Trybunał za Melnyczenką (aktl.)

Trybunał za Melnyczenką (aktl.)

Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu orzekł, że mjr Mykoła Melnyczenko został bezprawnie pozbawiony możliwości startu w wyborach parlamentarnych na Ukrainie w 2002 r.
Trybunał zobowiązał ukraińskie władze do przywrócenia Melnyczence jego konstytucyjnych praw i wypłacenia mu 5 tys. euro rekompensaty. Nie oznacza to jednak, że Melnyczenko zostanie deputowanym Rady Najwyższej Ukrainy.

Przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi wiosną 2002 roku Socjalistyczna Partia Ukrainy (SPU) umieściła Melnyczenkę, który ujawniając nagrania z gabinetu Kuczmy jesienią 2000 r. wywołał ostry kryzys polityczny na Ukrainie, na  swojej liście kandydatów, jednak Centralna Komisja Wyborcza zdecydowała, że Melnyczenko nie może brać udziału w wyborach, gdyż od kilku lat nie mieszka na Ukrainie; w przypadku zdobycia mandatu Melnyczenko miałby immunitet i mógłby wrócić na Ukrainę, nie  obawiając się represji.

"Mimo, że szereg członków naszego klubu parlamentarnego wyraziło gotowość do złożenia mandatu na rzecz Melnyczenki, będzie trudno zrealizować ten zamiar, gdyż w naszym prawie nie ma mechanizmów, które umożliwiałyby realizację takiego przedsięwzięcia. Zgodnie z  prawem, na opuszczone miejsce w parlamencie wchodzi następna osoba z zarejestrowanej listy kandydatów, a tam Melnyczenki nie było" -  powiedział po orzeczeniu trybunału członek frakcji SPU Jurij Łucenko. Nie wykluczył, że odpowiedni mechanizm, być może, uda się znaleźć, co umożliwiłoby Melnyczence powrót na Ukrainę.

Major Melnyczenko wyjechał z Ukrainy w listopadzie 2000 roku. Wiosną 2001 roku otrzymał azyl polityczny w USA.

We wtorek Melnyczenko wziął udział w konferencji prasowej w  Warszawie, na której przedstawił fragmenty nagrań, mogących świadczyć o korupcyjnej działalności premiera Wiktora Janukowycza. Odczytał też list otwarty do lidera opozycji Wiktora Juszczenki, w  którym oskarżył go o bierne zachowanie wobec działań ekipy Kuczmy, kiedy sprawował urząd premiera w latach 1999-2001.

Janukowycz i Juszczenko są uważani za faworytów wyborów prezydenckich na Ukrainie zaplanowanych na 31 października. Najprawdopodobniej jednak żaden z nich nie uzyska poparcia ponad 50 proc. głosów w pierwszej turze; druga tura zaplanowana jest na 21 listopada. Według ostatnich sondaży przedwyborczych opublikowanych pod koniec ubiegłego tygodnia, minimalną przewagę ma obecny szef rządu ukraińskiego. W wyborach nie startuje prezydent Kuczma.

W liście, którego kopie rozdano dziennikarzom, Melnyczenko przypomina, że latem 2000 roku - Juszczenko był wówczas premierem - ostrzegł przez osoby trzecie Juszczenkę przed grożącym mu niebezpieczeństwem ze strony Kuczmy. "Powzięte wówczas przeze mnie działania zapobiegły tragicznemu dla Pana rozwojowi wydarzeń, a ogłoszenie przez Ołeksandra Moroza 28 listopada 2000 roku przestępczych rozkazów prezydenta Ukrainy zapewniło Panu w tym momencie osobiste bezpieczeństwo" - czytamy w liście datowanym na 4 października.

"Niestety Pańska k...a postawa i analogiczna postawa wielu Pańskich obecnych współpracowników pozwoliła krwawej bandzie przestępców pozostać dotąd bezkarną" - uważa Melnyczenko.

Zarówno Melnyczenko, jak i towarzyszący mu na konferencji prasowej były deputowany ukraińskiego parlamentu Ołeksandr Jeliaszkewycz podkreślali, że uważają Juszczenkę za jedynego kandydata, który może pokonać rządzącą na Ukrainie - jak się wyrażali - "bandę". "Widzimy błędy Juszczenki. Ale jest to dziś jedyny kandydat, który może zwyciężyć bandę. To jest zadanie, jakie postawił przed nim naród ukraiński" - powiedział Jeliaszkewycz.

