Ryszard B: Dożywocie czy wolność?

Ryszard B: Dożywocie czy wolność?

Kary dożywotniego więzienia zażądał prokurator dla Ryszard B., oskarżonego o zastrzelenie domniemanego szefa gangu pruszkowskiego Andrzeja K., "Pershinga". Obrońca wniósł o uniewinnienie.
Wyrok przed Sądem Okręgowym w  Nowym Sączu może zapaść jeszcze w tym tygodniu.

Przed sądem postawiono także Mirosława D., pseud. Malizna, oskarżonego o zlecenie zabójstwa "Pershinga". Według prokuratury, zasługuje on na 15 lat więzienia. Dla pozostałych sześciu oskarżonych o udział w zorganizowanej grupie przestępczej o  charakterze zbrojnym, kierowanej przez Ryszarda B., prokurator zażądał od półtora roku do siedmiu lat więzienia.

Jak uzasadnił prokurator, czyny, których dopuścił się Ryszard B. zasługują na szczególne potępienie. Według niego, oskarżony charakteryzuje się niskimi kwalifikacjami moralnymi i kierował się niskimi pobudkami. "Ryszard B. działał z myślą o zajęciu czołowego miejsca w świecie przestępczym, które wiązało się z uzyskaniem znacznych dochodów" - powiedział prokurator.

Obrońca Ryszarda B. wniósł o jego uniewinnienie. Mecenas Jacek Karp, który broni B. w zakresie najcięższego zarzutu - zabójstwa "Pershinga", podobnie jak jego klient, sugerował, że za  zastrzelenie domniemanego szefa gangu pruszkowskiego może odpowiadać świadek koronny w nowosądeckim procesie - Adam K., pseud. Dziadek. Według obrony, Adam K. towarzysząc wykonawcom "wyroku" na "Pershingu" nie mógł pozostać tylko neutralnym obserwatorem, jak się przedstawia w zeznaniach. Mecenas dodał, że  Adam K. uczestniczył we wszystkich przygotowaniach do tego zabójstwa: był na miejscu egzekucji i brał udział w zacieraniu śladów.

"Organa ścigania chcą skazać mnie w procesie o zabójstwo Andrzeja K., aby uprawdopodobnić, że zabiłem gen. Marka Papałę" - uznał tymczasem sam Ryszard B. w oświadczeniu, które przez około trzy godziny składał w poniedziałek przed sądem. Dodał, że nie ma nic wspólnego ze śmiercią ani "Pershinga", ani gen. Papały i nie wie, kto mógł tego dokonać. W lutym tego roku Prokuratura Apelacyjna w  Warszawie przedstawiła Ryszardowi B., zarzut współudziału i  nakłaniania "innej osoby" do zabójstwa Papały.

Podczas rozprawy w Nowym Sączu B. twierdził, że nie miał zatargów z "Pershingiem", właściwie go nie znał i nie było go w Zakopanem w  dniu jego śmierci.

Proces, który rozpoczął się w listopadzie zeszłego roku od początku toczy się przy zachowaniu szczególnych środków bezpieczeństwa. Oskarżeni siedzieli w specjalnym, przeszklonym boksie. W poniedziałek wyjątkowo sąd zezwolił Ryszardowi B. na złożenie oświadczenia z sali, gdzie było go lepiej słychać.

Cały akt oskarżenia wylicza 43 zarzuty, 15 z nich ciąży na Ryszardzie B. Dotyczą one przestępstw popełnionych w latach 1995-2001 m.in. na Śląsku, w Warszawie, Kaliszu i Kołobrzegu.

Zarzuty wobec innych oskarżonych dotyczą wymuszeń rozbójniczych i porwań biznesmenów, na których gang miał zarobić 1,6 mln zł. Sam Ryszard B. nie brał bezpośredniego udziału w tych porwaniach, przede wszystkim kierował grupą, odbierał pieniądze i negocjował wysokość okupu. B. odpowiada też przed sądem za kierowanie zbrojną grupą przestępczą, a także m.in. za drobne oszustwa i niepłacenie alimentów.

"Pershing" zginął 5 grudnia 1999 r., zastrzelony na Polanie Szymoszkowej przy swoim samochodzie. Według prokuratury, bezpośrednimi wykonawcami wyroku byli Ryszard B. i nadal poszukiwany międzynarodowym listem gończym Ryszard Niemczyk, który w październiku 2000 r. zbiegł z więzienia w Wadowicach.

Ryszard B. został miesiąc po zabójstwie "Pershinga" zatrzymany w  Meksyku, skąd przewieziono go do Polski i aresztowano.

Kolejną rozprawę sąd wyznaczył na środę

rp, pap

Czytaj także

 0