Wiec w obronie prałata

Wiec w obronie prałata

Obok plebanii bazyliki Św. Brygidy w Gdańsku odbył się wiec w obronie prałata Henryka J. Oskarżono na nim część liberalnych i lewicowych mediów o rozpowszechnianie oszczerstw na temat księdza.
Kilkaset osób uczestniczyło w wiecu poparcia dla prałata, w tym przedstawiciele Komitetu Obrony Polskości, Kościoła i ks. prałata, Henryka J. i stowarzyszeń popierających kapłana. Duchowny w nim nie uczestniczył.

Przedstawiciel komitetu obrony księdza odczytał oświadczenie, w  którym poinformował, że sprawa wykorzystywania seksualnego to  hałaśliwy szum informacyjny. Za pomówienia kapłana i "lawinę kłamstw" obciążył "część liberalnych i lewicowych mediów".

Mówił też, że wrogowie prałata, którzy "w latach terroru komunistycznego nie zdołali fizycznie go zlikwidować, dzisiaj ponawiają próby dokonania zemsty na nim, chcą go uśmiercić, zadać mu przysłowiowy cios nożem w plecy".

"Chwila obecna jest dla nas czasem najwyższej próby. Później przyjdzie czas prawdy i sprawiedliwości, rzeczowych ocen, pogardy dla kłamców inspiratorów. Czas który niechybnie nadejdzie, gdy zwycięży prawda i sprawiedliwość, stanie się czasem rozrachunku dla ich splamionych charakterów i nieczystych sumień" - mówił przewodniczący komitetu Bogusław Duffek.

Wcześniej w kazaniu podczas mszy w bazylice ks. prałat Henryk J., oświadczył, że nie podda się prasowej nagonce i nie będzie "zniżał się do poziomu dziennikarskiego plugastwa zaprezentowanego w ubiegłotygodniowej prasie i innych mediach".

Media donosiły, że ksiądz miał być zamieszany w domniemane molestowanie 16-letniego chłopca. Prokuratura prowadząca postępowanie w sprawie molestowania od  ponad tygodnia nie potwierdza, czy to właśnie gdański prałat jest tym podejrzanym, zasłaniając się dobrem poszkodowanego.

"Nie będę komentował i się tłumaczył. Nie będę przed kamerami, mikrofonami (...) rozdmuchiwał wstrętnych kłamstw. To poniżej mojej kapłańskiej i osobistej godności. To nie ja muszę udowadniać, że jestem niewinny" - podkreślił ksiądz J.

Apelował do wiernych, by nie dali sobą manipulować i "nie wierzyli wymyślonym i bzdurnym historiom". "Nie dajcie się zwariować, a prawda zwycięży, jak zwyciężyła zawsze przez 69 lat mego życia i 40 lat kapłaństwa" - grzmiał z ambony ksiądz J.

Twierdził, że jest ofiarą kolejnego, perfidnego i "szatańskiego" ataku na Kościół katolicki, prowadzonego na całym świecie za pomocą zamieszczania artykułów o "molestowaniu przez księży i sianiu zgorszenia przez kapłanów". Jego zdaniem przypuszcza się frontalny atak na Polskę - ostatni bastion katolicyzmu w Europie.

"Mechanizm działania jest wszędzie taki sam. Obiektem ataku jest zawsze ksiądz, który jest znany, ma stanowisko w hierarchii Kościoła i którego poglądy co do rzeczywistości są jasne i sprecyzowane" - mówił prałat. "Nie przyniosło efektu oskarżanie o antysemityzm, ksenofobię, zbyt mało szkód wyrządziło opisywanie wymyślonych bogactw. (...) Postanowiono uderzyć z tematem nośnym i łatwym do rozdmuchania i trudnym do jakiejkolwiek polemiki. Dziennikarze, jak sępy epatują kolejnymi sensacjami. Jeśli nie molestowanie to może deprawowanie. Jeśli się uda to może wymyśli się coś innego"- mówił. Kazanie ks. J., wierni przyjęli oklaskami.

Prokuratura Okręgowa w Gdańsku od 27 lipca prowadzi postępowanie w sprawie molestowania 16-letniego Sławomira R. Z nie potwierdzanych oficjalnie przez śledczych informacji wynika, że  nastolatek w 2001 r. mógł być wykorzystywany przez księdza. Śledztwo wszczęto po zeznaniach złożonych przed sądem przez matkę chłopaka.

Sławomir R. zaprzecza, by ksiądz go molestował. Przyznał jednak, że ksiądz całował go na pożegnanie w usta. Wiarygodność zeznań złożonych w ubiegłym tygodniu bada biegły. Dotychczas przesłuchano ok. 20 świadków, w tym jednego księdza. Przeszukano też plebanię księdza J. Zabezpieczono kasety wideo i dyski komputerowe, których zawartość badają specjaliści.

em, pap

Czytaj także

 0