Mienie pożydowskie nie będzie uprzywilejowane

Mienie pożydowskie nie będzie uprzywilejowane

W odpowiedzi na apel Światowego Kongresu Żydów w sprawie restytucji mienia, minister Adam Daniel Rotfeld powiedział, że będzie ono traktowane jak każda inna przejęta własność.
Rotfeld odniósł się do raportu pt. "Restytucja mienia żydowskiego w Polsce", opublikowanego przez Światowy Kongres Żydów, w którym wezwano Polskę do pełnej restytucji mienia zagarniętego polskim Żydom w czasie i po II wojnie światowej, lub - jeśli własność nie może być zwrócona - umożliwienia rekompensat większych niż 15 proc. ogólnej jej wartości, planowane w przygotowywanym przez Sejm projekcie.

W czasie II wojny światowej, okupujący Polskę Niemcy przejęli mienie tysięcy ofiar holokaustu. Po wojnie, komunistyczny rząd Polski znacjonalizował te aktywa i odrzucił wnioski ocalałych z  holokaustu, którzy domagali się reparacji. Dyskutowana obecnie w polskim parlamencie legislacja przewiduje finansowe odszkodowania w wymiarze 15 procent wartości tego majątku. Należności miałyby być wypłacane w formie pieniężnej.

"Żadna kategoria etniczna i narodowa nie powinna być traktowana inaczej. To nie jest jakaś specyfika traktowania własności żydowskiej" - powiedział Rotfeld. Dodał, że ustawa reprywatyzacyjna musi uwzględniać dwa elementy - sprawiedliwość i poszanowanie prawa. "Poszanowanie prawa nakazuje respektowanie własności, a element sprawiedliwości polega w przypadku Polski na tym, że był to kraj najbardziej zniszczony i doświadczony wojną, gdzie zwrot w większym stopniu niż 15 proc. praktycznie prowadziłby do załamania każdego państwa" - podkreślił. Ocenił, że im wcześniej Sejm przyjmie ustawę reprywatyzacyjną, tym lepiej, bo sprawa ostatecznie zostanie zamknięta. Zastrzegł jednak, że cały czas należy brać pod uwagę wypłacalność polskiego państwa oraz społeczeństwa.

Nad rządowym projektem ustawy reprywatyzacyjnej pracuje od  kwietnia komisja skarbu państwa. Marek Suski (PiS), szef podkomisji nadzwyczajnej, do której trafił projekt, powiedział we, że nie wie czy uda się dokończyć pracę nad nim przed końcem kadencji Sejmu. "Jestem bardzo sceptyczny" - przyznał. Jego zdaniem, rząd powinien przesłać projekt ustawy do Sejmu dużo wcześniej. Zapewnił też, że podkomisja pracuje nad projektem "najszybciej jak to jest możliwe"; prace nad tym projektem są zaawansowane, ale dopiero "w  połowie".

Suski dodał, że poniedziałkowy apel Światowego Kongresu Żydów nie będzie miał wpływu na  tok prac komisji skarbu.

Projekt zakłada, że wypłaty mają pochodzić ze środków funduszu rekompensacyjnego, przekształconego z funduszy reprywatyzacji. Fundusz ma być zasilany m.in. ze zbycia nieruchomości nadzorowanych przez Skarb Państwa. Prawo do rekompensaty nie  będzie przysługiwało osobom, które otrzymały już zadośćuczynienie skutków nacjonalizacji. Z analiz przeprowadzonych w 2002 r. przez ministra skarbu wynika, że złożono 54,5 tys. wniosków reprywatyzacyjnych. Wartość roszczeń szacuje się na 40 mld zł.

em, pap

Czytaj także

 0