Agent "Baranina"

Agent "Baranina"

Jeremiasz Barański, ps. Baranina, był przez wiele lat informatorem Niemieckiego Federalnego Urzędu Kryminalnego (BKA) - twierdzi tygodnik "Der Spiegel".
Jak podał w swym najnowszym wydaniu tygodnik "Der Spiegel", Niemiecki Federalny Urząd Kryminalny (BKA), korzystał przez wiele lat z usług Jeremiasza Barańskiego, jako informatora, choć podejrzewał, że ma on związki ze światem przestępczym.

Barański zaoferował BKA swe usługi w 1995 r. - po wykryciu przez niemieckie służby celne przemytu papierosów do Niemiec, przeznaczonych dla mafii wietnamskiej w Niemczech wschodnich. Kierowanemu przez Barańskiego z terenu Austrii gangowi udało się przeszmuglować 127 mln papierosów, narażając niemieckiego fiskusa na straty rzędu 29 mln marek.

Władze austriackie przychyliły się wtedy do wniosku niemieckiego wymiaru sprawiedliwości i wydały podejrzanego władzom niemieckim. Za czyn zagrożony karą kilkuletniego więzienia Barański otrzymał dwa lata pozbawienia wolności w zawieszeniu oraz 490 tys. marek grzywny. W uzasadnieniu łagodnego wyroku sąd w Hildesheim podkreślił zasługi Barańskiego i uznał, że narażając własne życie przyczynił się on do wykrycia "przestępczych struktur", a pomagając znacznie w śledztwie uzyskał pozycję "podobną do świadka koronnego".

Barański zdradził nazwiska pruszkowskich i wołomińskich gangsterów oraz ich popleczników w strukturach politycznych, policji i służbie bezpieczeństwa. Dzięki informacjom Barańskiego służby celne wykryły w Berlinie tajny magazyn papierosów i alkoholu oraz skradzione papiery wartościowe o wartości 1,6 mln marek. We Frankfurcie aresztowano handlarzy narkotyków wraz z 21,6 kg kokainy.

Na polecenie BKA Barański udał się do Rumunii, gdzie rozpracowywał siatkę handlarzy narkotyków. "Wyrok sądu czyta się tak, jakby sędziowie mieli zamiar przedstawić Barańskiego do odznaczenia Federalnym Krzyżem Zasługi" - pisze "Spiegel".

W listopadzie 1997 r. BKA zawiesił współpracę z informatorem podejrzewając, że nie mówi on całej prawdy. Jednak w czerwcu 1999 r. doszło z inicjatywy Barańskiego do odnowienia kontaktów. Przedstawiciele BKA spotkali się z nim 17 czerwca 1999 r. na niemiecko-austriackim przejściu granicznym w Pasawie (Passau). Uzyskane od Barańskiego informacje pozwoliły na rozbicie siatki handlarzy narkotyków i aresztowanie w Madrycie szefa siatki Habryki.

Sam Barański twierdzi, że dostarczał stronie niemieckiej informacji aż do 2001 r. i to "nie raz, lecz wiele razy". Jeden z austriackich policjantów zeznał, że Niemcy zwracali się wielokrotnie do władz w Wiedniu, domagając się "więcej baraniny", czyli informacji od informatora o pseudonimie "Baranina".

Za aresztowanie Habryki Barański miał otrzymać od BKA 350 tys. szylingów (25,4 tys. euro). Również wcześniej BKA zapłaciła Barańskiemu 60 tys. marek. Niemieckie służby pomogły też Barańskiemu w uzyskaniu austriackiego obywatelstwa, wystawiając mu w 1998 r. pismo polecające.

Zdaniem "Spiegla", BKA utrzymywał kontakty z Barańskim, mimo ostrzeżeń innych instytucji. M. in. niemieckie służby celne ostrzegały już w kwietniu 1999 r. przed współpracą z Barańskim, wskazując na jego ewentualny udział w masakrze w warszawskiej restauracji Gama, gdzie zastrzelono pięciu gangsterów.

Centrala BKA w Wiesbaden odmówiła komentarza do sprawy Barańskiego.

Autorzy materiału twierdzą, że BKA bardzo się pomylił w ocenie swego źródła informacji. "Pomyłka ta będzie fatalna, jeżeli miałoby się okazać, że były współpracownik BKA był zleceniodawcą morderstwa (dokonanego) na Jacku Dębskim". Jeżeli zarzut okaże się prawdą, to przypadek Barańskiego stanie się prawdopodobnie największym skandalem policyjnym w Europie - podsumowuje niemiecki tygodnik.

Mieszkający w Austrii od 1978 r. Barański, używający pseudonimu "Baranina", przebywa od ponad roku w areszcie śledczym w Wiedniu. Prokuratura podejrzewa go o zlecenie zabójstwa byłego ministra sportu Jacka Dębskiego.

em, pap

Czytaj także

 0