Fundacja "Maciuś" odpiera zarzuty. "Na finansowanie posiłków wydaliśmy..."

Fundacja "Maciuś" odpiera zarzuty. "Na finansowanie posiłków wydaliśmy..."

Fundacja Maciuś twierdzi, że dobrze gospodaruje pieniędzmi darczyńców (fot. sxc.hu) / Źródło: FreeImages.com
Polska Fundacja Pomocy Dzieciom "Maciuś" odpiera zarzuty, jakoby źle gospodarowała pieniędzmi pozyskiwanymi od darczyńców.
O Polskiej Fundacji Pomocy Dzieciom "Maciuś" zrobiło się głośno, gdy organizacja alarmowała, że 800 tys. dzieci w Polsce jest niedożywionych.

Artykuł w "Rzeczpospolitej"

Dzisiejsza "Rzeczpospolita" napisała, że darczyńcy wpłacają na konto fundacji (z przeznaczeniem na głodne dzieci) miliony złotych rocznie, ale na cele statutowe przekazywana jest tylko znikoma część środków. "W 2009 r. aż 5,1 mln zł z przychodów, czyli darowizn, poszło głównie do... szwajcarskiej spółki, rok później - 3,8 mln zł. W efekcie fundacja przeznaczyła na dożywianie dzieci tylko 218 tys. zł (w 2009 r.) i 343 tys. zł (w 2010 r.)" - napisała "Rz".

Oświadczenie fundacji

Fundacja "Maciuś" opublikowała na swoich stronach internetowych stanowisko w sprawie pozyskiwania środków finansowych na działalność statutową. "W 2011 roku na kampanię prowadzoną poprzez wysyłkę listów połączoną z kampanią telefoniczną fundacja wydała 1 811 148 zł oraz 890 615,66 zł na znaczki pocztowe. Dzięki kampanii udało się zgromadzić środki w wysokości 4 520 475,86 zł" - oświadczył "Maciuś".

"Sfinansowaliśmy ponad 1,4 mln posiłków"

Fundacja dodała, że nie otrzymywała dotacji z budżetu państwa ani gminy, a także nie korzystała z funduszy unijnych. "Fundacja sfinansowała już ponad 1 400 000 bezpłatnych posiłków dla dzieci, mamy podpisane 700 umów o współpracy z ponad 400 szkołami z całej Polski. Dokumentujemy każdą formę świadczonej pomocy i dowodami na to możemy się w każdej chwili wykazać. Od 2007 roku na finansowanie posiłków fundacja wydała już 2 661 436 zł." - czytamy na stronach "Maciusia".

"Dodatkowo Fundacja odkładała istotną część pieniędzy na lokatach bankowych, na których udało się do tej pory zgromadzić 2 929 817,52 zł. Wynika to z faktu, że fundacja chce zorganizować w tym roku szeroko zakrojoną ogólnopolską akcję dożywiania dzieci w wakacje, weekendy i ferie" - napisała fundacja.

95 tys. darczyńców, 720 tys. listów

Fundacja stwierdziła, że korzysta z usług szwajcarskiej spółki SAZ tak, jak z Poczty Polskiej, ponieważ sama nie ma możliwości logistycznych, by przeprowadzić dużą kampanię społeczną, a korzystanie z podwykonawcy zmniejsza koszty kampanii. W 2011 r. SAZ wysłał w imieniu "Maciusia" 720 tys. listów.

"Fundacja posiada w swojej bazie 95 tys. darczyńców. Zarazem w 2011 roku wysłane zostało ponad 720 tys. listów. Wynika to z faktu, że Fundacja jest w regularnym kontakcie z darczyńcami. Wysyłamy do nich kilka listów rocznie, z niektórymi osobami kontaktujemy się prawie co miesiąc. Wynika to z faktu, że darczyńcom dziękujemy za poprzednie wpłaty jak również informujemy ich dokładnie o bieżących działaniach fundacji. Z niektórymi darczyńcami utrzymujemy również kontakt telefoniczny" - czytamy w oświadczeniu organizacji.

zew, "Rzeczpospolita, pfpd.org

Czytaj także

 2
  • HIKOREK   IP
    NIE POWINNO BYC TAKICH INSTYTUCJI BO TO ŻEBRACTWO PANSTWO Z PODATKOW POWINNO ZAPEWNIC TAKIE SPRAWY
    • donki   IP
      Tak niestety dzialaja fundacje. Takze w USA. Kiedy dostaje list zeby np. wesprzec dzieci chore na raka
      zawsze mam mieszane uczucia bo wiem , ze tylko znikoma czesc sumy ktora ofiaruje trafi na ich potrzeby.
      Dostaje potem koperty z roznymi uzytecznymi drobiazgami, jak nakejki z moim adresem, kartki na rozne
      okazje, itp. Mile wyrazy wdziecznosci , ale to przeciez koszty, a ja wiekszosc z tego i tak wyrzucam do kosza.