Co może Pruskie Powiernictwo? (aktl.)

Co może Pruskie Powiernictwo? (aktl.)

W opinii władz Polski, Niemiec i większości specjalistów prawa międzynarodowego, brak podstaw prawnych roszczeń obywateli Niemiec wobec Polski - twierdzi wiceszef MSZ Jan Truszczyński.
Jak powiedział Truszczyński, odpowiadając na pytanie posła SLD Jana Antochowskiego, według absolutnej większości opinii "system prawny wytworzony w ramach Rady Europy i legislacja wspólnotowa wytworzona w ciągu 50 lat integracji europejskiej, nie stwarzają możliwości skutecznego dochodzenia roszczeń majątkowych, cywilnoprawnych" Niemców od obywateli polskich. Zastrzegł, że są jednak i poglądy odmienne. "To, że one są w absolutnej mniejszości, nie oznacza, że możemy je całkowicie lekceważyć i pomijać" - przyznał wiceminister.

Truszczyński podkreślił, że Powiernictwo Pruskie dlatego zapowiada składanie pozwów do sądów polskich, Europejskiego Trybunału Praw Człowieka i Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, bo wykluczone jest skuteczne dochodzenie przez nie roszczeń przed sądami niemieckimi. "Na to prawodawstwo niemieckie nie daje żadnego miejsca" - zapewnił. Jego zdaniem również polskie przepisy nie  dają takiej możliwości. Nie ma też możliwości występowania do trybunałów z  pominięciem i przed wyczerpaniem drogi prawnej przed sądami krajowymi. "Niektórzy mówią, że Powiernictwo Pruskie (...) nie  liczy na to, że wygra jakikolwiek proces w sądzie polskim, ale  chodzi mu tylko o wyczerpanie drogi prawnej przed sądami polskimi, by mieć tytuł prawny do zwrócenia się do trybunałów" - zaznaczył.

"Stąd naszym obowiązkiem jest zapewnienie, i w tym zakresie będziemy współdziałać z władzami RFN, aby ewentualne pozwy wnoszone w przyszłości, czyli po wyczerpaniu drogi prawnej przed sądami polskimi, do któregokolwiek z obu trybunałów, nie spotkały się tam z orzeczeniem, które odbiegałoby od dominującej interpretacji i wykładni prawa europejskiego" - podkreślił minister.

Z kolei wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Tadeusz Matusiak odpowiadał na pytanie Jerzego Czerwińskiego (RKN). Oświadczył, że MSWiA zwróciło się z zaleceniem do wojewodów: opolskiego, pomorskiego, zachodniopomorskiego, lubuskiego, warmińsko-mazurskiego, śląskiego i dolnośląskiego o przesłanie danych dotyczących uregulowania stanu prawnego nieruchomości położonych w tych województwach oraz danych o liczbie zgłoszonych już roszczeń obywateli Niemiec.

Jak mówił, z uzyskanych informacji wynika, że jeśli chodzi o zwrot tzw. nieruchomości poniemieckich, to złożono około 40 wniosków. Czerwiński, odnosząc się do tej odpowiedzi, twierdził natomiast, że z jego wiedzy wynika, iż w samym województwie opolskim jest więcej takich przypadków.

Matusiak przyznał jednak, że w wielu księgach wieczystych nadal jako figurują byli właściciele lub ich spadkobiercy. Według Matusiaka trwa proces regulacji stanów prawnych "poniemieckich" nieruchomości; w tym celu zakładane są księgi wieczyste, wprowadzany jest w nich jako właściciel Skarb Państwa. Poza tym - dodał - do wszystkich wojewodów zostało skierowane pismo, które zaleca objęcie nadzorem działań starostów i prezydentów miast w celu "ujawnienia Skarbu Państwa jako właściciela nieruchomości w księgach wieczystych, w których nadal jako właściciele figurują byli właściciele lub ich spadkobiercy, mimo że te nieruchomości z mocy prawa stały się własnością Skarbu Państwa".

*************

Niemcy przymusowo wysiedleni po 1945 roku z Europy Środkowej i Wschodniej otrzymali w okresie powojennym od władz RFN odszkodowania za utracone mienie oraz pomoc na urządzenie się w nowym miejscu zamieszkania. Wypłacono im do końca ubiegłego roku ok. 64 mld euro z funduszu, utworzonego na podstawie przyjętej przez Bundestag w 1952 roku ustawy o wyrównaniu szkód - poinformowała rzeczniczka niemieckiego ministerstwa spraw wewnętrznych, Ina Schoeneberg.

Z tej sumy 45,5 mld euro przypada na wyrównanie szkód powstałych na skutek wypędzenia, a pozostała część na świadczenia za szkody wojenne - wyjaśniła rzeczniczka.

Odszkodowania wypłacano za utracony prywatny majątek, m.in. nieruchomości, meble i inny sprzęt domowy oraz oszczędności. Osobom pragnącym podjąć samodzielną działalność gospodarczą lub wykonującym wolne zawody przyznawano bezzwrotne pożyczki. Wypędzeni nie mający żadnego źródła utrzymania otrzymywali pomoc socjalną. Niemiecki historyk Martin Goertemaker, autor "Historii Republik Federalnej Niemiec", szacuje, że poszkodowani otrzymali przeciętnie 22 proc. wartości utraconego majątku.

W pierwszych trzech latach po powstaniu RFN, w latach 1949 - 1952, a więc jeszcze przed wejściem w życie ustawy o wyrównywaniu szkód, wypłacono wypędzonym 6,2 mld marek (ok. 3 mld euro). Po zjednoczeniu kraju w 1990 roku władze Niemiec przeznaczyły dalsze 2,7 mld euro na odszkodowania dla przymusowo wysiedlonych, którzy po wojnie osiedlili się w Niemczech Wschodnich i nie otrzymali świadczeń od władz NRD.

Liczne formy pomocy przewidywała także przyjęta w RFN w 1953 roku ustawa o problemach wypędzonych i uciekinierów. Regulowała ona sprawy integracji poszkodowanych, nauki języka, pielęgnowania zwyczajów i kultury regionów, z których pochodzili. Niemieckie MSW nie potrafi jednak określić wysokości tej pomocy.

Oceniając ponad 50-letnią historię ustawy o wyrównaniu szkód Goertemaker określił ją mianem "zadziwiająco skutecznego instrumentu" służącego integracji wypędzonych i uchodźców w niemieckim społeczeństwie. Pomyślna i szybka integracja przyczyniła się - jego zdaniem - do gospodarczej prosperity w RFN. Pokojowa integracja wypędzonych jest "politycznym i gospodarczym osiągnięciem, którego nie można przecenić" - napisał niemiecki historyk.

Po 1945 roku na tereny zachodnich stref okupacyjnych, czyli późniejszej RFN, przybyło 8 mln uchodźców i przymusowo wysiedlonych. Stanowili oni w 1950 roku prawie jedną piątą ludności. Ponad 4 mln wypędzonych zamieszkało w NRD, co stanowiło w tym czasie ponad 24 procent ludności.

em, pap

Czytaj także

 0