Michnik oskarża

Michnik oskarża

Prokuratura zajmie się doniesieniami "GW", jakoby Lew Rywin domagał się od Agory 17,5 mln dol. łapówki w zamian za korzystne zmiany w ustawie o radiofonii i telewizji.
Minister sprawiedliwości Grzegorz Kurczuk polecił prokuraturze apelacyjnej w Warszawie, by wszczęła postępowania w tej sprawie.

"Gazeta Wyborcza" podała w piątek, że Lew Rywin, szef rady nadzorczej Canal+ i właściciel spółki producenckiej Heritage Films, w  połowie lipca za taką sumę zaoferował załatwienie korzystnych dla spółki zmian w rządowym projekcie nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji, powołując się przy tym na premiera Leszka Millera.

Prokuratura zbada, czy zostało popełnione przestępstwo płatnej protekcji. O wyjaśnienie sprawy od odpowiednich organów oczekuje sam premier. Jak oświadczył rzecznik rządu Michał Tober, Miller nie zlecał nigdy Rywinowi pośrednictwa w jakiejkolwiek sprawie, a  przytaczane przez gazetę wypowiedzi Rywina uznał za kłamliwe i absurdalne.

O wyjaśnienie sprawy zwrócił się też do ministra sprawiedliwości przewodniczący KRRiT Juliusz Braun, wskazując, że  opisana próba korupcji stanowi zagrożenie dla sytemu wolnych mediów.

Marek Jurek (PiS) z Sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu poinformował, że na najbliższym posiedzeniu Sejmu jego klub zażąda powołania parlamentarnej komisji śledczej w tej sprawie. Jego zdaniem, fakty podane przez "Gazetę Wyborczą" pokazują, że rozmiary patologii w relacjach rząd-media osiągnęły skalę monstrualną.

Przewodniczący komisji Jerzy Wenderlich (SLD) uważa, że nie należy łączyć Sojuszu ze sprawą łapówki, którą Lew Rywin miał jakoby zaproponować Agorze. Pytany, jak ocenia prawdopodobieństwo przytaczanych przez "GW" sugestii Rywina, że działał on z inspiracji prezesa TVP Roberta Kwiatkowskiego i byłego członka KRRiTV Andrzeja Zarębskiego, Wendrelich odpowiedział: "Pojawiały się pewne takie rzeczy, które dochodziły do mnie z drugiej ręki. Wolałbym tego nie słyszeć, albo żeby to się nie działo. Nie potrafię potwierdzić prawdziwości tych słów. Poinformowałem o tym najważniejsze osoby w państwie, które powinienem. W mojej głowie jakieś nazwiska chodzą, ale sprawa jest tak poważna, że niech tam pozostaną".

Iwona Śledzińska- Katarasińskia (PO), również zasiadająca w sejmowej komisji kultury, uważa, że mało prawdopodobne jest, by Lew Rywin reprezentował tylko swoje interesy.

Sam Rywin, który jest na urlopie odmówił komentarza, zapowiadając wydanie oświadczenia po Nowym Roku. "Minęło sześć miesięcy. Muszę sobie pewne rzeczy poprzypominać. Żadnych komentarzy" -  powiedział.

Według wiceminister kultury Aleksandry Jakubowskiej, opublikowanie przez "GW" tekstu o rzekomej próbie korupcji jest w kontekście całej sprawy absurdalne. Dziwi się, dlaczego Agora nie zgłosiła sprawy do prokuratury. Jakubowska przypomniała też, że "cała Warszawa o sprawie huczała od dawna" i - jak twierdzi - "wszyscy traktowali to z przymrużeniem oka". Termin publikacji wiąże z kampanią Agory przeciw noweli ustawy o RTV.

Zwróciła też uwagę, że zgodnie z doniesieniami "GW" Rywin miał skierować swoją ofertę do Agory już po tym, jak resort kultury przygotował autopoprawkę do noweli, zgodnie z którą Agora mogłaby nabyć udziały w Polsacie.

Wiceprezes Agory Piotr Niemczycki tłumaczy, że artykuł nie ma  związku z krytyczną opinią Agory na temat noweli. Pytany dlaczego spółka nie złożyła doniesienia do prokuratury odparł, że  powinnością gazety jest informowanie opinii publicznej.

Artykuł dotyka bardzo poważnej sprawy - uważa rzecznik TVP Jacek Snopkiewicz. - Z drugiej strony jednak niektóre sytuacje opisane przez dziennik są tak naiwne, że aż nieprawdopodobne.

em, pap

Czytaj także

 0