IPN zbada zbrodnię katyńską

IPN zbada zbrodnię katyńską

Instytut Pamięci Narodowej wszczął własne śledztwo w sprawie zbrodni katyńskiej.
Mimo że jak dotąd IPN nie  otrzymał jeszcze z Rosji dostępu do 63 tomów akt ich śledztwa, ani nawet postanowienia o jego umorzeniu, IPN chce ustalić pełną listę sprawców zbrodni - od wydających rozkaz po jej wykonawców.

Śledztwo ma dotyczyć mordów dokonanych od 5 marca do bliżej nieokreślonego dnia 1940 roku w Moskwie, Charkowie, Smoleńsku, Katyniu, Kalininie (obecnie Twer) i innych miejscach na terytorium ZSRR przez jego funkcjonariuszy państwowych na 22 tys. polskich oficerów i cywilów, wziętych do niewoli po napaści ZSRR na Polskę 17 września 1939 roku.

Polskie śledztwo w sprawie zbrodni katyńskiej wszczęto we wtorek, gdyż był to ostatni dzień trzymiesięcznego terminu, jaki upłynął po złożeniu przez Komitet Katyński zawiadomienia w tej sprawie -  wyjaśnił na środowej konferencji prasowej szef pionu śledczego IPN prof. Witold Kulesza.

Z decyzją czekano do ostatniego dnia, w nadziei na uzyskanie od  Głównej Prokuratury Wojskowej Federacji Rosyjskiej dostępu do akt i odpisu postanowienia o umorzeniu rosyjskiego śledztwa.

Kulesza zaznaczył, że odmowa wszczęcia postępowania mogła być uzasadniona tylko wówczas, gdyby treść i uzasadnienie decyzji o  umorzeniu śledztwa prowadzonego przez rosyjską prokuraturę wojskową czyniłyby polskie śledztwo bezprzedmiotowym - a tak nie  jest.

"Brak jest podstaw do twierdzenia, że śledztwo prowadzane przez Główną Prokuraturę Wojskową Federacji Rosyjskiej (...) osiągnęło wszystkie te cele, które mają być realizowane w toku polskiego śledztwa" - powiedział Kulesza.

Rosyjskie śledztwo trwało 14 lat. Postanowienie o jego umorzeniu wydano 21 września tego roku. Nikomu nie postawiono zarzutów. Rosjanie nie uznają mordu katyńskiego za ludobójstwo, ale za  zbrodnię, która ulega przedawnieniu.

Jeden z podstawowych celów polskiego śledztwa w sprawie zbrodni katyńskiej to, jak mówili w środę przedstawiciele IPN, ustalenie wszystkich sprawców tej zbrodni - od wydających rozkaz przez przekazujących go, aż do wykonawców.

Według wstępnych ustaleń Instytutu, liczba wszystkich sprawców może dojść do 2 tysięcy. Rosja w swym śledztwie uznała, że  wykonawcy rozkazów, nawet zbrodniczych, nie ponoszą za nie odpowiedzialności i jest to jedna z głównych różnic między Polską a Rosją w prawnym podejściu do tej kwestii.

Następnie prokuratorzy IPN odczytali w całości ponad 30- stronicowe postanowienie o wszczęciu śledztwa katyńskiego wraz z  prawnym historycznym uzasadnieniem. Z chwilą jego odczytania stało się ono jawne i można się na nie powoływać bez obowiązku uzyskania dostępu do akt.

IPN apeluje do wszystkich rodzin ofiar zbrodni katyńskiej o  zgłaszanie się do Instytutu, by mogły złożyć zeznania i uzyskać status pokrzywdzonych. Będzie to prawdopodobnie kilkanaście tysięcy osób.

W tym celu powołano ogólnopolski zespół 16 prokuratorów, którzy mają prowadzić skoordynowane śledztwo, także z wykorzystaniem możliwości przesłuchiwania świadków na odległość - jeśli zaszłaby taka potrzeba.

Satysfakcję ze wszczęcia polskiego śledztwa wyraził obecny na  konferencji w IPN minister sprawiedliwości Andrzej Kalwas.

"Nie sądziłem, że dożyję takiej chwili, gdy jako prokurator generalny będę popierał wszczęcie śledztwa w sprawie zbrodni katyńskiej. Mam nadzieję, że będzie ono mogło stanowić moralną satysfakcję dla ofiar tego mordu i ich rodzin" - powiedział.

"Na to czekali Polacy, żeby największa zbrodnia ludobójstwa dokonana na jeńcach II wojny światowej miała swój finał prawny, ponieważ od prokuratury rosyjskiej takiego finału, jak widać, spodziewać się nie możemy" - powiedział prezes Komitetu Katyńskiego Stefan Melak, który złożył zawiadomienie do IPN.

Na mocy rozkazu Stalina NKWD zamordowało w 1940 r. ok. 22 tys. oficerów WP i policjantów, a także osób cywilnych, wziętych do  niewoli po napaści ZSRR na Polskę 17 września 1939 r.

Wśród nich 15 tys. stanowili więźniowie obozów w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie. Rozstrzeliwano ich wiosną 1940 r. w  Katyniu, Charkowie i w Kalininie (dziś - Twer). Nadal poszukiwane są mogiły ok. 7 tys. osób.

Przez wiele lat w ZSRR i PRL podawano, że mordu dokonali hitlerowcy. Dopiero w 1990 r. ówczesny przywódca ZSRR Michaił Gorbaczow przyznał, że zbrodni na Polakach dokonało NKWD. Sprawę wszczęła rosyjska prokuratura; strona polska udzielała Rosji pomocy prawnej w śledztwie.

Część dokumentów dotyczących Katynia przekazał Polsce prezydent Borys Jelcyn w 1992 r. Jesienią 1993 r., na krótko przed wyborami parlamentarnymi, ówczesny minister sprawiedliwości w rządzie Hanny Suchockiej Jan Piątkowski (ZChN) zapowiedział wszczęcie polskiego śledztwa, niezależnego od rosyjskiego. Niedługo potem nowy szef resortu, już z nowej koalicji rządowej SLD-PSL, Włodzimierz Cimoszewicz, rozwiązał zespół prokuratorów, którzy mieli prowadzić śledztwo.

W 2000 r. otwarto trzy cmentarze wojskowe upamiętniające ofiary zbrodni - w Katyniu, Charkowie i Miednoje pod Twerem. Po  uroczystości w Miednoje ówczesny premier Jerzy Buzek za  najważniejsze uznał znalezienie wszystkich miejsc pochówku Polaków w b. ZSRR oraz dokończenie katyńskiego śledztwa.

ss, pap

Czytaj także

 0