Gowin: mogą mnie nazywać "ajatollahem" i "katolicką ciotą" - chrześcijanin ma prawo być ministrem

Gowin: mogą mnie nazywać "ajatollahem" i "katolicką ciotą" - chrześcijanin ma prawo być ministrem

Dodano:   /  Zmieniono: 6
Jarosław Gowin, fot. Wprost
Jarosław Gowin nie zgadza się z premierem, który mówi, że konwencja Rady Europy o przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet powinna być ratyfikowana, ale nie zamierza podawać się do dymisji.
- Rząd podejmuje setki decyzji. Gdyby jedna czy dwie nie po myśli danego ministra miały spowodować dymisję, to sala posiedzeń rządu świeciłaby pustkami - wyjaśnia w wywiadzie dla Gazety wyborczej. Gowin uważa, że postulaty konwencji trudno pogodzić z zapisami polskiej konstytucji. Twierdzi, że po jej ratyfikacji, w przypadku interpretacji przez jakiś organ międzynarodowy, będzie można narzucić, by nauczano, "że związek małżeński kobiety i mężczyzny jest równoważny ze związkiem dwóch mężczyzn czy kobiet".

- Art. 12 zobowiązuje państwa, by "promować zmiany w społecznych i kulturowych wzorcach zachowań kobiet w celu wykorzenienia uprzedzeń, zwyczajów, tradycji i wszelkich innych praktyk opartych na pojęciu niższości kobiet. Do tego momenty jest w porządku, ale później padają słowa: "lub na stereotypowych rolach kobiet i mężczyzn". Proszę przeczytać to razem z art. 14 mówiącym o polityce edukacyjnej, przewidzianą w konwencji definicją płci, która wskazuje na kulturowe źródła stereotypów - tłumaczy Gowin.

Pytany, czy minister z powodów ideologicznych może blokować prace rządu, twierdzi, że wszyscy w swoich działaniach kierują się osobistym światopoglądem. - Czy ministrowie, którzy promują rozwiązania progejowskie wyłączają swoje przekonania? Chyba, że są poglądy równe i równiejsze. Jak ktoś ma lewicowe, to jest bezstronnym urzędnikiem, a jak jest, nie daj Boże, chrześcijaninem, to wara mu od stanowisk rządowych.. - mówi Gowin.

Minister twierdzi, że "przyczyną przemocy domowej w Polsce nie są stereotypy, ale przede wszystkim alkoholizm, który nie ma nic wspólnego z naszą kulturą, którą cechuje szczególny stosunek do kobiet". - Będę bronił polskiej tradycji, nawet jeśli z tego powodu lewicowi publicyści będą mnie nazywać ajatollahem, a niektórzy politycy - używając właściwego dla współczesnej lewicy języka nienawiści - katolicką ciotą - zapowiada Gowin.

mp, Gazeta Wyborcza

 6
  • ola   IP
    Religia jest sprawą prywatną, w związku z tym każdy wierzący, bądź niewierzący na stanowisku ministra nie ma prawa nikomu narzucać swego światopoglądu.Takie są zasady demokracji.

    A propos mam poważne wątpliwości co do chrześcijańskiej postawy ministra Gowina, skoro nie potępia on jednoznacznie przemocy, no chyba, że należy do Opus Dei, bądź innej \"miłosiernej\"organizacji.
    • apache5   IP
      Ale nie musi. A wdrażanie Państwa Kościelnego w Polsce to NIE KONSTYTUCYJNE !!!
      • Aga   IP
        Pan jest tak chory jak Macierewicz, gdy Premier do Arabii wędruje Pan na wywiadach jako Ajatollah koczuje
        • aga   IP
          Oj naraził się Pan, naraził, próżność bywa zgubna....
          Raz dwa trzy, Al Kaida patrzy :-)
          • emi   IP
            ależ pan Gowin może być \'katolicką ciotą\', Mormonem,czy Buddystą i jednocześnie ministrem. Dla mnie to pan może, każdego dnia tygodnia - być wyznawcą innej religii - doprawdy zwisa mi to.
            Ale w momencie, w którym czytam, że polski minister broni gwałcicieli i występuje przeciw kobietom, wspierając przemoc w rodzinie -pojawia się refleksja w temacie pana zdrowia psychicznego. Wariat nie może być ministrem. A religiant-owszem, byle zamiast wykonywania obowiązków nie uprawiał propagandy swojego kultu - i tyle.

            Czytaj także