Awantura o Słomkę

Awantura o Słomkę

KPN-OP Adama Słomki i Ruch Obrony Bezrobotnych okupowali siedzibę PKW, próbując wymusić na niej rejestrację ich wspólnego komitetu wyborczego jako ogólnopolskiego.
Okupujący od środowego popołudnia budynek Państwowej Komisji Wyborczej przedstawiciele KPN-OP i ROB domagali się, by komisja zarejestrowała Komitet Wyborczy "Konfederacja Ruch Obrony Bezrobotnych RP" jako ogólnopolski. Okupacja zakończyła się w czwartek rano wyprowadzeniem członków i  sympatyków KPN-OP i Ruchu Obrony Bezrobotnych przez funkcjonariuszy oddziałów prewencji Komendy Stołecznej Policji.
KPN-OP i ROB uważają, że przywracająca porządek interwencja policji spowodowana była decyzją polityczną. "Nie zostaliśmy poinformowani o podstawie prawnej interwencji. Takiej podstawy nie ma. Niestety, jest nacisk polityczny, jest polityczna decyzja, aby przez złamanie prawa, przez złamanie swobód obywatelskich, chronić złamanie ordynacji wyborczej" -  twierdzi rzecznik KPN-OP Paweł Czyż.
Również szef KPN-OP Adama Słomka mówi: "Mamy do czynienia z  działaniem łamiącym prawo. Przedstawił się nam decydent, że  decyzję podejmuje Kancelaria Prezydenta, mimo że minister Kazimierz Czaplicki z PKW nie ma nic przeciwko tym, którzy przyszli w godzinach pracy i są w urzędzie. (...) To działanie ewidentnie bezprawne i nawiązujące do najgorszych tradycji PRL".
Całe zamieszanie wzięło się stąd, że Komitet Wyborczy "Konfederacja Ruch Obrony Bezrobotnych", założony przez KPN-OP i Ruch Obrony Bezrobotnych zarejestrował listy wyborcze w 15 z 16 województw (nie zarejestrował w woj. świętokrzyskim). Tym samym nie spełnił warunku, by stać się komitetem ogólnopolskim i dostać jednolity numer list.
Jak twierdzi szef PKW, przedstawiciele komitetu błądzili po urzędzie wojewódzkim w Kielcach, a we właściwe miejsce do rejestracji listy trafili kwadrans po północy, czyli już 28 września, piętnaście minut po upływie ustawowego terminu. Dlatego nie udało im się zarejestrować 16. listy.
Przewodniczący KPN-OP Adam Słomka twierdzi natomiast, że  dysponuje pisemnym oświadczeniem dowódcy straży w urzędzie wojewódzkim w Kielcach, które potwierdza, że przedstawiciele komitetu weszli do budynku o 23:45, a więc kwadrans przed ustawowym terminem zamknięcia rejestracji.
Przedstawiciele komitetu złożyli skargę w Sądzie Najwyższym, który nie podjął jeszcze decyzji w tej sprawie.
em, pap

Czytaj także

 0