Wisła - Schalke 1:1

Wisła - Schalke 1:1

Wisła Kraków zremisowała 1:1 z Schalke 04 Gelsenkirchen w pierwszym meczu trzeciej rundy piłkarskiego Pucharu UEFA w Krakowie.
Samobójczą bramkę dla Wisły strzelił Christian Poulsen (38), zaś dla  Schalke - Emile Mpenza (81).

Żółte kartki otrzymali: Marcin Kuźba, Kamil Kosowski (Wisła), Tomasz Hajto, Gerald Asamoah (Schalke).

Składy:

Wisła - Hugues - Baszczyński, Głowacki, Jop, Stolarczyk - Uche, Szymkowiak (70-Pater), Strąk, Kosowski - Kuźba, Żurawski

Schalke - Rost - Oude Kamphuis, Hajto, van Hoogdalem, Rodriguez -  Asamoah, Kmetsch, Poulsen, Boehme - Sand, Mpenza (86-Hanke).

Stojący na dobrym poziomie pierwszy mecz trzeciej rundy piłkarskiego Pucharu UEFA pomiędzy Wisłą Kraków i Schalke 04 Gelsenkirchen - określany hitem sezonu - rozczarował krakowskich kibiców.

Wicemistrzowie Polski zremisowali na własnym boisku 1:1, co nie przekreśla ich szans na awans, ale jednak je znacznie zmniejsza. Rewanż 10 grudnia w Gelsenkirchen.

Wiślacy rozpoczęli mecz nerwowo. Ich ataki rwały się na skutek niedokładnych podań. Ale to właśnie gospodarze pierwsi stworzyli groźną sytuacje podbramkową. W 3 minucie Marcin Kuźba otrzymał podanie od Pawła Strąka na prawą stronę, uciekł obrońcom gości i z kilku metrów silnie strzelił, ale prosto w wybiegającego bramkarza Schalke.

Groźniejsze i bardziej składne były ataki Niemców. W 8 min Gerald Asamoah dośrodkował z ostrego kąta z prawej strony, a nadbiegający Ebbe Sand z dwóch metrów spudłował. W 11 min Jorg Boehme przeegzaminował bramkarza Wisły, silnie strzelając z 18 metrów w  dolny prawy róg. Angelo Hugues nie dał się zaskoczyć, wyłapując piłkę.

Po 20 minutach Wisła zaczęła grać spokojniej i zdobyła lekką przewagę w polu. W 20 i 27 min Marcin Kuźba strzelał na bramkę niemiecką, ale minimalnie spudłował. Mało widoczny był najlepszy strzelec Wisły Maciej Żurawski. Dwa razy znalazł się w dobrej sytuacji podbramkowej, nie zdołał jednak strzelić, bo obrońcy Schalke wybili piłkę.

W 29 min błąd obrońcy Mariusza Jopa mógł zakończyć się utratą bramki. Napastnik gości Emile Mpenza znalazł się sam na sam z  bramkarzem krakowian; na szczęście strzelił niecelnie. Ten sam zawodnik miał jeszcze kilka minut później kolejną okazję do zdobycia prowadzenia dla swej drużyny, ale znów będąc sam na sam z  bramkarzem, strzelił prosto w wybiegającego Huguesa.

W 38 min uśmiechnęło się szczęście do Wisły. Mirosław Szymkowiak wykonywał rzut wolny z 40 metrów. Posłał wysoką centrę na pole karne Niemców, a Christian Poulsen chcąc wybić piłkę na róg, tak pechowo ją uderzył, że wpadła do siatki obok zdezorientowanego Franka Rosta.

Prowadzenie podbudowało krakowian, którzy ruszyli jeszcze energiczniej do ataku i zepchnęli rywala do obrony. Stworzyli też co najmniej trzy dobre sytuacje do podwyższenia wyniku. Jednak pod koniec pierwszej połowy ani Maciej Żurawski, ani Kamil Kosowski nie wykorzystali świetnych sytuacji do podwyższenia wyniku.

Druga połowa należała już do Schalke. Wisła pozwoliła sobie narzucić styl gry drużyny niemieckiej. Schalke raz po raz gościło pod bramką Huguesa, mając wiele dobrych okazji do zdobycia gola. W 47 min. Gerald Asamoah z 3 metrów nie trafił do bramki, a minutę później Dario Rodriguez z 5 metrów fatalnie spudłował.

Obrońcy Wisły coraz częściej gubili się, popełniając liczne błędy i nie byli już w stanie powstrzymać szybkich napastników gości. W  57 min znów Mpenza pozostawił defensorów Wisły daleko w tyle. Wiślaków tym razem uratowała przytomność umysłu Huguesa, który dalekim wybiegiem zapobiegł utracie bramki. W 76 i 77 min czarnoskóry napastnik Schalke Mpenza był o krok od  wyrównania. Najpierw spudłował, a chwilę potem Arkadiusz Głowacki wybił mu piłkę w ostatniej chwili.

Szczęście dopisywało wiślakom do 81 minuty. W końcu Emile Mpenza przejął dalekie podanie, uciekł obrońcom krakowskim i był sam na sam z bramkarzem Wisły. Angelo Hugues starał się ratować prawie beznadziejną sytuację, wybiegł poza pole karne, ale rozminął się z piłką. Napastnikowi Schalke nie pozostało nic innego jak posłać piłkę do  pustej bramki.

W końcówce meczu krakowianie poderwali się do walki, a nawet w 89 min byli bliscy zdobycia gola. Maciej Żurawski otrzymał dokładne podanie od Marcina Baszczyńskiego, jednak z 5 metrów fatalnie spudłował. Ich wysiłki nie zmieniły już jednak wyniku.

Z rezultatu meczu cieszyli się Niemcy, a Polacy byli w kiepskich nastrojach.

"W pierwszej połowie zagraliśmy dobrze, ale po przerwie już znacznie słabiej. Zawiodła mnie zwłaszcza druga linia. Szkoda, że tak się stało, bo zwycięstwo dawałoby nam Większą szansę na awans przed meczem rewanżowym. Nie  jestem więc zadowolony z remisu, ale tak się mecz ułożył i teraz trzeba będzie się przygotować do spotkania w Gelsenkirchen. Wszystko jeszcze jest możliwe" - powiedział trener Wisły Henryk Kasperczak.

"Przed meczem byłbym zadowolony z  wyniku remisowego, ale teraz pozostał pewien niedosyt. Mogliśmy w  Krakowie wygrać, bo mieliśmy znacznie więcej sytuacji do zdobycia goli. Po przerwie opanowaliśmy środek boiska i zdołaliśmy powstrzymać napastników Wisły. Jestem zadowolony z wyniku. Porównując Wisłę do Legii, z którą graliśmy w drugiej rundzie, na  pewno krakowianie zaprezentowali się lepiej, bo mają lepszy atak. Natomiast w Krakowie wypracowaliśmy sobie znacznie więcej sytuacji strzeleckich niż w Warszawie", ocenia spotkanie trener Schalke Frank Neubarth.

em, pap

Czytaj także

 0