Prawda Zarycznego? (aktl.)

Prawda Zarycznego? (aktl.)

Dodano:   /  Zmieniono: 
Współpracownik Marka Dochnala Zdzisław Zaryczny na niejawnym posiedzeniu komisji śledczej ds. PKN Orlen "ujawnił" wiele korupcyjnych sensacji. Konstanty Miodowicz uważa, że należy podchodzić do nich z dystansem.
Jak relacjonowali dziennikarzom członkowie komisji - fakty ujawnione przez Zarycznego nie miały związku z płockim koncernem i sprawami, które badają.

Zaryczny mówił też o kontaktach lobbysty Marka Dochnala z  Fundacją "Porozumienie bez Barier" Jolanty Kwaśniewskiej. Według słów Zarycznego, na spotkaniu, w którym uczestniczył, Dochnal miał przekazać fundacji 50 tys. zł - powiedział dziennikarzom Roman Giertych (LPR).

Wiceprzewodniczący komisji Zbigniew Wassermann (PiS) uznał, że  całe zeznania Zarycznego można określić jednym zdaniem: "Ja chciałem zaprzeczyć temu, co mówił jeden ze świadków komisji na  mój temat: nie mam żadnych wiadomości o przestępstwach i  naruszaniu prawa, w sprawie, którą zajmuje się komisja".

Poseł podał, że Zaryczny wymieniał polityków prawicy: Mariana Krzaklewskiego, Macieja Zalewskiego, Henryka Goryszewskiego, Ryszarda Czarneckiego, Wiesława Walendziaka -  jako ludzi, którzy z nim rozmawiali. "Problem nie polega na katalogu nazwisk, ale na  ich związku z PKN Orlen, którego on nie potrafił podać" -  zaznaczył Wassermann.

Andrzej Różański (SLD) powiedział, że Zaryczny mówił o kontaktach swoich i Dochnala m.in. z Marianem Krzaklewskim, Emilem Wąsaczem i  "całą plejadą innych polityków". "Opisywał m.in. część kontaktów biznesmena - lobbysty Dochnala - jego poznanie się z Krzeklewski, Mirosławem Kaszą i innymi doradcami Krzaklewskiego, relacje z b. ministrami skarbu - Emilem Wąsaczem i Aldoną Kamelą Sowińską" -  relacjonował Różański.

Zastrzegł, że Zaryczny mówił o tym w różnych "ogólnych kontekstach", nie odnosząc się jedynie do sektora paliwowego. "Dotyczy to generalnych spraw, głównie kontaktów Dochnala, ale  mówił też m.in. o sposobach prywatyzacji różnych przedsiębiorstw przez Jana Kulczyka" - powiedział.

"To jest wiedza trochę gazetowa, medialna, ale o szczegółach będzie można mówić po lekturze notatek, których kilkaset stron przyniósł na komisję" - powiedział. Jak ujawnił, Zaryczny zadeklarował udostępnienie komisji swoich kalendarzy, notatników i  innych dokumentów. Powiedział, że mimo iż zeznania były składane podczas zamkniętego posiedzenia, to ich stenogram będzie jawny.

"Padło bardzo dużo nazwisk, intuicja wskazuje, że część z nich może być, mówiąc kolokwialnie +umoczona+, ale trzeba to sprawdzać" - mówił Andrzej Celiński (SdPl). Zaznaczył, że Zaryczny dopytywany o każdą z tych osób, "poza ogólną wiedzą, że dana osoba mogła być +umoczona+, nie dawał żadnych szczegółowych wskazówek".

Celiński zastrzegł, że nie będzie wymieniał tych nazwisk, bo "to wprowadzanie ludzi bez wystarczająco mocnych innych dowodów w  sytuację podejrzenia". "Ja sam w wyniku zeznań Andrzeja Czyżewskiego padłem ofiarą pomówienia ze strony moich kolegów posłów z komisji" - powiedział. "Każda ocena zeznań świadka jest ułomna bez ich weryfikacji w dowodach materialnych" - zaznaczył.

Wassermann powiedział, że posłów interesowała działalność samego Zarycznego. "Można powiedzieć, że był osobą bardzo blisko pani prezydentowej, skoro przyjmowała od niego projekty pewnych spotkań o charakterze charytatywnym, bo przecież tego nie bierze się od  pierwszej lepszej osoby z ulicy" - ocenił.