W swym liście Melnyczenko wyraża Juszczence współczucie z powodu "zamachu na jego życie". Juszczenko przeszedł we wrześniu ciężkie zatrucie nieustaloną substancją, co mogło doprowadzić do jego zgonu. Nie wyklucza się, że przeciwko Juszczence mogła zostać użyta broń biologiczna.

Major Melnyczenko przedstawił na konferencji prasowej pierwsze nagrania ze swej bogatej taśmoteki na temat obecnego premiera Janukowycza pochodzące z lata 2000 roku. Mogą one świadczyć o  korupcyjnej działalności ówczesnego gubernatora obwodu donieckiego, na wschodzie Ukrainy.

Słyszalność nagrań nawet dla siedzących koło głośników nie  była dobrej jakości i Melnyczenko i Jeliaszkewycz musieli powtarzać słowa za osobami, które - według nich - zostały nagrane.

Na jednej z taśm Janukowycz prosi Kuczmę o zgodę na stworzenie podległej sobie frakcji parlamentarnej. Jako powód podaje nielojalność opozycyjnych deputowanych komunistycznych, którzy mieli brać pieniądze, a mimo to nie głosowali tak, jak sobie życzyła ekipa rządząca.

W innym fragmencie nagrania Janukowycz chwali się, że w jego obwodzie są tylko dwie gazety - komunistyczna i socjalistyczna -  które nie są kontrolowane przez władze. W kolejnym nagraniu Kuczma i Janukowycz rozważają plany podporządkowania sobie biznesmenów, którzy nie chcą finansować władzy.

Zdaniem Jeliaszkewycza, obecnie "rozgrywany jest na Ukrainie siłowy scenariusz zachowania władzy przez Kuczmę". Może o tym świadczyć fakt, że Juszczenko poczuł się źle po spotkaniu na  kolacji z zastępcą szefa Służby Bezpieczeństwa Ukrainy Wołodymyrem Sacjukiem. Na jednej z taśm słychać jak sam Kuczma mówi o Sacjuku -  "żulik" (łobuz).

Były deputowany zapowiedział, że w środę nagrania dotyczące działalności Janukowycza zostaną przekazane deputowanym obecnego parlamentu Ukrainy Hryhorijowi Omelczence i Wołodymyrowi Stretowyczowi. Według Jeliaszkewycza, są to dowody, które można będzie wykorzystać w ewentualnym procesie karnym.

****************

Melnyczeko jesienią 2000 roku wywołał największy kryzys polityczny na Ukrainie od momentu odzyskania niepodległości w 1991 roku. Nikomu nieznany, 34-letni wówczas, major Służby Bezpieczeństwa Mykoła Melnyczenko przekazał deputowanemu Ołeksandrowi Morozowi nagrania mogące świadczyć o przestępstwach dokonanych przez prezydenta Leonida Kuczmę i jego ekipę.

Moroz ogłosił treść nagrań, dokonywanych z podsłuchu w gabinecie Kuczmy, na posiedzeniu parlamentu 28 listopada 2000 roku. Melnyczenki nie było już wtedy na Ukrainie - przez Polskę i Czechy jechał dalej na Zachód.

Melnyczenko był funkcjonariuszem ochrony prezydenta Ukrainy z  praktycznie nieograniczonym dostępem do pomieszczeń, gdzie urzęduje szef państwa. Ustawiony pod kanapą w prezydenckim gabinecie cyfrowy dyktafon zarejestrował m.in. rozmowy Kuczmy wskazujące, że szef państwa mógł być zamieszany w uprowadzenie we  wrześniu 2000 roku i śmierć opozycyjnego dziennikarza Georgija Gongadzego. Kulisów tej zbrodni nie wyjaśniono do dziś.

Ukraińskie władze początkowo odrzucały zarówno to, że w gabinecie Kuczmy mógł być podsłuch, jak i to, że Melnyczenko był funkcjonariuszem ochrony, która odpowiada za bezpieczeństwo najważniejszych osób w państwie. Dopiero w lutym 2001 r. prezydent Kuczma przyznał, że był podsłuchiwany. Jednocześnie zapewniał, że  nagrania zostały zmontowane, a on sam nie ma niczego wspólnego z  zabójstwem Gongadzego. "Nigdy nie wydałbym rozkazu zabicia człowieka" - powiedział w jednym z wywiadów.

