Ostatnie dni Rzecznika Praw Dziecka?

Ostatnie dni Rzecznika Praw Dziecka?

Wniosek o odwołanie Rzecznika Praw Dziecka Pawła Jarosa jest już w Sejmie, podpisało się pod nim 40 posłów. Wnioskodawcy zarzucają Jarosowi, że jego działalność polega głównie promowaniu własnej osoby.
"Główna linia uzasadnienia tego wniosku idzie w kierunku, że ten urząd stracił zaufanie społeczne, że rzecznik jest głównie zainteresowany promowaniem siebie, że jego działalność polega głównie na wyjazdach zagranicznych, kupowaniu za publiczne pieniądze luksusowych samochodów, a sytuacja dzieci nie znajduje odzwierciedlenia w jego działalności" - powiedziała posłanka Mirosława Kątna (SdPl).

"Ten urząd został po prostu skompromitowany i to jest wystarczający powód, by uznać, że Jaros sprzeniewierzył się swojemu ślubowaniu, gdzie jest wyraźnie napisane, że będzie służył dzieciom" - dodała.

Podpisy pod wnioskiem Kątna zaczęła zbierać w ubiegłym tygodniu, po doniesieniach telewizji TVN i dziennika "Fakt", z których wynikało m.in., że ok. 90 proc. czteromilionowego budżetu biura Rzecznik przeznacza na działalność swojego biura, a jedynie niewielka jego część idzie na pomoc dzieciom.

Media te informowały ponadto, że w 2004 r. rzecznik przeznaczył 140 tys. zł na wyjazdy służbowe (Jaros wyjeżdżał m.in. do Laponii, Australii, RPA), zarzucały mu też zakup dla biura luksusowych samochodów oraz wynajmowanie biura za ok. 50 tys. zł miesięcznie zamiast wielokrotnie tańszego, które miało mu proponować miasto.

Jaros powiedział, że medialna krytyka na jego temat oparta jest na nierzetelnych i nieprawdziwych informacjach. Odpierając zarzuty wyjaśnił m.in., że miasto nigdy nie proponowało mu żadnego lokalu na biuro rzecznika, a cena obecnie wynajmowanego lokum wynika z jego powierzchni - 670 metrów kwadratowych. W  biurze tym pracują 42 osoby.

"Jeśli idzie o moje podróże zagraniczne, to Rzecznik jest zobowiązany do budowania międzynarodowego prestiżu dla instytucji i dla Polski. Dobrze reprezentowałem Polskę za granicą, świadczyć o tym może fakt, że zostałem prezydentem europejskiej sieci rzeczników" - powiedział Jaros.

Według niego, w Kancelarii Sejmu leży już kilkanaście protestów przeciwko inicjatywnie jego odwołania. Miały je złożyć m.in. Towarzystwo Przyjaciół Dzieci i niektóre hufce ZHP.

Działalność Rzecznika pozytywnie oceniała w czwartek Najwyższa Izba Kontroli, przedstawiając sprawozdanie na temat wykonania przez niego budżetu w 2004 r. Jedynym zastrzeżeniem NIK był niecelowy wydatek w budżecie Rzecznika - 3 tys. zł na catering i  życzenia świąteczne z okazji Wielkanocy.

Wniosek o odwołanie Jarosa został skierowany do Sejmu jeszcze w  piątek, ale dopiero w poniedziałek został uzupełniony o  uzasadnienie. Nie wiadomo jednak, czy obecny Sejm zdąży się tym zająć, do końca kadencji pozostały bowiem jeszcze tylko cztery posiedzenia. Aby projekt uchwały w sprawie odwołania trafił pod  obrady Sejmu wystarczy 35 podpisów.

ss, pap

Czytaj także

 0