USA zgodzą się na ekstradycję Mazura? (aktl.)

USA zgodzą się na ekstradycję Mazura? (aktl.)

Minister sprawiedliwości Andrzej Kalwas powiedział, że będą prowadzone rozmowy między Polską a Stanami Zjednoczonymi w sprawie ekstradycji Edwarda M., podejrzewanego o nakłaniania do zabójstwa gen. Marka Papały.
Minister wziął udział w Szczecinie w uroczystym otwarciu siedziby Sądu Apelacyjnego i Prokuratury Apelacyjnej.

"Wydaje się, że możemy liczyć na to, że chociaż Edward M. jest obywatelem Polski i USA, wniosek o ekstradycję będzie uwzględniony. Bardzo o to zabiegamy" - podkreślił Kalwas.

W czwartek Prokuratura Apelacyjna w Warszawie poinformowała, że  Sąd Okręgowy w Warszawie wydał 24 lutego tzw. europejski nakaz aresztowania Edwarda M., podejrzanego o to, że był jedną z dwóch osób, które nakłaniały do zabójstwa b. komendanta głównego policji.

Minister przypomniał, że w grudniu ubiegłego roku spotkał się w  Warszawie z prokuratorem generalnym USA Johnem Ashcroftem i prosił go, by ten zainteresował się polskim wnioskiem w sprawie tzw. wątku amerykańskiego zabójstwa gen. Papały. "Wydaje się, że dało to pewne rezultaty w postaci listu gończego i ekstradycji, która nie wiem kiedy nastąpi" - powiedział szef resortu sprawiedliwości. Minister przypomniał, że Polska ma umowę z USA w sprawie pomocy prawnej.

Dodał, że "amerykański wątek" zabójstwa Papały był jednym z  głównych tematów spotkania z Ashcroftem. Przypomniał, że wątek ten już dawno był brany pod uwagę przez prokuraturę "jako jeden z  wątków ważnych prowadzących do przygotowania aktu oskarżenia w  stosunku do właściwych osób podejrzanych nie tylko o zabójstwo, ale także o inspirowanie, współdziałania i pomocnictwo w  zabójstwie".

Kalwas liczy, że współpraca z władzami prokuratorskimi USA w  "wątku amerykańskim" wejdzie w fazę prowadzącą do wykrycia sprawców i przygotowania aktów oskarżenia przeciwko zabójcom. Odmówił dalszych informacji na temat śledztwa ze względu na jego dobro.

Kalwas nie chciał w rozmowie z dziennikarzami nawiązywać do  zdarzeń sprzed kilku lat, kiedy to Edward M. był zatrzymany, po  czym wypuszczony. Zaznaczył, że niewiele o tym wie.

Proszony o komentarz do wypowiedzi wiceministra spraw wewnętrznych Andrzeja Brachmańskiego, który ujawnienie przez warszawską Prokuraturę Apelacyjną informacji o wydaniu europejskiego nakazu aresztowania Edwarda M. określił jako "nieprofesjonalne i nieodpowiedzialne" oraz mogące uniemożliwić zatrzymanie M., Kalwas powiedział, że list gończy jest jawny i  "nie ma tutaj żadnej tajemnicy".

Poinformował, że do strony amerykańskiej o ekstradycję powinien zwrócić się prokurator prowadzący śledztwo. Ma on sformułować wniosek, który powinien trafić do ministra sprawiedliwości. Ten zaś przekazuje go dalej, w tym przypadku do Departamentu Sprawiedliwości USA.

"Z poprzednich doświadczeń wynika, że Amerykanie na pewno nie  wydadzą innemu krajowi swojego obywatela" - powiedział rzecznik ambasady polskiej w Waszyngtonie, Marek Purowski.

Edward M. wyemigrował do Ameryki jako nastolatek. W USA skończył studia inżynieryjne, pracował przez pewien czas jako inżynier elektryk, a następnie zajął się biznesem.

Jak powiedział redaktor polonijnego "Dziennika Chicagowskiego" Andrzej Jermakowski, w Chicago, gdzie Edward M. zamieszkał, "nikt prawie nie wiedział o żadnej jego działalności biznesowej w tym mieście".

Jak informuje Jermakowski, którego gazeta od dawna badała działalność Edwarda M., robi on interesy głównie w Polsce. "Inwestował w firmę Bakoma, miał biuro handlu nieruchomościami w  Warszawie. W Kanadzie ma podobno firmę produkcji sprzętu medycznego" - powiedział Jermakowski.

Jermakowski jest jedną z trzech osób w USA, którym Edward M. wytoczył proces o zniesławienie, gdy "Dziennik Chicagowski" i inne media polonijne przedrukowały za mediami w Polsce doniesienia o  jego domniemanym współudziale w zleceniu zabójstwa gen. Papały.

"M. nie udziela się zbytnio w środowisku polonijnym, jest raczej nieobecny w świadomości Polaków w Chicago" - mówi dziennikarz radia polonijnego w Chicago, Jacek Zieliński.

Wspomagał jednak polonijny klub sportowy "Wisła" i był nawet jego honorowym prezesem, sprowadzając piłkarzy z Polski.

Edward M. był także przez kilka lat członkiem zarządu prywatnego Polsko-Amerykańskiego Centrum Kultury Polskiej w Waszyngtonie, kierowanego przez Kaję Marecką-Ploss.

Jak powiedziała Mirecka-Ploss, Edward M. jest "ciętym Republikaninem" i wpłacił nawet spore fundusze na kampanię George'a W.Busha w jego kampanii prezydenckiej w 2000 r.

ss, ks, pap

Czytaj także

 0