Do ostatniego dnia, do ostatniego eurocenta

Do ostatniego dnia, do ostatniego eurocenta

Dodano:   /  Zmieniono: 
Polska przedstawiła długą listę zastrzeżeń do duńskiej oferty przed ostatnią runda rokowań na szczeblu negocjatorów. Możecie nie zdążyć przed zamknięciem rokowań - grozi UE.
Główni negocjatorzy 10 krajów będą po kolei przez trzy dni - począwszy od poniedziałku -  wysłuchiwani przez głównego negocjatora Unii, duńskiego ambasadora Poula Skytte Christoffersena, i wspierającego go szefa Dyrekcji ds. Rozszerzenia w Komisji Europejskiej, Eneko Landaburu. Sesja z Polską została zaplanowana na poniedziałek w godzinach 17.00-18.30.

Duński plan dopuszczał jeszcze ostatnie targi o szczegóły szefów dyplomacji za  tydzień w Brukseli. Potem już tylko formalne zamknięcie negocjacji ogłosiliby 13 grudnia przywódcy zebrani na szczycie w Kopenhadze. Dlatego dyplomaci unijni zakładali w przeddzień nowej rundy (głównych negocjatorów) jedynie "drobne poprawki techniczne" w projekcie końcowego kompromisu, przedstawionym kandydatom przez Danię 26 listopada. Wyrażają nadzieję, że wielu kandydatów - jeśli nie teraz, to na sesji ministerialnej 9-10 grudnia w Brukseli - zasygnalizuje gotowość zamknięcia negocjacji na podstawie duńskiej oferty. (Chcąc uniknąć dalszych negocjacji na szczycie w Kopenhadze, Dania planuje spotkanie przywódców Piętnastki i krajów kandydujących na sam koniec i tylko na godzinę - 13 grudnia w godzinach 17.00-18.00).

"Żeby w ogóle marzyć o przełknięciu tej propozycji przez pozostałe państwa Unii Europejskiej, przewodnicząca jej Dania musi ograniczyć do minimum ewentualne zmiany na korzyść kandydatów" -  ostrzegł w piątek jeden z unijnych dyplomatów. Choć niektórzy z nich przyznają "zupełnie prywatnie", że być może na samym końcu Piętnastka mogłaby zaoferować kandydatom w Kopenhadze trochę więcej pieniędzy, żeby poprawić ich bilans przepływów gotówki między Unią a budżetami narodowymi.

W związku z tym dyplomaci unijni są - przynajmniej oficjalnie - "zaniepokojeni" utrzymującą się długą listą polskich postulatów mimo jej pewnego "urealnienia" na piątkowym posiedzeniu rządu. Przypominają ostrą reakcję ambasadora Christoffersena na postawę polskiej delegacji 26 listopada. Według źródeł unijnych, skłoniła go ona "do krótkiej, stanowczej reakcji: albo Polska będzie pracowała z nami nad końcowym kompromisem, albo nie skończy negocjacji w Kopenhadze i  będzie negocjowała jeszcze wiele miesięcy". Po takiej ripoście główny negocjator Unii nie chciał dyskutować o polskich postulatach, tylko wstał i zakończył spotkanie. Niemal równocześnie premier Danii Anders Fogh Rasmussen ostrzegł, że  następna szansa wejścia do Unii dla tych, którzy nie zakończą negocjacji w Kopenhadze, może się nadarzyć dopiero w 2007 roku.

Polska jest najważniejszym kandydatem i mającym najwięcej zastrzeżeń do  duńskiej oferty (nie licząc równie twardej maleńkiej Malty). Dania będzie więc teraz wywierać presję na Polaków, "żeby nie popsuli święta zjednoczenia Europy w Kopenhadze", mówią unijni dyplomaci.

