W paszy podawanej klaczy, która padła w Janowie Podlaskim znaleziono substancje do zwalczania pasożytów

W paszy podawanej klaczy, która padła w Janowie Podlaskim znaleziono substancje do zwalczania pasożytów

Dodano:   /  Zmieniono: 23
Klacz (fot. fotolia/smile262)
W paszy, która była podawana klaczy Preria ze stadniny w Janowie Podlaskim znalazły się substancje, które są używane do zwalczania pasożytów u bydła oraz drobiu. Agnieszka Kępka z prokuratury w Lublinie zwraca uwagę na to, że nie wiadomo czy właśnie to była przyczyna śmierci klaczy.

Prokurator tłumaczyła, że konie są gatunkiem szczególnie wrażliwym, więc dopuszczalne normy zawartości tych substancji nie mogą przekroczyć jednego procenta wartości przeznaczonych np dla bydła. - W wyniku przeprowadzonych badań okazało się, że w próbkach wartości te zostały przekroczone - tłumaczyła Agnieszka Kępka dodając, że dopiero badania histopatologiczne wycinków pozwolą na poznanie przyczyny śmierci klaczy.

Wstępne wyniki sekcji zwłok Amry

4 kwietnia Agnieszka Kępka z Prokuratury Okręgowej w Lublinie przekazała wstępne informacje uzyskane od lekarzy przeprowadzających sekcję zwłok klaczy Amry, która padła w nocy z 1 na 2 kwietnia. – Biegły, który brał udział w tej sekcji, jako prawdopodobną przyczynę zgonu ustnie wskazał intoksykację organizmu wywołaną zastojem żylnym na podłożu prawdopodobnego skrętu okrężnicy – poinformowała Agnieszka Kępka. Dodała, że wczoraj prokuratorzy dokonywali czynności na miejscu w stadninie. Miedzy innymi przesłuchiwali świadków i zabezpieczali próbki paszy.

Śmierć Amry

Przypomnijmy, w nocy z 1 na 2 kwietnia padła klacz Amra przebywająca w ramach dzierżawy w stadninie koni w Janowie Podlaskim. Należała ona do Shirley Watts, żony perkusisty The Rolling Stones Charliego Wattsa. To druga w ostatnim tygodniach śmierć klaczy należącej do tej samej właścicielki.

Klacz padła prawdopodobnie z powodu martwicy jelit. Pomimo natychmiastowej pomocy weterynaryjnej oraz niezwłocznego transportu do specjalistycznej kliniki w Warszawie, nie udało się jej uratować. W podobnych okolicznościach i z podobnych powodów 17 marca padła klacz Preria.  Sprawa jej śmierci także została dołączona do śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Okręgową w Lublinie.

„Jestem tym zrozpaczona, niedawno także straciłam moją klacz Prerię w Janowie. Moje dwie pozostałe klacze w Janowie muszą się oźrebić i jak tylko to się stanie, to zabierzemy je natychmiast z powrotem na naszą farmę do Anglii" napisała Shirley Watts w e-mailu do redakcji Polsat News. 

RMF FM, Wprost.pl

 23

Czytaj także