Rachunek za fabrykę, której nie ma

Rachunek za fabrykę, której nie ma

Posłowie PiS wystąpili do prezesa NIK o wszczęcie kontroli ws poręczenia przez rząd Cimoszewicza kredytu na budowę Laboratorium Frakcjonowania Osocza w Mielcu.
Laboratorium to, które miało produkować osocze krwi od września 1999 roku, do tej pory nie powstało i nie powstanie, ponieważ właściciel nie ma pieniędzy. Natomiast Skarb Państwa, czyli wszyscy obywatele będą musieli spłacić zaciągnięty kredyt wraz z odsetkami. W wyniku poręczenia rządu powstały roszczenia wierzycieli wobec Skarbu Państwa w wysokości ok. 50 mln zł, napisali w piśmie do NIK posłowie: Marek Kuchciński, Krzysztof Jurgiel, Przemysław Gosiewski, Mariusz Kamiński. "Poręczenie rządowe było podstawą do przyznania inwestorowi - spółce Laboratorium Frakcjonowania Osocza - przez konsorcjum bankowe z Kredyt Bankiem na czele 32 mln dolarów kredytu." - czytamy w  piśmie.

Posłowie przypomnieli także, że na podstawie artykułu "Rzeczpospolitej" ze stycznia tego roku składali już w sprawie laboratorium w Mielcu interpelację na ręce marszałka Sejmu. Domagali się wyjaśnień, dlaczego rząd Cimoszewicza podjął decyzję o udzieleniu poręczenia kredytu bankowego w wysokości 60 proc. na inwestycję uznawaną przez analityków za zbyt ryzykowną.

"Niestety, ani interpelacja poselska, ani upublicznienie sprawy Mielca przez środki masowego przekazu, nie spowodowało pełnych wyjaśnień rządu, nie doprowadziło także do podjęcia szybkich działań przez organa ścigania" - napisano w piśmie do NIK.

Sprawę nieczynnej fabryki w Mielcu, która jako jedyna w kraju miała produkować leki z osocza krwi, opisała "Rzeczpospolita" w styczniu tego roku.

Jej historia sięga połowy lat 90. Wówczas specjalna komisja rządowa do realizacji tej budowy wybrała spółkę Nedepol z Pittsburgha w USA, która powołała firmę LFO. Jej prezesem został Zygmunt Nizioł, który handlował artykułami medycznymi, a jednym z głównych udziałowców został Włodzimierz Wapiński - Polak ze szwedzkim paszportem, według "Rz", bliski znajomy prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, ministra skarbu Wiesława Kaczmarka oraz Marka Siwca, szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego w Kancelarii Prezydenta RP.

W 1997 roku rząd Włodzimierza Cimoszewicza poręczył 60 proc. z 32 mln dolarów kredytu przyznanego LFO przez konsorcjum bankowe na  czele z Kredyt Bankiem. Taką decyzję podjęto mimo negatywnych opinii dwóch komisji rządowych oraz analityków Ministerstwa Gospodarki. Udzielenie rządowych gwarancji poparł ówczesny minister gospodarki Wiesław Kaczmarek.

LFO wybudowała Mielcu dwie hale fabryczne, które od trzech lat stoją puste. Banki - mimo prób - nie mogą odzyskać pożyczonych pieniędzy, ponieważ LFO nie ma środków na spłatę kredytów. Obecnie fabrykę zajmuje komornik, a sprawą zajmują się Centralne Biuro Śledcze i prokuratura. Kredyt najprawdopodobniej będzie musiał spłacić poręczyciel, czyli Skarb Państwa.

W styczniu tego roku były minister finansów Marek Belka powiedział "Rz", że sprawa jest poważna i konieczne jest ustalenie winnego zaniedbań.

em, pap

Czytaj także

 0