Ekspert komisji przed komisją (aktl.)

Ekspert komisji przed komisją (aktl.)

B. szef Urzędu Ochrony Państwa płk Zbigniew Nowek powiedział, że UOP nie zaniedbał żadnych działań w sprawie prywatyzacji PZU i wykonywał swoje zadania bardzo dobrze.
Nowek zeznawał w środę, w trybie niejawnym, przed komisją śledczą ds. prywatyzacji PZU.

Nowek był szefem UOP w latach 1998-2001, czyli w najgorętszym okresie prywatyzacji PZU (w 1999 doszło do sprzedaży 30 proc. akcji PZU konsorcjum Eureko i BIG Banku Gdańskiego); obecnie jest ekspertem sejmowej komisji śledczej ds. PKN Orlen.

B. szef UOP zapewnił, że "Urząd nie miał żadnych informacji o  próbach korupcji przy prywatyzacji PZU". Poinformował, że przed podpisaniem umowy prywatyzacyjnej PZU nie było żadnych interwencji ze strony służb specjalnych.

B. szef UOP powiedział, że Urząd interweniował - i to skutecznie -  dopiero wówczas, gdy pojawiła się propozycja Ministerstwa Skarbu sprzedaży Eureko kolejnych 25 proc. akcji PZU, bez premii za  przejęcie kontroli nad spółką. Rząd Jerzego Buzka, mimo wcześniejszej akceptacji tej koncepcji przez Komitet Ekonomiczny Rady Ministrów, nie zgodził się na nią.

Zdaniem niektórych członków komisji, z którymi rozmawiał PAP, UOP nie wykonał wszystkich czynności, które dotyczyły informowania o  ewentualnych nadużyciach przy prywatyzacji PZU. Dlatego komisja chce wezwać na przesłuchanie funkcjonariuszy UOP, którzy w okresie prywatyzacji PZU zajmowali się tą sprawą.

Przed komisją Nowek zapewniał, że UOP wykonał bardzo dobrze "misję informacyjną" w sprawie procesu prywatyzacji PZU. Dowodem na to - jego zdaniem - jest kilkanaście informacji pisemnych o  prywatyzacji PZU przekazanych przez służby specjalne kluczowym osobom w państwie.

Zdaniem posłów wyjaśnień wymagają jednak sprzeczności w  zeznaniach Nowka i b. minister skarbu Aldony Kameli-Sowińskiej. B. minister zeznała przed komisją śledczą, że nie otrzymywała materiałów z UOP w sprawie prywatyzacji PZU, zaś Nowek zapewniał posłów, że takie informacje były dostarczane.

Zdaniem przewodniczącego komisji śledczej Janusza Dobrosza (LPR) świadek nie wniósł "nic nowego" do prac komisji. "Świadek jest dość wytrawnym zawodnikiem i otrzymaliśmy jedynie informacje o  mechanizmach funkcjonujących w służbach specjalnych" - zaznaczył.

Również w ocenie Bogdana Lewandowskiego (SdPl), b. szef UOP nie  przekazał żadnych informacji, które miałyby "charakter sensacyjny albo mogły dokonać przełomu w pracach komisji".

ss, ks, pap

Czytaj także

 0