BIG łapówka (aktl.)

BIG łapówka (aktl.)

Deutsche Bank zapłacił ogromną łapówkę szefom dwóch polskich państwowych spółek w zamian za pomoc we wrogim przejęciu BIG Banku Gdańskiego.
Wynika tak z dokumentów do których dotarły "Rzeczpospolita" i TVN.

Sprawą zainteresowała się sejmowa komisja śledcza ds. PZU. Podejrzewaliśmy, że za sprzedażą akcji BIG Banku Deutsche Bankowi są jakieś ciemne interesy" - podkreślił wiceszef komisji ds. PZU Jerzy Czepułkowski (SLD). "Publikacja +Rz+ to punkt zaczepienia, który powinien zostać dokładnie sprawdzony, także przez prokuraturę" - dodał.

O kwestię łapówki posłowie chcą zapytać m.in. przesłuchiwanych już b. prezesa PZU Życie Grzegorza Wieczerzaka, b. prezesa PZU Życie Władysława Jamrożego oraz b. szefa Deutsche Banku Huberta Janiszewskiego.

Także Bogdan Lewandowski (SdPl) uważa, że publikacja "Rz" jest ważna dla dalszych prac komisji. Poseł podkreślił, że "ta kwestia powróci w pracach komisji, kiedy ponownie będą zeznawać Wieczerzak i Jamroży".

"Okazuje się, że to nie wyspa Jersey (wyspa należąca do Wielkiej Brytanii, będąca "rajem podatkowym"), ale Polska jest taką wyspą - rajem. Polska, zwana pożądaniem, do której ściągają różne firmy. Można powiedzieć, że tu rozegrał się niemal śmiertelny bój o PZU" - powiedział.

"Rz" przypomina, że na początku 2000 roku niemiecki bank na  krótko przejął kontrolę nad Gdańskim. Zawdzięczał to Władysławowi Jamrożemu i Grzegorzowi Wieczerzakowi. PZU i PZU Życie, którymi kierowali, miały akcje BIG-u, który z kolei był już wtedy akcjonariuszem PZU. Obaj prezesi wbrew instrukcjom rządu stanęli po stronie Niemców i w ten sposób umożliwili Deutsche Bankowi wybór rady nadzorczej BIG Banku. Wybuchł skandal i do wrogiego przejęcia ostatecznie nie doszło.

Lewandowski podkreślił, że "przejęcie akcji BIG Banku Gdańskiego miało być dla Deutsche Banku pomostem do przejęcia PZU". Zdaniem posła, Wieczerzakowi mogło zależeć na przejęciu BIG Banku przez Deutsche Bank. Jak dodał, Wieczerzak, mając dobre stosunki z  niemieckim bankiem, "mógł liczyć na to, że w przyszłości będzie pełnił kierownicze stanowiska w PZU".

Zdaniem Przemysława Gosiewskiego (PiS), dokumenty do których dotarła "Rz", to jeden z dowodów na tezę, że "30 mln dolarów zapisanych w umowie między PZU a Deutsche Bankiem, jako ewentualna kara umowna za jej niewykonanie to de facto zapis łapówki". Według posła, publikacja "Rz" wyjaśnia "dokąd poszło 6,5 mln dolarów z  tej sumy".

"Jest pytanie gdzie poszło pozostałe 23,5 mln z 30 mln dolarów nie wyegzekwowanej kary umownej " - uważa Gosiewski. Jego zdaniem, w związku z tym, "należy szukać innych miejsc, gdzie trafiła korzyść majątkowa".

Z dokumentów, do których dotarła gazeta wynika, że Niemcy zapłacili 6,5 mln dolarów za konsulting w czasie przejęcia polskiego banku. Pieniądze trafiły na konto firmy Astra Financial Services Ltd, którą zarządzali menedżerowie z firmy Warren Trustees, zarządzający jednocześnie majątkiem Jamrożego. W ujawnionym kilka dni temu notatniku Jamrożego dziennikarze gazety znaleźli numery telefonów do Paula Jacksona, który zarządza m.in. Astrą. Z dokumentów tej ostatniej jednoznacznie wynika, że zapłata należała się jej za pomoc w zdobyciu akcji BIG Banku Gdańskiego.

O prawdziwości tezy, że zapisane w umowie 30 mln dolarów było przeznaczone de facto na łapówki świadczy, zdaniem Gosiewskiego, to że "Deutsche Bank, mimo że PZU nie wykonało zapisów umowy, nie  podjęło żadnych kroków, aby te 30 mln uzyskać drogą sądową".

Próba przejęcia BIG Banku Gdańskiego przez Deutsche Bank, to  jedna z kluczowych faz wojny o PZU, a także jeden z ważniejszych wątków badanych obecnie przez sejmową komisję śledczą ds. PZU.

B. prezes PZU Życie Grzegorz Wieczerzak i b. prezes PZU Władysław Jamroży zaprzeczają, by mieli przyjąć 6,5 mln dolarów łapówki od Deutsche Banku za pomoc w próbie przejęcia BIG Banku Gdańskiego, o czym w środę poinformowała "Rzeczpospolita". Informacje dziennika odrzuca także Deutsche Bank.

Według Wieczerzaka, "te rewelacje to absurd". B. prezes PZU Życie zapowiedział, że zamierza wytoczyć proces o zniesławienie autorowi materiału w "Rzeczpospolitej". O podobnym zamiarze poinformował w  przesłanym PAP oświadczeniu Jamroży.

W ocenie Wieczerzaka, opublikowanie materiału w "Rz" ma  "oczywisty" związek z pracami komisji śledczej ds. prywatyzacji PZU. "To kontynuacja próby demontażu prac komisji śledczej i atak na konkretne osoby, które zdecydowały się potwierdzać to, co się zdarzyło w rzeczywistości" - powiedział.

Premier Marek Belka proszony o komentarz w sprawie doniesień "Rzeczpospolitej" powiedział w środę, że "nie posiada żadnej wiedzy" na ten temat. Dodał, że interesujące jest, "dlaczego Deutsche Bank, który w istocie zrealizował cel, jakim było przejęcie BIG BG, dość niespodziewanie wycofał się z całej transakcji, w pewnym momencie odsprzedając udziały bankowi portugalskiemu".

Rzecznik Deutsche Banku Ronald Weichert powiedział, że prawdą jest, iż DB na przełomie lat 1999/2000 wszedł we współpracę z BIG BG i wycofał się z niej 31 maja 2000 r., ponieważ "nie była owocna". Zaprzeczył przy tym doniesieniom "Rz".

Polski Generalny Inspektorat Nadzoru Bankowego przekazał informację o środowej publikacji "Rz" swojemu niemieckiemu odpowiednikowi do analizy i wykorzystania. Jak powiedział Karol Smoląg z biura prasowego Narodowego Banku Polskiego, Deutsche Bank jest bankiem niemieckim i nie podlega polskiemu nadzorowi bankowemu.

ss, ks, pap

Czytaj także

 0