W kwietniu 2001 roku Melnyczenko otrzymał azyl polityczny w  Stanach Zjednoczonych. Mieszka tam do dziś, choć często przyjeżdża do Europy - w lutym był na konferencji w Berlinie, a we wtorek razem z byłym deputowanym Ołeksandrem Jeliaszkewyczem występował na konferencji prasowej w Warszawie.

Najważniejszym następstwem wywołanej przez Melnyczenkę na jesieni 2000 roku afery nazywanej "tapegate" był wybuch bardzo poważnego kryzysu politycznego, który ukraińskim władzom udało się zażegnać dopiero wiosną 2001 roku. Od tego czasu obserwatorzy odnotowują też gwałtowne zbaczanie polityki osłabionego kryzysem Kuczmy w  stronę Rosji i oddalanie się od Zachodu.

Z tego powodu wielu niezależnych ekspertów wysuwa przypuszczenie, że za Melnyczenką mogły stać rosyjskie służby specjalne, choć on sam twierdzi, iż działał w pojedynkę. Kuczma kilkakrotnie przyznawał, że zetknął się ze spiskiem, przygotowanym przez służby specjalne obcego państwa i sugerował, że chodzi o amerykańskie służby, które były zainteresowane zachowaniem będącego wówczas u  władzy prozachodniego rządu Wiktora Juszczenki.

Rozpowszechniano też teorię, że cała operacja miała na celu doprowadzenie do dymisji Kuczmy, a zgodnie z konstytucją Ukrainy wykonującym obowiązki prezydenta zostałby premier Juszczenko.

Rząd Juszczenki, mimo sukcesów w polityce gospodarczej, wiosną 2001 roku został usunięty pod naciskiem oligarchów z otoczenia Kuczmy, którym nie podobała się polityka ograniczenia szarej strefy gospodarczej przynoszącej bajeczne dochody.

Z wywiadów udzielonych przez Melnyczenkę wynika, że nagrywał rozmowy w gabinecie prezydenta Kuczmy w latach 1999-2000 i są tam rozmowy szefa państwa ukraińskiego z blisko 80 politykami. Melnyczenko twierdzi, że podjął taką decyzję po tym, gdy zrozumiał, że Kuczma jest przestępcą. W jednym z wywiadów powiedział, że zamierzał dokonać kilku nagrań i podać Kuczmę do  sądu, ale zrezygnował z tego, gdy pojął, że sądy są całkowicie kontrolowane przez ludzi prezydenta.

Z opublikowanych przez Melnyczenkę nagrań wynika, że prezydent Kuczma stosował bez ograniczeń nielegalne metody w zwalczaniu opozycji politycznej i jest mocno uwikłany w korupcję. Według niego, Kuczma przywłaszczył co najmniej miliard dolarów. "Moim celem jest całkowite ujawnienie poziomu korupcji na Ukrainie (...) i zagwarantowanie, że złodzieje już nigdy ponownie nie dojdą do  władzy na Ukrainie" - powiedział Melnyczenko w lutym 2001 r. w  wywiadzie dla "New York Timesa". "Na Ukrainie nie ma większego przestępcy, niż Kuczma" - dodał.

Niektóre fragmenty nagrań Melnyczenki zostały poddane ekspertyzie przez fachowców z FBI i zostały uznane za prawdziwe. Chodzi przede wszystkim o fragmenty ujawnione w 2002 roku, iż Kuczma zgodził się na sprzedaż do Iraku rządzącego przez Saddama Husajna nowoczesnych radarów "Kolczuga".

W październiku 2002 roku tygodnik "Dzerkało Tyżnia" napisał, że  nagrania Melnyczenki są realne i "teraz ludzie nie tylko wiedzą o  nich, ale wierzą w ich prawdziwość". Ukraiński poeta i deputowany Iwan Dracz, a także polityk Taras Czornowił, których rozmowy w  gabinecie prezydenta Melnyczenko także nagrał, uznali je po  przesłuchaniu za prawdziwe i nie zmontowane.

Mykoła Melnyczenko urodził się w 1966 roku w obwodzie kijowskim. Zakończył szkołę KGB w Moskwie. Przez pewien czas pracował w  Moskwie.

em, pap

Czytaj także

 0