Młodzież do polityki. Chcą zwiększyć swój wpływ na sytuację w kraju

Młodzież do polityki. Chcą zwiększyć swój wpływ na sytuację w kraju

Sejm (fot. sxc.hu) / Źródło: FreeImages.com
1 czerwca odbędzie się jubileuszowa 20. sesja dziecięcego sejmu. Przy tej okazji młodzi posłowie chcieliby zyskać większy wpływ na dorosłą politykę - podaje "Rzeczpospolita".
– Kiedy wpadliśmy na pomysł zwołania dziecięcego parlamentu, pojawiło się pytanie, gdzie zorganizować sesję. Rzuciłam wtedy: w Sejmie. Gdy ktoś powiedział, że to niemożliwe, odparłam, że wszystko jest możliwe – wspomina działaczka społeczna Janina Ochojska w rozmowie z "Rzeczpospolitą". 

Ochojska wraz ze współpracownikami z Polskiej Akcji Humanitarnej wymyśliła w 1994 r. sejm dzieci i młodzieży. – Pomysł zwołania 20 lat temu sejmu dzieci i młodzieży wiązał się z wojną w Bośni i Hercegowinie. Uznaliśmy, że to, czym jest wojna, najlepiej uświadomią społeczeństwu najmłodsi – mówi Janina Ochojska.
W tym roku z okazji 20-tej sesji, która wypada w tym roku, młodzi parlamentarzyści chcą zwiększyć swój wpływ na bieżącą politykę. – Proponujemy przedłużenie kadencji naszego sejmu po to, by spotykać się częściej niż raz do roku. Chcielibyśmy też powoływania młodzieżowych rad w każdej gminie – mówi 16-letnia Marta Wójtych z wielkopolskiej Gołańczy, która jest jednym z marszałków dziecięcego sejmu.
Choć dziecięcy parlament nie ma mocy ustawodawczej, niejednokrotnie prezentował rozwiązania, które później pojawiały się na ustach dorosłych polityków.
Obecnie posłem może zostać każdy gimnazjalista i licealista. Podzieleni na dwuosobowe zespoły kandydaci muszą przeprowadzić w swoich szkołach debaty dotyczące polityki. W tym roku tematem przewodnim były „Wybory parlamentarne". O 460 miejsc przy Wiejskiej starało się około 700 uczniów.

Komisja zebrała się przy Wiejskiej już w połowie maja, a jej zadaniem było opracowanie treści uchwały, którą 1 czerwca przyjmie dziecięcy parlament. Wybrała też spośród swojego grona trzech marszałków, którzy tego dnia poprowadzą obrady. Każdy z kandydatów miał dwie minuty na przekonanie do siebie innych młodych polityków.

"Rzeczpospolita", tk

Czytaj także

 1
  • góral23 IP
    A może to rodzice wpoili swym dzieciom nie tyle chęć do  do poświecenia się polityce a raczej miłość do zycia w dobrobycie? Jak myślicie?

    Czytaj także