Kwiatkowski sam zrezygnował!

Kwiatkowski sam zrezygnował!

Prezes telewizji publicznej Robert Kwiatkowski zrezygnował z udziału w konkursie na stanowisko nowego szefa zarządu TVP, ogłoszonym przez jej radę nadzorczą.
W liście skierowanym do Rady Nadzorczej TVP prezes Kwiatkowski podziękował jej za to, iż obdarzyła go zaufaniem wybierając do dziesiątki kandydatów na stanowisko nowego szefa TVP. Swą decyzję, że "nie powinien ubiegać się o tytuł zwycięskiego kandydata" uzasadnił tym, że jego nazwisko podzieliło Radę, a "wybór nowego prezesa powinien być jednogłośny, oparty na zasadzie consensusu. Najgorszym dla TVP rozwiązaniem są podziały w organach statutowych Spółki wynikające z gry o wpływy polityczne" - napisał Kwiatkowski. Dodał, że Telewizji Polskiej potrzebny jest "+pokój na górze+, aby mogła zachować pozycję wypracowaną w ciągu ostatnich pięciu lat".

Robert Kwiatkowski stawił się na umówione wcześniej spotkanie z Radą Nadzorczą TVP, by poinformować ją o swojej decyzji.

Rada Nadzorcza drugi dzień przesłuchuje kandydatów na stanowisko prezesa. Jako pierwszy stawił się przed nią Robert Kwiatkowski i poinformował o swojej rezygnacji z  konkursu.

Na sobotę, oprócz niego, Rada zaplanowała rozmowy z jeszcze czterema innymi kandydatami: szefem telewizyjnej Trójki Ryszardem Pacławskim, Maciejem Pawlickim (związanym z  Telewizją Puls, niegdyś dyrektorem telewizyjnej Jedynki), dyrektorem biura zarządu telewizji Bogusławem Piwowarem i dyrektorem Programu I TVP Sławomirem Zielińskim.

Podsumowania rozmów z kandydatami członkowie Rady dokonają w  niedzielę. Wtedy też odbędzie się tajne głosowanie. Każdy z członków rady może oddać tylko jeden głos na popieraną przez siebie osobę. Po zliczeniu głosów do ostatniej tury konkursu przejdzie trzech kandydatów, którzy otrzymają ich najwięcej.

Ostatecznie, nazwisko nowego prezesa poznamy 27 stycznia 2004, a 17 lutego - cały nowy skład zarządu TVP.

To dobra decyzja, która ułatwi pracę Radzie Nadzorczej TVP i uspokoi klimat wokół konkursu na stanowisko nowego prezesa zarządu TVP - skomentowała przewodnicząca Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Danuta Waniek. Na takie zachowanie pana prezesa Roberta Kwiatkowskiego liczyłem już od dobrych dziesięciu miesięcy - ocenił przewodniczący sejmowej komisjiśledczej Tomasz Nałęcz. Podobnie wypowiadała się większość polityków i obserwatorów sceny politycznej.

Wymieniany przez media jako jeden z najpoważniejszych kandydatów na nowego szefa Telewizji Publicznej Waldemar Dubaniowski uważa, że rezygnacja Roberta Kwiatkowskiego dobrze wpłynie na przebieg konkursu. Pytany, czy w ten sposób stracił mocnego kontrkandydata Dubaniowski odpowiedział, że widocznie pozycja Kwiatkowskiego nie była zbyt wysoka. "Bo gdyby Rada Nadzorcza oceniała jego pracę dobrze, to nie byłoby konkursu na nowego szefa TVP" - powiedział.

Ważniejsze od decyzji Roberta Kwiatkowskiego są motywy, jakimi się kierował rezygnując z udziału w konkursie - powiedziała wiceprzewodnicząca sejmowej komisji kultury i środków przekazu Iwona Śledzińska-Katarasińska (PO). Według posłanki, mogły być trzy powody: mógł po prostu podjąć męską decyzję, "godną osoby z życia publicznego"; uznać, że nie ma szans i że mogą wyjść na jaw kolejne fakty związane z tzw. aferą Rywina. Posłanka dopuszcza też możliwość, że mógł chcieć "przetrzeć szlak" komuś związanemu ze Stowarzyszeniem Ordynacka. Jej zdaniem, bardzo niepokojące jest wzmocnienie pozycji w konkursie dyrektora telewizyjnej "Jedynki" Sławomira Zielińskiego.

Zakrawa na absurd, że Robert Kwiatkowski miał w ogóle czelność startować w tym konkursie - uważa członek sejmowej komisji śledczej Zbigniew Ziobro (PiS). Według niego, Kwiatkowski nie tylko nie powinien był ubiegać się o  ponowne szefowanie TVP, ale jak najszybciej zrezygnować z funkcji jej prezesa.

"Fakt, że pan prezes dopiero dzisiaj zdecydował się wycofać z  konkursu wskazuje na jakąś kalkulację, która opiera się prawdopodobnie na przekonaniu, że nie ma szans na to, aby zostać ponownie prezesem telewizji publicznej" - ocenił. Jego zdaniem, Kwiatkowski jest też świadom tego, co - jak to określił poseł PiS - "czeka go w raporcie komisji śledczej, gdyż dowody zebrane w sprawie pana Kwiatkowskiego, jego udziału w  aferze Rywina są bardzo poważne".

"Ujawniane w trakcie prac komisji śledczej patologie w działaniu telewizji publicznej, za które odpowiada Robert Kwiatkowski, takie jak: korupcyjne powiązania, podporządkowanie informacji TVP interesom SLD, fabrykowanie materiałów publicystycznych na  konkretne zamówienie polityczne, np. +Dramat w trzech aktach+ (dokument TVP mówiący, że z pieniędzy FOZZ finansowano Porozumienie Centrum), całkowicie dyskredytują go jako osobę, która mogłaby stać na straży niezależności i misyjnej roli telewizji publicznej". Ponadto w trakcie przesłuchań przed komisją śledczą Kwiatkowski "wielokrotnie składał nieprawdziwe zeznania, popadał w sprzeczności, a do tego ujawniono szereg dowodów mogących wskazywać na jego udział w aferze korupcyjnej" - powiedział Ziobro.

"Prezesura Kwiatkowskiego to okres afer, zwalczania przeciwników politycznych i pozbawiania pracy wielu wartościowych dziennikarzy" - ocenia członek sejmowej komisji śledczej Marek Jurek. Decyzja prezesa TVP nie spowoduje natychmiastowych zmian w tej telewizji, bo przez sześć lat prezesury Kwiatkowski zbudował "silny układ wpływów", który nie zniknie stamtąd od razu. "Ta decyzja to szansa przywrócenia telewizji publicznej całemu społeczeństwu, a nie tylko pewnym grupom" - mówi Jurek.

***

We wtorek w rozmowie z PAP prezes TVP Robert Kwiatkowski nie  wykluczył startu w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Jak powiedział, ma międzynarodowe doświadczenie.

Kwiatkowski jest członkiem Stowarzyszenia Ordynacka, które wprawdzie nie wystawi własnej listy w wyborach do Parlamentu Europejskiego, ale wspiera pomysł tzw. list obywatelskich. Kandydaci Stowarzyszenia zamierzają startować z list różnych ugrupowań. em, pap

Czytaj także

 0