Kalwas wiedział - nie powiedział

Kalwas wiedział - nie powiedział

Minister sprawiedliwości-prokurator generalny Andrzej Kalwas powiedział we wtorek dziennikarzom, że nie przekazał żadnych informacji sejmowej komisji śledczej ds. PKN Orlen, bo nie ma do tego prawa.
"Próba przesłuchania mnie, jako świadka, to strata cennego czasu komisji i mojego, jako ministra sprawiedliwości" - dodał.

"Niczego, co jest przedmiotem działania komisji, nie mogłem wnieść, bo pytano mnie o konkretne sprawy, o postępowania prokuratorskie, a ja - zgodnie z ustawą o prokuraturze - nie mogę wypowiadać się na temat czynności procesowych przez nią podejmowanych" - powiedział Kalwas. Zbigniew Wassermann (PiS) powiedział dziennikarzom, że  przesłuchanie nie miało sensu, bo ze strony ministra była ewidentna obstrukcja. "On przyszedł z wolą nie odpowiadania na  pytania, nawet najbardziej podstawowe, nawet za cenę ośmieszenia się" - dodał.

Jak relacjonował poseł, ministra nie interesowały takie sprawy jak np. zatrzymanie podejrzanego o szpiegostwo Marcina T. - b. społecznego asystenta b. przewodniczącego komisji Józefa Gruszki. "Nie wypowiadam się na ten temat, to są dywagacje polityczne. Mnie interesuje zapewnienie właściwych warunków dla działania prokuratury w tej sprawie" - powiedział dziennikarzom Kalwas.

Według posłów, zachowanie Kalwasa podczas posiedzenia było skandaliczne. W opinii Andrzeja Grzesika (Samoobrona) minister powiedział posłom, że nie czuje takiej potrzeby, żeby zeznawał przed komisją. "Minister cały czas intonuje bardzo wysoko, wręcz krzyczy na komisję" - dodał Grzesik.

Przewodniczący komisji Andrzej Aumiller (UP) powiedział dziennikarzom, że cieszy się, iż było to zamknięte spotkanie komisji. W innym przypadku ucierpiałaby powaga ministerialnego urzędu i komisji - dodał. "Dzięki Bogu, że nie było to publiczne" przesłuchanie - powiedział wiceprzewodniczący Roman Giertych (LPR).

"Nie krzyczałem, tylko skoro oni mówili takim dosyć podniesionym głosem, to ja też mam taki tembr. Wydawało się, że krzyczę, ale  nie krzyczałem. A każdy pozostał przy swoim zdaniu" - powiedział dziennikarzom Kalwas.

Minister powiedział, że polska prokuratura będzie współpracować z komisjami śledczymi, ale "na podstawie obowiązującego prawa, a  nie prawa tworzonego na swój użytek, przez tę, czy inną komisję śledczą".

Jedynie Antoni Macierewicz (RKN) był zdania, że przesłuchanie powinno być jawne. "Arogancja jaką prezentował pan Kalwas, często wręcz pogarda dla współpracowników, lekceważenie dla urzędu i  swoich obowiązków, powinny być pokazane" - powiedział dziennikarzom wyraźnie wzburzony poseł. "Musimy wiedzieć jak postępują członkowie rządu Marka Belki" - dodał.

"Jak się okazało Kalwas nie interesował się jedyną sprawą o  szpiegostwo - Marcina T., która działa się za jego urzędowania. Z  nikim o tym nie rozmawiał, o nic nie pytał. To jest skrajnie niewiarygodne, albo świadczy o lekceważeniu obowiązków. Moim zdaniem była to próba wywinięcia się z zeznań" - oświadczył Macierewicz. Powiedział, że Kalwasowi sytuację w tej sprawie ułatwił premier Belka, który nie zwolnił go z zachowania tajemnicy państwowej, o co występowała komisja.

"Jedyne do czego przyznał się Kalwas, to, że osobiście powierzył nadzór nad śledztwem w sprawie Marcina T. zastępcy prokuratora generalnego prok. Kazimierzowi Olejnikowi" - dodał poseł RKN.

Posłowie wezwali Kalwasa na początku listopada na wniosek Andrzeja Grzesika (Samoobrona), który przekonywał, że gdy Kalwas był radcą prawnym, jego kancelaria prowadziła sprawę agencji celnej Trans-Sad. Ta agencja - jak mówił - miała wyłudzić 30 mln zł z PKN Orlen i firmy BGM, związanej z tzw. mafią paliwową.

Kalwas mówił już wcześniej, że jego kancelaria nie udzielała pomocy prawnej żadnym spółkom powiązanym z tzw. mafią paliwową, oprócz Agencji Celnej Trans-Sad, kiedy w sierpniu 2001 r. jednorazowo ustalano dla niej "pewne kwestie w Głównym Urzędzie Celnym". Dodał, że on osobiście nigdy się tą sprawą nie zajmował.

We wtorek minister powiedział dziennikarzom, że sprawa Trans-Sadu była incydentalna. "Chodziło o uprawnienia formalne dla agencji celnej. Sprawa była prowadzona cztery lata temu przez jednego z  moich byłych wspólników z kancelarii. Nie miałem z tym nic wspólnego - ani tej sprawy nie prowadziłem, ani bezpośrednio żadnego kontaktu z tym klientem nigdy z życiu nie miałem" -  zapewnił minister sprawiedliwości.

Nazwisko Kalwasa pojawiło się ostatnio w zeznaniach Andrzeja Czyżewskiego. Jak powiedział on w czasie jednego z przesłuchań, "wyjątkowo zaskakujące jest, że ministrem sprawiedliwości jest człowiek, który w sprawach związanych z mafią paliwową powinien występować w zasadzie w zupełnie innej roli procesowej".

"To jakieś bzdury, to dla mnie jako ministra obraźliwe, nie będę tego komentował, bo to jest poniżej mojej godności" - tak na słowa Czyżewskiego zareagował wtedy minister.

ks, pap

Czytaj także

 0