Mówiąc, że Dania wyszła ze swoją ofertą "maksymalnie" naprzeciw postulatom kandydatów, mają oni na myśli plany budżetowe Unii z 1999 roku z Berlina i kompromis osiągnięty w tej sprawie na szczycie w Brukseli 25 października. Odpowiadają więc odmownie na postulaty wymienione przez głównego negocjatora Polski Jana Truszczyńskiego po piątkowym posiedzeniu rządu. Nie będzie, według nich, więcej pieniędzy z kasy UE, wyższych kwot mlecznych, cukrowych, izoglukozy czy skrobi ziemniaczanej ani wyższego plonu referencyjnego.

Na tym etapie możliwie są tylko "drobne korekty" w zakresie sposobu księgowania przepływów gotówki lub limitów produkcji rolnej, jeśli kandydat udowodni, że został wyraźnie "skrzywdzony" w stosunku do poziomu produkcji z ostatnich lat.

Unia nadal wyklucza natomiast polskie postulaty, żeby wziąć pod  uwagę koniec lat 80. i teoretyczny potencjał polskiego rolnictwa. Polska domaga się na tej podstawie plonu referencyjnego 3,14 tony na hektar, gdy tymczasem Dania proponuje 3,0 t/ha, obliczone na  podstawie ostatnich lat (tyle wychodzi jej nawet po wykluczeniu roku powodzi - 1997).

Stolice unijne szczególnie niechętnie patrzą na postulat wszystkich kandydatów, żeby wyraźnie zwiększyć zaoferowane przez Danię kwoty mleczne. Suma tych dodatkowych postulatów przewyższa 6 mln ton, czyli zbliża się do poziomu polskiej produkcji rynkowej. Według Truszczyńskiego, Polska chciałaby "ponad 11 mln ton". Dania proponuje na początek 8,96 mln ton i 9,38 mln w 2006 roku.

Jedynym ustępstwem Unii na tym etapie mogłoby być, w ocenie większości unijnych dyplomatów, objęcie przez cztery lata po  wejściu do UE "superobniżoną", 3-procentową stawką VAT środków produkcji rolnej, w tym maszyn rolniczych i traktorów, które Unia chciała początkowo wykluczyć.

Nieco trudniej (ale nie jest to niemożliwe) będzie Polsce wywalczyć utrzymanie do końca 2007 roku obniżonego VAT na sprzedaż gotowych mieszkań (na objęcie okresem przejściowym samych usług w  budownictwie mieszkaniowym Piętnastka już przystała).

Być może na samym końcu w Kopenhadze Piętnastka mogłaby zaoferować kandydatom trochę gotówki, na przykład na rekompensaty budżetowe na lata 2005 i 2006. Duńska oferta jest nadal o 1,2 mld euro mniej kosztowna dla obecnych członków Unii niż pierwotne propozycje Komisji Europejskiej z 30 stycznia, choć o 1,3 mld euro "droższa" niż kompromis ze szczytu w Brukseli.

Ale przedstawiciele Unii tłumaczą, że nowym członkom powinna wystarczyć redukcja składki o jedna trzecią w pierwszym roku, związana z przystąpieniem 1 maja 2004. Rząd duński zaproponował też dodatkowy 1 mld euro dla "ułatwienia przepływu gotówki", do  podziału między 10 kandydatów (443 mln euro dla Polski) w 2004 roku.

Przedstawiciele Unii sugerują, że jeśli kandydatom nie  wystarczy w 2004 roku unijnych pieniędzy z funduszu rozwoju wsi na  dopełnienie płatności bezpośrednich dla rolników do poziomu 40 proc. (przy obowiązkowym współfinansowaniu z własnych budżetów), powinni użyć do tego celu części wspomnianej rekompensaty.

Jeśli nie w postaci rekompensat, Unia może dorzucić kandydatom pewne sumy na konkretne cele, uzasadnione potrzebą dostosowania do  wymogów UE. Wielu kandydatów domaga się na przykład większych pieniędzy na uszczelnienie granic zewnętrznych Unii, w tym lotnisk i portów.

em, pap

 0

Czytaj także