Dodał, że Zaryczny był człowiekiem "bez żadnej funkcji, ale z  dużymi możliwościami. "To człowiek nieprzypisany do niczego, ale  bardzo wiele mogący, człowiek, przed którym wszystkie drzwi w  Kancelarii Prezydenta stały otworem" - ocenił.

Powiedział, że po zeznaniach Zarycznego czuje "pewien niedosyt informacji" o działaniu fundacji Jolanty Kwaśniewskiej "Porozumienie bez barier".

Zaryczny - według Wassermanna - mówił komisji, że robił to na zasadach nieodpłatnych. "Przekonywał nas, że robił to z czystej potrzeby serca, w interesie regionu, w którym mieszkał i że tylko taka była motywacja jego postępowania. Pokazywał nam kilka przedsięwzięć biznesowych, ale nie pokazywał przypadków łamania prawa" - zaznaczył poseł.

"On uważał, że cel uświęca środki. Jeśli jest idea - szpital szpiku kostnego, aparaty do poprawy słuchu - to reszta jest nieważna. Ważne, żeby zdobyć na to środki" - relacjonował zeznania Zarycznego Wassermann.

Jak relacjonował Giertych, Zaryczny opowiadał o przekazaniu przez Irlandczyków 100 tys. zł na konto fundacji oraz "darów rzeczowych" w zamian - jak to określił poseł LPR - "za prywatyzację cementowni Ożarów".

Według Giertycha, Zaryczny mówił również o lobbingu, jaki miał prowadzić Dochnal u wicepremiera w rządzie Jerzego Buzka, Janusza Steinhoffa. Chodziło o powstrzymanie budowy montowni samochodów Huyndai. Ten lobbing miał doprowadzić do tego, że "Huyundai został wyeliminowany z polskiego rynku na rzecz Daewoo".

Przewodniczący komisji Andrzej Aumiller (UP) zwrócił uwagę, że  zeznania Zarycznego rzucają inne światło na to, co mówił przed komisją Dochnal. "Według Zarycznego, Dochnal to był człowiek, który nie zawsze dotrzymywał słowa. Mówił, że Dochnal obiecywał, że ściągnie środki, inwestorów dla +Porozumienia bez barier+ na  centrum przeszczepu szpiku kostnego, a nam sam Dochnal opowiadał, że tam spotykał ludzi od mokrej roboty" - relacjonował Aumiller. Jak dodał, ze słów Zarycznego wynika, że żadnych ludzi od mokrej roboty tam nie było, a Dochnal traktował wszystkich "per noga".

Do dotychczasowych zeznań Zarycznego z dystansem podchodzi Konstanty Miodowicz (PO). "Jestem pod wrażeniem ilości faktów i  zdarzeń, w których Zaryczny uczestniczył. Jest on zręcznym gawędziarzem, opowiadamy sobie o tym, co się działo w branży spożywczej, w kopalniach i hutach, tylko że jesteśmy odlegli od  tych kwestii, których rozpoznanie zlecił nam Sejm" - podkreślił.

"W czasie dzisiejszego spotkania poznałem kilka kapitalnych anegdot, natomiast nie przybliżyłem się do twierdzenia, co w  działalności Dochnala, z którym Zaryczny współpracował w latach 1993-99, było nagannego, co łamało prawo, co było przejawem korupcji. Jesteśmy cały czas na tropie, a kiedy już pukamy do  drzwi problemu, okazuje się, że tu akurat kończy się wiedza naszego rozmówcy" - mówił poseł PO dziennikarzom.

Posłowie omawiali - jednak bez decyzji - dalsze prace komisji i  przygotowywanie sprawozdania komisji i jego formuły, jaka będzie część jawna raportu, czy będzie część tajna. Otrzymali też materiały z prokuratury w Pleszewie, która podjęła czynności po  udarze mózgu b. przewodniczącego komisji Józefa Gruszki (PSL). Aumiller nie chciał komentować tych materiałów zasłaniając się tajemnicą tego śledztwa.

em, ks, pap

 0

Czytaj także