Kto zagraża Chronowskiemu?

Kto zagraża Chronowskiemu?

W gdańskiej Prokuraturze Apelacyjnej przesłuchiwany jest Mirosław Borkowski - rozmówca Andrzeja Chronowskiego, który miał przestrzegać byłego ministra skarbu o grożącym mu niebezpieczeństwie.
Przedmiotem przesłuchania jest treść rozmowy Borkowskiego z Chronowskim, a w szczególności ustalenie, skąd posiadał on wiedzę na temat grożącego byłemu ministrowi niebezpieczeństwa" - wyjaśnił rzecznik prasowy gdańskiej PA Krzysztof Trynka.

Zapis rozmowy między Borkowskim a Chronowskim Prokuratura Apelacyjna w Gdańsku przekazała 14 marca komisji śledczej ds. PZU.

Premier Marek Belka uważa, że ujawnione w mediach stenogramy rozmów Chronowskiego mogą być "fałszywką". "Spróbuję wyjaśnić skąd się takie rozmowy biorą i kto je podsłuchuje. Nikt się nie przyznaje. Zdaje się, że to jakaś fałszywka" - ocenił. W rozmowie pada nazwisko premiera Belki i prezydenta Kwaśniewskiego. Znajomy senatora Chronowskiego twierdził w niej, że za prywatyzacją PZU stoją służby specjalne i środowiska związane z Pałacem Prezydenckim, Leszkiem Millerem i Markiem Belką.

Pytany o to minister sprawiedliwości Andrzej Kalwas również przyznał, że nie wie, kto podsłuchiwał tę rozmowę.

TVN, która w poniedziałek ujawniła fragmenty podsłuchanej rozmowy Chronowskiego z Mirosławem Borkowskim, prezesem jednej ze spółek- córek PZU założonej z Computerlandem i PZU-CL - Agent Transferowy, uważa, że podsłuch prowadziły służby specjalne - nie podała jednak, które. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego (której wolno stosować podsłuch w określonych sytuacjach) nie komentuje sprawy. Nie wiadomo też, kto miał być obiektem podsłuchu: Chronowski czy Borkowski.

Na założenie przez służby specjalne podsłuchu operacyjnego (stosowanego zanim prokuratura podejmie śledztwo w danej sprawie) musi wyrazić zgodę prokurator generalny i sąd. Żadne przepisy nie  zakazują stosowania podsłuchu wobec parlamentarzystów (świadczy o  tym np. sprawa posła SLD Andrzeja Pęczaka) i nie ma formalnego nakazu informowania o tym marszałków Sejmu i Senatu.

Jednak kodeks karny przewiduje karę do 2 lat więzienia, jeśli podsłuch zakłada osoba nieuprawniona lub ujawnia tę  uzyskaną w ten sposób informację innej osobie. Chodzi tu np. o szpiegostwo przemysłowe oraz ochronę prywatności. Pokrzywdzony musi jednak wnieść o wszczęcie śledztwa w takiej sprawie.

Szef sejmowej komisji ds. służb specjalnych Konstanty Miodowicz (PO) oświadczył, że będzie się ona zajmować tą sprawą po wyjaśnieniu sprawy zatrzymania pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Rosji byłego asystenta społecznego członka komisji śledczej ds. PKN Orlen oraz  członka komisji ds. służb specjalnych Józefa Gruszki (PSL).

Członkowie komisji śledczej badającej sprawę prywatyzacji PZU Bogdan Lewandowski (SdPl) i Przemysław Gosiewski (PiS) powiedzieli, że chcą jak najszybciej przesłuchać Chronowskiego i jego rozmówcę; chcą też ustalić, kto i dlaczego był podsłuchiwany.

Z rozmowy, do której miało dojść 1 lutego, wynika, że senator obawiał się o swoje życie w związku z informacjami, które ujawnił w styczniu w sprawie prywatyzacji PZU. Według Chronowskiego, w  drugiej połowie 2000 roku PZU ulokował w funduszu zarządzanym przez Skarbiec TFI 2 miliardy złotych. Zdaniem senatora, świadczy to o "kupieniu PZU za pieniądze PZU" przez konsorcjum Eureko i BIG Bank Gdański.

ss, pap

Czytaj także

 0

Czytaj także