Arłukowicz: bezpłodność nie jest lewicowa, ani prawicowa

Arłukowicz: bezpłodność nie jest lewicowa, ani prawicowa

Dodano:   /  Zmieniono: 9
Bartosz Arłukowicz (fot. Newspix.pl) / Źródło: Newspix.pl
- Chcemy, aby ten program uświadomił pacjentom, że bezpłodność nie jest ani lewicowa, ani prawicowa - to po prostu choroba - mówił na antenie TVN24 minister zdrowia Bartosz Arłukowicz. 1 lipca wchodzi w życie rządowy program refundacji zabiegów in vitro dla par borykających się z problemem niepłodności.
- Niepłodność nie ma poglądów politycznych. To choroba, którą współczesna medycyna potrafi leczyć - i to najwyższy czas, aby taki program rozpoczął funkcjonowanie - podkreślił szef resortu zdrowia. Arłukowicz dodał, że jest "wielkim przeciwnikiem używania in vitro do debaty politycznej". - To normalna, nowoczesna metoda leczenia. Mówię stanowcze "nie" wszystkim tym, którzy straszą Polaków tą metodą, którzy stygmatyzują dzieci urodzone dzięki tej metodzie - zaznaczył.

W ciągu pierwszego roku funkcjonowania programu rząd przeznaczy na refundację in vitro 67,3 mln złotych (koszt samego zabiegu to ok. 6 tysięcy złotych).

arb, TVN24
Ankieta: Czy zabiegi zapłodnienia in vitro powinny być refundowane przez państwo?
 9
  • Lilith Feministka   IP
    Znałam baaardzo katolickie małżeństwo, ona młoda, bezpłodna, nigdy nie brała pigułek, nie skrobała się i po kilkuletnim bezskutecznym leczeniu bezpłodności przez nawiedzonego lekarza, zdecydowali się na in vitro. W tajemnicy przed wściekle nawiedzonymi rodzicami męża(jej rodzice też katolicy, ale rozumieli córkę) bo bali się jeszcze większego potępienia kobiety, i tak miała za swoje od teścia, za swoją "winę" nie rodzenia wnuka dla niego. In vitro nic dało, też poroniła. Sprawę załatwili w inny sposób, ale cicho sza. Przy podejmowaniu decyzji o in vitro w du*ie mieli zakazy i nakazy kościoła i opinię walniętego teścia kobiety, nawet syn olał zdanie zawsze ważnego tatusia. Nadal chodzą do kościoła, do komunii i co ważne nie są już przeciwnikami aborcji, zrozumieli, że cierpienie może dotknąć każdego, nawet kobietę.
    • Alert   IP
      Po pierwsze stać nas na in vitro,ale nie stać na refundację wielu zabiegów,leczenia i rehabilitacji?Czegoś tu nie rozumiem..Po drugie niech przestana mamic społeczeństwo hasłem "leczenia" bezpłodności,bo to jest wyłącznie kosztowne omijanie problemu,a nie leczenie.Skoro medycyna jest tak zaawansowana,dlaczego nie wyleczy bezpłodności,ale również miażdżycy,cukrzycy,nowotworów a nawet zwykłego przeziębienia,które organizm de facto musi zwalczyć sam?
      • ssssss   IP
        hahahah - z jakich pieniedzy ? LUDZIE - RZAD NIE MA ZADNYCH PIENIEDZY OPROCZ TYCH, KTORE ZABIERZE PRZYMUSEM OBYWATELOM. Wiec pytanie powinno byc takie : Czy popierasz przymusowa skladke wszystkich polakow na zabiegi in vitro... obudzcie sie...
        • Witia   IP
          In vitro czytałem że może być zagrożeniem dla gatunku ludzkiego bo tak powstały człowiek może mieć wady genetyczne które ujawnią się po kilku pokoleniach mi to zwisa bo mnie już nie będzie i tak ale jak będzie czas pokaże i to że zadaje sobie takie pytania nie oznacza że jestem głupkiem
          • Jacek   IP
            Wypowiedz doświadczonego lekarza: Każda kobieta w wieku 16-18 lat jest zdolna urodzić dziecko. Pigułki wczesnoporonne, przerywanie ciąży i inne podobne zabiegi osłabiają płodność lub wręcz ją uniemożliwiają. Odwlekanie urodzenia dziecka po trzydziestce a nawet czterdziestce wprost uniemożliwia zostanie matką w sposób naturalny. Wtedy pozostaje sztuczne zapłodnienie, które wcale nie jest leczeniem bezpłodności.

            Czytaj także