęcie zasady domniemania posiadania odbiornika przez każde gospodarstwo domowe. Ci, którzy nie mają odbiorników musieliby złożyć stosowne oświadczenie, którego prawdziwość może być skontrolowana. Za złożenie fałszywego oświadczenia grozi kara - jak dotychczas - w wysokości 30-krotności miesięcznej opłaty za abonament.
Rozszerzony w propozycji noweli został rozdział o ochronie dzieci przed treściami szkodliwymi. Rada - w myśl projektu - mogłaby nałożyć na nadawcę łamiącego przepisy ustawy kary do wysokości kosztów udzielenia koncesji danemu nadawcy. Koszty te to np. dla ogólnopolskiej stacji radiowej - 7 mln, dla ponadregionalnych stacji telewizyjnych - ponad 10 mln zł.
W przypadku nadawców zwolnionych z opłat koncesyjnych - kara może wynosić do 10 proc. rocznych przychodów z tytułu wykonywania koncesji.
Nadawcy - w myśl projektu - byliby też zobowiązani do kwalifikacji swoich programów poprzez stosowanie symboli graficznych, informujących np., że danej audycji nie powinny oglądać dzieci. Takie znaki pojawiają się już teraz na naszych ekranach. Jest to jednak inicjatywa nadawców. Ponadto sposób ich stosowania w praktyce budzi często wątpliwości.
Projekt zakłada też zniesienie po wejściu Polski do Unii Europejskiej limitu udziału kapitału pochodzącego z państw Unii. Podniesiony byłby natomiast do 49 proc. limit dla inwestorów spoza Unii. Obecnie obowiązujący dla wszystkich podmiotów zagranicznych pułap wynosi 33 proc.
Projekt ma też uprościć procedurę odnawiania koncesji. Rada będzie rozpatrywać najpierw wniosek dotychczasowego nadawcy. Dopiero kiedy znajdzie powody do nieprzedłużenia mu koncesji, rozpisze nowy proces. Do tej pory każde odnowienie koncesji odbywało się w ramach ponownego procesu jej przyznania. Mógł brać w nim udział zarówno dotychczasowy nadawca jak i inne podmioty.
Odrębny rozdział w projektowanej nowelizacji ma określić zasady działania naziemnej telewizji cyfrowej, a także procesu multipleksowania (łączenia sygnału od różnych nadawców w jeden sygnał cyfrowy przeznaczony do emisji). Na działalność taką również będzie trzeba mieć koncesję. Osobie, która będzie rozpowszechniała sygnał multipleksu bez koncesji będzie grozić kara ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do 2 lat.
Projekt wprowadza też przepisy zobowiązujące nadawców do zapłaty odpowiednich wynagrodzeń twórcom i artystom-wykonawcom z tytułu emisji radiowych i telewizyjnych ich utworów.
Jerzy Wenderlich (SLD) określił rządowy projekt nowelizacji ustawy o RTV jako akt, który służy dalszemu rozwojowi mediów i wniósł o skierowanie projektu do dalszych prac w komisji kultury i środków przekazu. Skrytykował jednocześnie tych, którzy w ostatnich dniach wypowiadali się przeciwko temu projektowi. Jego zdaniem, wszyscy, którzy mówili o krzywdzie, dyskryminacji, ograniczeniu wolności nie przeczytali tej ustawy, natomiast zbudowali "cały arsenał zimnowojennej terminologii".
Projekt zamierza poprzeć Unia Pracy. Poseł Unii Aleksander Małachowski powiedział, że komercyjne media nie przyniosą niczego dobrego polskiej kulturze.
Jako interesujący i wartościowy określił rządowy projekt noweli ustawy o RTV Tadeusz Samborski z PSL. Zastrzegł jednak, że wymaga on szerokich konsultacji, a niektóre jego zapisy - gruntownych przemyśleń. PSL opowiedziało się za przekazaniem projektu noweli ustawy o radiofonii i telewizji do dalszych prac w komisji. Wtedy ludowcy mają przedstawić swoje szczegółowe uwagi do projektu.
Również klub parlamentarny Samoobrony opowiada się za zmianą ustawy o radiofonii i telewizji - powiedział Leszek Sułek z Samoobrony. "Klub parlamentarny Samoobrona jest za zmianą ustawy o radiofonii i telewizji, a swoje szczegółowe uwagi przedstawi podczas dalszych prac w komisjach" - oświadczył.
Natomiast Platforma Obywatelska opowiedziała się za odrzuceniem rządowego projektu zmian w ustawie o radiofonii i telewizji. Iwona Śledzińska-Katarasińska uważa, że rząd Leszka Millera czyni z rynku medialnego pole politycznych rozgrywek.
Także w imieniu klubu parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość poseł Marek Jurek zgłosił w Sejmie wniosek o odrzucenie w pierwszym czytaniu rządowego projektu nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji.
"Nasz klub ma nadzieję, że do drugiego czytania tego projektu nie dojdzie. Uważamy, że zawiera on dużą liczbę pomysłów dziwacznych, niezrozumiałych, czasami wręcz - co do intencji - podejrzanych" - powiedział.
Klub Ligi Polskich Rodzin również nie poprze tego projektu, chyba że jego autorzy odstąpią od zapisów dających wolną rękę kapitałowi obcemu w przejmowaniu mediów w Polsce" - powiedział Mariusz Grabowski.
nat, pap

Czytaj także

 0