Andrzej Duda dla "Wprost": Przeprowadzono akcję propagandową, która miała zniszczyć wizerunek Polski

Andrzej Duda dla "Wprost": Przeprowadzono akcję propagandową, która miała zniszczyć wizerunek Polski

Dodano:   /  Zmieniono: 698
Andrzej Duda (fot. TEDI/newspix.pl) / Źródło: Newspix.pl
Prezydent Andrzej Duda w rozmowie z "Wprost" przekonywał, że "w ostatnich miesiącach została przeprowadzona zakrojona na dużą skalę akcja propagandowa mająca na celu zburzenie dobrego wizerunku Polski". Dodał, że związane jest to z istnieniem "pewnej grupy", która nie może się pogodzić z wynikiem wyborów.

Tomasz Wróblewski, Mariusz Staniszewski, "Wprost": Na koniec holenderskiej prezydencji w Unii Europejskiej zorganizowano seminarium, z którego poszło przesłanie, że w Unii Europejskiej mamy kryzys państwa prawa. Pan widzi takie zjawisko?

Andrzej Duda: Nie mówiłbym tu o kryzysie, a raczej o coraz częstszych przypadkach wypaczenia idei państwa prawa. Pamiętajmy, że jego istotą jest demokracja. W państwie prawa najważniejsze decyzje powinny podejmować instytucje demokratyczne, a więc te wybrane przez obywateli i które przed obywatelami ponoszą odpowiedzialność. Jeśli więc kryzys się pojawia, to właśnie wynika z tego, że coraz większe znaczenie zyskują instytucje niedemokratyczne.

Takie jak Komisja Europejska?

Proszę posłuchać, co mówi premier Włoch.

W wywiadzie dla „Der Spiegiel” wskazał pan na nieproporcjonalność wystąpień polityków – głównie niemieckich – do tego, co się dzieje w Polsce. Mówił pan o niepotrzebnym podnoszeniu temperatury. Wiele wskazuje na to, że sytuacja się uspokaja, ale zostaje taki osad wynikający z tego, jak widzą nas zagraniczne media, jak odbierają to politycy. Czy pan też to odczuwa?

W ostatnich miesiącach została przeprowadzona zakrojona na dużą skalę akcja propagandowa mająca na celu zburzenie dobrego wizerunku Polski. Mówiono po prostu nieprawdę na temat tego, co się w naszym kraju dzieje. Jest to związane z tym, że pewna grupa ludzi w Polsce nie chce się pogodzić ze zmianą władzy i z tym, że demokratyczna decyzja wyborców nie jest po ich myśli. A ponieważ mają duże wpływy w zachodnich mediach i wśród zachodnich polityków, wykonują robotę, która szkodzi Polsce. Oni chcą odwrócić ten demokratyczny wybór. Jedynym wyjściem jest prowadzenie spokojnej polityki dialogu właśnie poprzez wyjaśnienie rzeczywistej sytuacji w naszym kraju, bo wielu polityków na zachodzie Europy widzi obraz nieprawdziwy i wykrzywiony. Jeśli zaś chodzi o standardy demokratyczne poprzedniej władzy, to właśnie „Wprost” jest tego przykładem. To na waszą redakcję miał miejsce najazd ABW i tam miała miejsce słynna bitwa o laptopa. Wówczas ci sami ludzie na Zachodzie nie mówili o łamaniu standardów, niszczeniu mediów i wolności prasy. Dziś, gdy tego rodzaju sytuacji nie ma w naszym kraju, mówi się o naruszaniu wolności mediów. Dziś każdy może wyrażać swoje zdanie i nie jest za to w żaden sposób piętnowany – mamy demonstracje, swobodne wypowiedzi polityków i dziennikarzy w mediach prywatnych i publicznych.

Nie będzie jednak łatwo prowadzić polityki ekspansywnej, jeśli problem trybunału nie zostanie rozwiązany w kraju w sposób kompromisowy. To piętno zawsze gdzieś zostaje.

Myślę, że gdyby nie ta sprawa, to jakaś inna byłaby pretekstem do ataku. Była przecież kompromisowa propozycja przedstawiona przez premier Beatę Szydło i ona została odrzucona przez opozycję. Opozycja żyje dziś z tego konfliktu i najwyraźniej nie jest w jej interesie, by doszło tu do jakiegokolwiek porozumienia. Lepiej potrząsać tą sprawą i chyba tak się dzieje.

Cały wywiad opublikowany jest w 7/2016 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 698

Czytaj także