Sobotka: uznano, że jestem winny

Sobotka: uznano, że jestem winny

B. wiceszef MSWiA Zbigniew Sobotka odmówił składania w sądzie wyjaśnień i odpowiedzi na pytania, dotyczące tzw. afery starachowickiej. Śledztwo było nieobiektywne - oświadczył.
Podczas rozprawy w Sądzie Okręgowym w Kielcach były wiceminister powiedział, że w postępowaniu prokuratury od samego początku przyjęto tezę, że to on przekazał informację na temat akcji Centralnego Biura Śledczego. Zdaniem Sobotki, w sposób powierzchowny potraktowano ewentualność wycieku informacji od posiadających wiedzę na temat akcji funkcjonariuszy policji. Według byłego wiceszefa MSWiA, zupełnie pominięto próbę wyjaśnienia, czy źródłem wycieku informacji nie była prokuratura.

Sąd odczytał część jego wyjaśnień złożonych w śledztwie.

Podobnie drugi oskarżony - poseł Andrzej Jagiełło - powiedział jedynie, że nie mógł utrudniać postępowania karnego, gdyż nie wiedział, że takie postępowanie się toczy. Zapewnił, że nie wiedział, że samorządowcy popełnili jakiekolwiek przestępstwo i że w Starachowicach działała zorganizowana grupa przestępcza. Podkreślił, że nie znał nikogo z tej grupy.

Oświadczył, że potwierdza wyjaśnienia złożone w Prokuraturze Okręgowej w Kielcach. Jagiełło odmówił na tym etapie postępowania dalszego składania wyjaśnień i odpowiedzi na pytania. Sąd odczytuje jego wyjaśnienia złożone w śledztwie.

em, pap

Czytaj także

 0