Gdzie jest porwany Hindus?

Gdzie jest porwany Hindus?

Nadal nie wiadomo, co się dzieje z obywatelem Indii, 37-letnim Harishem Hintage, uprowadzonym w kwietniu w Dawidach pod Warszawą.
Ambasada Indii zwróciła się o  pomoc do Ministerstwa Spraw Zagranicznych i Komendy Głównej Policji. Stołeczna policja zapewnia, że cały czas prowadzi postępowanie w tej sprawie.

"Ambasada Indii przekazała nam swoje zaniepokojenie w związku z  niewyjaśnionym od kilku miesięcy porwaniem obywatela Indii. Prosili o zwrócenie przez polską administrację uwagi na tego typu przypadki" - poinformował w czwartek PAP wicedyrektor departamentu systemu informacji MSZ Jarosław Drozd. Dodał, że w tej sprawie MSZ zwróciło się m.in. do KGP.

W ubiegłym tygodniu wychodzący w W. Brytanii i Indiach dziennik "The Times of India" doniósł, że 37-letni Harish Hitange, biznesmen mieszkający wraz z żoną w Polsce od ośmiu lat, a  pracujący we włókienniczej firmie w Warszawie, został uprowadzony w drodze do pracy. Porywacze mieli się podawać za funkcjonariuszy policji z wydziału do walki z narkotykami.

Po porwaniu przestępcy zatelefonowali do pracowników firmy biznesmena informując, że znalazł się w ich rękach. Kilka dni później przesłali sms z żądaniem okupu w wysokości 2 mln euro. O tym, że bardzo brutalnie obchodzili się z porwanym, świadczy to, iż - jak doniosła prasa - odcięli swej ofierze trzy palce, które następnie umieścili w trzech butelkach w różnych punktach Warszawy.

Jak podkreślił Drozd, współpraca w tej sprawie pomiędzy polską policją a ambasadą Indii jest bardzo dobra.

"Śledztwo prowadzą najlepsi funkcjonariusze policji. To jest trudny przypadek, nie byłbym do końca pewien czy czysto polski, ale to są spekulacje" - dodał Drozd.

Także ambasador Indii w Polsce Anil Wadhwa potwierdził w rozmowie z PAP, że regularnie spotyka się w tej sprawie z polską policją i  przedstawicielami MSZ oraz resortu spraw wewnętrznych. Do  spotkania obywateli Indii mieszkających w Raszynie pod Warszawą z  funkcjonariuszami KGP ma też dojść w sobotę.

"Mamy nadzieję na szybkie rozwiązanie tej sprawy" - powiedział ambasador.

Rzecznik komendanta stołecznego policji nadkom. Mariusz Sokołowski zapewnił w czwartek, że stołeczna policja nadal prowadzi postępowanie w tej sprawie pod nadzorem warszawskiej Prokuratury Okręgowej.

Ze względu na dobro śledztwa nie chciał jednak ujawnić jego szczegółów. "Mamy zasadę, że nie wypowiadamy się na temat prowadzonych spraw, bo dotyczą one życia ludzkiego" - zaznaczył.

Dodał także, że o wszystkich postępach informowany będzie ambasador Indii. Do wyjaśnienia tej sprawy powołana została specjalna grupa operacyjna policji.

Tymczasem prezes Stowarzyszenia Hindusów w Polsce J.J. Singh powiedział PAP, że stowarzyszenie zaapelowało do Hindusów mieszkających w Warszawie i okolicach o zachowanie szczególnej czujności. Równocześnie władze Indii nie wydały wobec swoich obywateli zalecenia, by powstrzymali się od wyjazdów do Polski.

W ciągu ostatnich kilku miesięcy doszło też do uprowadzeń innych obcokrajowców. Stołeczni policjanci prowadzą postępowania w  sprawie uprowadzenia dwóch obywateli Turcji i jednego Indii. Media donosiły jednak, że porwanych zostało pięciu zagranicznych przedsiębiorców - trzech Turków i dwóch obywateli Indii. Czterech zostało uwolnionych po wpłaceniu milionowych okupów.

ss, pap

Czytaj także

 0